Rozkwit i codzienność
≈ 4 min czytania
Sieć parafii, szkoły, diakonia i trzy języki z ambony
Kiedy Bugenhagen w roku 1535 opuścił Pomorze, zostawił za sobą nie tylko ideę — zostawił strukturę. Sieć parafii podzielonych na superintendentury, przepisy o szkołach i kasach dla biednych, zasady wynagradzania pastorów. Przez kolejne stulecia ta struktura wypełniała się życiem: nabożeństwami, śpiewem, szkołą przy kościele, wieczornicą dla dziewcząt, zupą dla ubogich. To, co wyglądało jak zarządzenie administracyjne, stało się sposobem organizowania całego życia wiejskiej albo miejskiej wspólnoty.
Centralne miejsce w tym życiu zajmował kancjonał — śpiewnik kościelny. Luterańska tradycja, od samego Lutra, kładła szczególny nacisk na śpiew jako formę modlitwy i nauczania: wierni uczyli się wiary przez pieśni, bo tekst zapamiętany w melodii zostaje w pamięci dłużej niż słowa kazania.
Codzienność ta miała jednak więcej niż jeden język. Jeszcze w dziewiętnastym wieku w części parafii kaszubskich i słowińskich nad jeziorami Łebsko i Gardno wierni śpiewali pieśni i słuchali kazań po kaszubsku i po polsku. Dopiero pruska szkoła i pruski urząd przechyliły z czasem tę codzienność na stronę niemczyzny.
Więcej dla ciekawych: języki nabożeństw i kancjonały →
Szkoła parafialna należała do luterańskiego porządku od początku. Kirchenordnung Bugenhagena z 1535 roku regulowała kształcenie dzieci razem z liturgią i opieką nad ubogimi — jako trzy filary tego samego zobowiązania wspólnoty.1 Pastor uczył, ale i pilnował, żeby dzieci rzeczywiście umiały odpowiedzieć na pytania katechizmu. Konfirmacja — uroczyste potwierdzenie wiary przed całą wspólnotą, zazwyczaj w czternastym lub piętnastym roku życia — była finałem tego przygotowania i zarazem momentem, od którego konfirmant stawał się pełnoprawnym członkiem parafii.2
W parafiach szlacheckich i dworskich działał patronat: właściciel ziemski, który fundował kościół lub parafię, miał prawo i obowiązek jej utrzymywać, co często oznaczało też decydowanie o obsadzie pastorskiej. System ten tworzył sieć zależności, ale też dawał wspólnotom stabilność materialną — kościół stał, bo stał za nim patron z majątkiem.3
Luterańska teologia od początku nakładała na wspólnoty jeden obowiązek troski o ubogich. Dobroczynność nie była luterańskim wynalazkiem — średniowiecze znało szpitale, bractwa i fundacje — ale Reformacja ujęła ją w nowy, miejski i parafialny porządek: wspólną kasę. Kiedy Reformacja zamykała klasztory, zadania, które te klasztory wypełniały — opieka nad chorymi, stołówka dla głodnych, schronisko dla bezdomnych — musiały przejść w inne ręce. Owe ręce miały być rękoma wspólnoty.
W Gdańsku tradycja ta sięgała najwcześniejszych dekad Reformacji. Do dziewiętnastego wieku dorastała do rozmiarów, które trudno sobie wyobrazić bez konkretnych danych. W roku 1857 gdański filantrop Georg Friedrich Abegg ufundował mały szpital dziecięcy: sześć łóżek, wynajęty budynek.4 Opiekę sprawowały diakonisy — ewangelickie pielęgniarki żyjące we wspólnocie na wzór zakonny, choć bez wieczystych ślubów. Tradycję tę zapoczątkował w roku 1836 pastor Theodor Fliedner w Kaiserswerth nad Renem.4 W roku 1875 nowy gmach gdańskiego domu diakonis stanął przy ulicy Nowe Ogrody, zaprojektowany przez Bruno Eberhardta, kosztował 75 000 marek.4 W szczytowym roku 1915 mieszkało i pracowało w nim czterysta trzydzieści cztery siostry.4 Kobiety w czarnych czepkach i błękitnych sukniach — poznawano je na gdańskiej ulicy.
Podobna troska obejmowała małe, rozproszone gminy z dala od wielkich miast. Gustav-Adolf-Verein — ewangelickie stowarzyszenie założone w dziewiętnastym wieku — wspierało finansowo diasporyczne parafie, którym nie starczyło sił na własny kościół czy pastora. Jego nazwa upamiętniała szwedzkiego króla Gustawa II Adolfa, patrona protestantyzmu w epoce wojen religijnych.5
Codzienne życie ewangelika na Pomorzu rozgrywało się więc w kilku rejestrach naraz: w kościelnej ławce z kancjonałem w dłoni, przy stole katechizmowym, w szkolnej sali, przy łóżku chorego. Przez długi czas toczyło się nie tylko po niemiecku, ale też po kaszubsku i po polsku, dopóki pruski porządek administracyjny tego nie zmienił. Warto o tym pamiętać, patrząc dziś na dawne ewangelickie parafie Pomorza.
Skąd to wiemy — źródła i uwagi
- Kirchenordnung für Pommern 1535 — szkoły, kasy dla ubogich, wynagrodzenia pastorów jako trzy filary porządku kościelnego: cykl „Historia Pomorza” poewangelicku.pl, odcinek „Syn Pomorza”.
- Konfirmacja w tradycji luterańskiej — przygotowanie katechizmowe i uroczyste potwierdzenie wiary: ogólna wiedza z zakresu teologii luterańskiej (zob. Mały Katechizm Lutra; Wyznanie Augsburskie, art. V).
- Prawo patronatu (Patronatsrecht) w parafiach luterańskich Prus i Pomorza — obowiązek i uprawnienie właściciela ziemskiego: ogólna wiedza historyczna; szczegółowe dane parafialne w Pfarrerbuch Müllera 1912 (materiały projektu).
- Diakonisy w Gdańsku: szpital Abegga 1857, gmach Nowe Ogrody 1875, 434 siostry w 1915, wysiedlenie po 1945: cykl „Reformacja w Gdańsku” poewangelicku.pl, odcinek „Dom ubogich i kobiety w błękitnych sukniach” — za: Piotr Kallalas, Powojenne losy Szpitala Diakonis Ewangelickich, GRE 2018, t. XII; A. Szarszewski, P. Paluchowski, GRE 2018; Theodor Fliedner 1836 Kaiserswerth: tamże.
- Gustav-Adolf-Verein jako stowarzyszenie wspierające diasporyczne gminy ewangelickie: ogólna wiedza historyczna — szczegółowe działania na Pomorzu wymagają weryfikacji w literaturze specjalistycznej przed publikacją.