Rozdział 11: Krajobraz kulturowy jako dzieło protestantów
Rozdział 11: Krajobraz kulturowy jako dzieło protestantów
11.1. Delta – przed człowiekiem i po człowieku
Gdyby cofnąć się w czasie o tysiąc lat i spojrzeć na ujście Wisły z lotu ptaka, nie zobaczyłoby się nic z tego, co znamy. Żadnych domów podcieniowych, żadnych kościołów, żadnych kanałów. Zobaczyłoby się rozległy obszar mokradeł, trzcin i jeziorek, poprzecinany ramionami rozgałęziającej się Wisły, zalewany co wiosnę i jesień przez wody topniejącego śniegu i jesiennych deszczów. Krainę bezludną lub niemal bezludną – bo kto chciałby żyć na bagnach?
Żuławy Wiślane – rozległa delta Wisły, rozciągająca się od Gdańska po Elbląg i od Mierzei Wiślanej po wyżynne krawędzie Pojezierza – są jednym z najbardziej niezwykłych krajobrazów kulturowych w Europie Środkowej. To kraina stworzona przez człowieka: bez wałów, kanałów, wiatraków i polderów nie byłoby tu ani domów, ani pól, ani kościołów. Byłoby bagno, trzciny i woda.
Kolonizacja Żuław rozpoczęła się w XIII wieku, gdy Zakon Krzyżacki sprowadził pierwszych osadników – Niemców, Holendrów, Flamandczyków – aby osuszyli deltę i uczynili ją zdatną do uprawy. Technologie melioracyjne, przyniesione z Niderlandów, obejmowały: budowę wałów przeciwpowodziowych chroniących osady przed wylewami Wisły; kopanie kanałów odprowadzających nadmiar wody; budowę wiatraków pompujących wodę z polderów do kanałów; system śluz regulujących poziom wody w zależności od pory roku.
To nie była praca jednego pokolenia. Przez stulecia kolejne generacje osadników – coraz częściej mennonickich, od XVI wieku – doskonaliły infrastrukturę hydrotechniczną, powiększały areał ziem uprawnych, budowały coraz solidniejsze domy. Krajobraz Żuław, jaki znamy, jest dziełem co najmniej dwudziestu pokoleń rolników-inżynierów, dla których walka z wodą była codziennością tak oczywistą jak modlitwa.
11.2. Poldery i depresje
Żuławy to jedyny region w Polsce, w którym znaczne obszary leżą poniżej poziomu morza. Najgłębsza depresja – w okolicach Raczkiego Pola – sięga 1,8 metra poniżej poziomu morza. Oznacza to, że gdyby nie system wałów i pomp, woda Bałtyku zalałaby te tereny.
Poldery – tereny otoczone wałami, z których woda jest stale odpompowywana – są podstawową jednostką krajobrazu żuławskiego. Każdy polder ma swój system kanałów, swoją pompownię (dawniej wiatrak, dziś elektryczną), swój harmonogram pracy. Utrzymanie polderów wymagało współpracy: jeden rolnik nie mógł chronić swojej ziemi sam, bo woda nie respektuje granic działek. Konieczna była organizacja wspólnotowa – rady poldeerowe, towarzystwa wałowe, regulaminy.
Ta konieczność współpracy miała konsekwencje religijne. Na Żuławach luteranie i mennonici, choć różniący się wyznaniowo, musieli współpracować w ochronie przeciwpowodziowej. Wspólne rady polderowe, wspólne roboty ziemne, wspólne dyżury na wałach w czasie wezbrań – wszystko to budowało więzi ponad podziałami wyznaniowymi. Żuławska koegzystencja religijna nie była więc wynikiem tolerancji ideologicznej (choć ta też występowała), lecz przede wszystkim pragmatyzmu: bez współpracy wszyscy by utonęli.
11.3. Wiatraki – technologia i symbol
Wiatraki na Żuławach pełniły funkcję odmienną od wiatraków w reszcie Polski. Tu nie mielono zboża (choć i to robiono) – tu przede wszystkim pompowano wodę. Wiatraki typu holenderskiego – ceglane lub drewniane, z obrotową głowicą dostosowującą łopaty do kierunku wiatru – stały na wałach i przy kanałach, pracując bez przerwy. Najstarszy zachowany wiatrak na polskim wybrzeżu Bałtyku – koźlak z 1718 roku – pochodzi z Żuław.
