8.14. Model koegzystencji — bilans i perspektywy
8.14. Model koegzystencji — bilans i perspektywy
Gdański model koegzystencji wyznaniowej — wypracowany przez dziesięciolecia prób i błędów, kompromisów i konfliktów, negocjacji i konfrontacji — zasługuje na ocenę, która wykracza poza proste stwierdzenie „było dobrze” lub „było źle”.
Z jednej strony model ten zapewnił Gdańskowi i Pomorzu Gdańskiemu pokój religijny w epoce, gdy reszta Europy tonęła we krwi wojen wyznaniowych. Gdańsk nigdy nie doświadczył niczego porównywalnego z francuską Nocą św. Bartłomieja, z niderlandzką Furią Antwerpiańską czy z niemiecką Wojną Trzydziestoletnią. Protestanci i katolicy współistnieili — nie bez napięć, ale bez masowej przemocy. To osiągnięcie nie powinno być lekceważone.
Z drugiej strony model ten nie był wolny od nierówności i niesprawiedliwości. Protestanci stanowili zdecydowaną większość i cieszyli się pełnią praw; katolicy byli tolerowaną mniejszością, ale mniejszością ograniczoną w prawach — nie mogli sprawować urzędów miejskich, nie mogli publicznie manifestować swojej wiary (procesje, pielgrzymki), musieli zadowalać się jedną kaplicą w mieście liczącym kilkanaście kościołów protestanckich. Tolerancja — jak słusznie podkreślał Bogdan Dybaś — nie jest tym samym co równouprawnienie⁴⁰.
Mimo tych ograniczeń gdański model koegzystencji wyznaniowej był — na tle epoki — osiągnięciem niezwykłym. Tadeusz Nowak nazywał Gdańsk tego okresu „laboratorium koegzystencji wyznaniowej” — eksperymentem, którego wyniki, mimo wszystkich napięć i konfliktów, były zdumiewająco pozytywne. To doświadczenie — doświadczenie życia obok ludzi innej wiary, innego języka, innej kultury — stało się trwałym elementem gdańskiej tożsamości, elementem, który przetrwał zmiany polityczne, katastrofy wojenne i wielkie przesiedlenia XX wieku.