Rozdział AW: Relacje z czasów wysiedleń
Rozdział AW: Relacje z czasów wysiedleń
Świadectwo 1: Ucieczka z Gdańska (styczeń 1945)
Fragmenty wspomnień [imię nieznane], zebranych przez organizacje ziomkowskie.
“Opuściliśmy Gdańsk 25 stycznia 1945 roku. Pastor naszej parafii, stary pan [nazwisko nieczytelne], pozostał – mówił że musi być ze swoimi parafianami. Nie wiem, co się z nim stało.
Na dworcu głównym tłum był nieopisany. Każdy chciał się dostać do pociągu. Matka trzymała mnie za rękę tak mocno, że bolało.
Przedostaliśmy się przez Mierzeję Wiślaną – już pod ostrzałem. Widziałem płonące wsie. Widziałem ludzi zamarzniętych na drodze.
Do Niemiec dotarliśmy po tygodniach. Osiedlono nas w Schleswig-Holstein. Nigdy nie wróciłem do Gdańska.”
Świadectwo 2: Mennonita z Żuław
Fragment wspomnień [inicjały H.W.], ur. 1930.
“Byłem chłopcem, gdy wszystko się skończyło. Pamiętam nasz dom w [nazwa wsi nieczytelna] – duży, z podcieniami, jak wszystkie mennonickie domy.
W niedziele jeździliśmy do domu modlitwy. Śpiewaliśmy stare pieśni – tak wolno, że jedna zwrotka trwała pięć minut.
W styczniu 1945 ojciec zaprzągł konie i pojechaliśmy. Byłem tak zmęczony, że spałem w wozie. Mama płakała.
Potem był obóz. Potem Niemcy. Nowy dom. Nowa szkoła. Ale ja nigdy nie zapomniałem pieśni z domu modlitwy.”
Świadectwo 3: Polka, która przyszła po nich
Fragment wywiadu z [inicjały M.K.], ur. 1935, przybyła na Żuławy 1946.
“Przyjechaliśmy ze Lwowa – wysiedleni jak tamci. Zamieszkaliśmy w domu po Niemcach. Wszystko zostało – meble, naczynia, nawet zdjęcia na ścianach.
W szufladzie znalazłam śpiewnik – po niemiecku, ze starymi nutami. Nie umiałam czytać, ale widziałam że to coś religijnego.
Później dowiedziałam się, że to byli mennonici. Pacyfiści, podobno dobrzy ludzie. Zastanawiałam się, co się z nimi stało.
Teraz już wiem – uciekli, zmarli, rozproszyli się. A my żyjemy w ich domach. Czasem myślę – czy to sprawiedliwe?”