W krajobrazie żuławskim wiatrak był, obok kościoła, jedynym elementem pionowym. Na bezkresnej równinie, gdzie horyzont ciągnie się od horyzontu do horyzontu, wieża kościoła i skrzydła wiatraka stanowiły jedyne punkty orientacyjne. Podróżny wiedział: jeśli widać wiatrak – jest blisko wsi; jeśli widać wieżę kościoła – jest blisko parafii.
11.4. Domy podcieniowe – architektura tożsamości
Domy podcieniowe (Vorlaubenhäuser) są najbardziej rozpoznawalnym elementem architektury żuławskiej i jedynym oryginalnym, szeroko rozpowszechnionym typem architektury regionalnej w Polsce (obok architektury podhalańskiej). Wprowadzone na przełomie XVI i XVII wieku – prawdopodobnie pod wpływem renesansowych wzorów miejskich, nawiązujących do antycznych portyków – występują na rozległym obszarze od Brandenburgii i Meklemburgii po Mazury i Warmię, ale na Żuławach Wiślanych osiągnęły najwyższy poziom rozwoju.
Konstrukcja: Dom podcieniowy to budowla drewniano-murowana (lub całkowicie drewniana), z charakterystycznym podcienium – wiatą wspartą na kolumnach, biegnącą wzdłuż frontu budynku. Podcień jest elementem architektonicznym o podwójnej funkcji: praktycznej (ochrona przed deszczem, miejsce pracy i odpoczynku, suszenie ziarna) i reprezentacyjnej (znak zamożności, ambicji estetycznych właściciela).
Wymiary: Największe domy podcieniowe – kilkunastometrowej długości, z podcieniami na kilku lub kilkunastu kolumnach – były siedliskami najpotężniejszych rodzin żuławskich. Wnętrze dzieliło się na część mieszkalną (izby, komory, kuchnia) i gospodarczą (stodoła, obora, spichlerz) – wszystko pod jednym dachem, co było racjonalne w klimacie bałtyckim.
Zachowane przykłady: W XXI wieku domy podcieniowe stały się symbolem Żuław i obiektem ochrony konserwatorskiej. Najlepiej zachowane zespoły znajdują się w Drewnicy (Schönbaum), Miłoradzu, Żuławkach i rozrzucone są po całym regionie – często przebudowane, ale rozpoznawalne. Muzeum w Nowym Dworze Gdańskim posiada ekspozycję poświęconą architekturze żuławskiej.
Domy podcieniowe a protestantyzm: Choć domy podcieniowe nie są “protestanckie” w sensie konfesyjnym (budowali je zarówno luteranie, jak i mennonici, a nawet nieliczni katolicy), ich estetyka odzwierciedla protestancką mentalność: solidność, funkcjonalność, skromna elegancja bez ostentacji. Dom podcieniowy nie jest pałacem – nie ma kolumnad korynckich, nie ma rzeźbionych portali, nie ma herbów nad wejściem. Jest dobrze zbudowanym domem zamożnego rolnika, który swoim bogactwem nie chce się chwalić, ale go nie ukrywa.
11.5. Kościoły żuławskie – typologia
Kościoły żuławskie tworzą osobną kategorię architektoniczną, odrębną zarówno od wielkich kościołów gdańskich, jak i od drewnianych kościółków kaszubskich. Typowy kościół parafialny na Żuławach to:
- Budowla ceglana – z bałtyckiej cegły gotyckiej, o formacie większym niż współczesna, ciemnoczerwonej barwy. Cegła była jedynym łatwo dostępnym materiałem budowlanym na bezleśnych i bezskałnych Żuławach.
- Jednonawowa lub trójnawowa – w zależności od wielkości parafii. Mniejsze kościoły miały jedną nawę, większe – trzy, w układzie halowym (nawy jednakowej wysokości).
- Z oddzielną wieżą-dzwonnicą – często drewnianą, stojącą obok kościoła, nie zintegrowaną z budowlą. Wieże drewniane były tańsze w budowie i łatwiejsze w naprawie, co miało znaczenie na terenach zagrożonych powodziami.
- Otoczona cmentarzem – najczęściej ogrodzonym murem lub żywopłotem. Cmentarz parafialny był miejscem pochówku wszystkich luteran z parafii, niezależnie od statusu społecznego.
- Z przylegającą plebanią – domem pastora, który był jednocześnie biurem parafialnym, szkołą katechetyczną i archiwum metrykalnym.
Stan zachowania kościołów żuławskich jest bardzo zróżnicowany. Niektóre przetrwały wojnę i okres powojenny w dobrym stanie i służą dziś jako kościoły katolickie. Inne – szczególnie mniejsze kaplice filialne – zostały rozebrane, zamienione na magazyny lub po prostu opuszczone i zniszczone przez czas. Kilka kościołów (jak w Cedrach Wielkich) spłonęło po wojnie w niejasnych okolicznościach i zostało odbudowanych dopiero po dziesięcioleciach.
Żuławskie kościoły ewangelickie nie były obiektami wybitnej architektury – nie dorównywały gotyckiemu majestatowi Mariackiej ani barokowemu przepychowi jezuickich świątyń. Ale były solidne, funkcjonalne i piękne w swojej prostocie. Ceglane mury, strzeliste szczyty, drewniane wieże – ten język architektoniczny wyrażał mentalność ich budowniczych: rolników-protestantów, dla których kościół miał być nie pałacem Bożym (jak w katolicyzmie), lecz domem Słowa – miejscem, gdzie gromadzi się wspólnota, by słuchać kazania, śpiewać chorały i przyjmować sakramenty.
11.6. Cmentarze mennonickie – osobne światy
Na Żuławach, obok cmentarzy przy kościołach luterańskich, istniały cmentarze mennonickie – osobne, często ukryte wśród pól i zarośli, otoczone niskim murem lub rowem. Mennonici nie chowali swoich zmarłych na cmentarzach luterańskich, lecz zakładali własne nekropolie – małe, skromne, pozbawione ozdób.
Nagrobki mennonickie różniły się radykalnie od luterańskich. Tam, gdzie luteranin stawiał kamienny krzyż z inskrypcją (imię, daty, cytaty biblijne, czasem wierszyk pochwalny), mennonita stawial prostą, niską stelę lub żeliwną tablicę z minimalną informacją: imię, data urodzenia, data śmierci. Bez krzyża (krzyż był symbolem zbyt ozdobnym dla mennonickiej estetyki prostoty), bez ornamentu, bez portretu. Śmierć traktowano z powagą, ale bez patosu – życie doczesne było przejściem, nie celem.
Na cmentarzu w Stogach Malborskich zachowały się nagrobki z plejadą mennonickich nazwisk: Klassen, Loewen, Wiebe, Harder, Fast, Dyck, Penner, Duerk, Wiens. Te same nazwiska powtarzają się na cmentarzach mennonickich w Kanadzie, Paragwaju, Stanach Zjednoczonych – świadectwo diaspory, która rozeszła się po świecie, ale zachowała pamięć o żuławskiej ojczyźnie.
11.7. Krajobraz jako palimpsest
Dzisiejszy krajobraz Żuław jest palimpsestem – warstwą nową, nałożoną na starszą. Polscy osadnicy, którzy przybyli po 1945 roku (głównie ze Lwowa, Wołynia, Poznańskiego), zastali gotowy krajobraz: wały, kanały, poldery, domy podcieniowe, kościoły, cmentarze. Musieli się go nauczyć – zrozumieć, jak działają pompy, kiedy otwierać śluzy, gdzie jest granica między polderem a zalewem.
Wielu nie potrafiło. Domy podcieniowe, nieprzystosowane do polskiej tradycji budowlanej, niszczały. Kościoły protestanckie, zbyt duże dla małych polskich parafii, stały puste. Cmentarze mennonickie, z nagrobkami w obcym języku i obcym piśmie (Fraktur), zarastały.
Dopiero od lat 90. XX wieku rośnie świadomość wartości żuławskiego dziedzictwa. Domy podcieniowe ratuje się przed zawaleniem, cmentarze porządkuje, kościoły konserwuje. Żuławy stają się regionem, w którym pamięć o protestantach – luteranach i mennonitach, którzy ten krajobraz stworzyli – jest nie obciążeniem, lecz atutem.
Inicjatywy takie jak “Pętla Żuławska” (szlak turystyczny obejmujący drogi wodne i zabytki), “Szlak Domów Podcieniowych”, “Szlak Mennonicki” oraz liczne projekty renowacyjne finansowane ze środków unijnych i polsko-niemieckich fundacji budują nową narrację o Żuławach – narrację, w której protestanckie dziedzictwo nie jest “niemieckie” ani “obce”, lecz jest częścią wspólnej europejskiej historii, w której Polacy, Niemcy, Holendrzy i mennonici stworzyli razem – choć osobno, choć w różnych wiekach, choć z różnych powodów – jeden z najpiękniejszych i najbardziej niezwykłych krajobrazów kulturowych Europy.