Czas Wielkanocy · tydzień 7 · kolor: bial
2021-08-29 · Po Trójcy Świętej · 🟢 13. NIEDZIELA PO TROJCY SWIETEJ

Gdzie jest brat twój? Kain i Abel

Perykopa: Księga Rodzaju 4,1–16

*„Gdzie jest brat twój Abel? A on odpowiedział: Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?"* (Gen 4,9)

Tekst kazalny

Księga Rodzaju 4,1–16

Biblia Warszawska

**1** Adam obcował z żoną swoją Ewą, a ta poczęła i urodziła Kaina. Wtedy rzekła: Wydałam na świat mężczyznę z pomocą Pana. **2** Potem urodziła jeszcze brata jego Abla. Abel był pasterzem trzód, a Kain uprawiał rolę. **3** Po niejakim czasie Kain złożył Panu ofiarę z plonów rolnych; **4** Abel także złożył ofiarę z pierworodnych trzody swojej i z tłuszczu ich. A Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę. **5** Ale na Kaina i na jego ofiarę nie wejrzał; wtedy Kain rozgniewał się bardzo i zasępiło się jego oblicze. **6** I rzekł Pan do Kaina: Czemu się gniewasz i czemu zasępiło się twoje oblicze? **7** Wszak byłoby pogodne, gdybyś czynił dobrze, a jeśli nie będziesz czynił dobrze, u drzwi czyha grzech. Kusi cię, lecz ty masz nad nim panować. **8** Potem rzekł Kain do brata swego Abla: Wyjdźmy na pole! A gdy byli na polu, rzucił się Kain na brata swego Abla i zabił go. **9** Wtedy rzekł Pan do Kaina: Gdzie jest brat twój Abel? A on odpowiedział: Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego? **10** I rzekł: Cóżeś to uczynił? Głos krwi brata twego woła do mnie z ziemi. **11** Bądź więc teraz przeklęty na ziemi, która rozwarła paszczę swoją, aby przyjąć z ręki twojej krew brata twego. **12** Gdy będziesz uprawiał rolę, nie da ci już plonu swego. Będziesz tułaczem i wędrowcem na ziemi. **13** Wtedy rzekł Kain do Pana: Zbyt wielka jest wina moja, by można mi ją odpuścić. **14** Oto dziś wypędzasz mnie z tej ziemi i muszę ukryć się przed obliczem twoim. Będę tułaczem i wędrowcem na ziemi, a każdy, kto mnie spotka, zabije mnie. **15** I rzekł Pan do niego: Nie! Ktokolwiek by zabił Kaina, siedmiokrotną pomstę poniesie. Położył też Pan na Kainie znak, aby go nikt nie zabijał, kto go spotka. **16** I odszedł Kain sprzed oblicza Pana, i zamieszkał w ziemi Nod, na wschód od Edenu.

Główne myśli
  • Historia Kaina i Abla nie jest opowieścią o chronologii pierwszych narodzin, lecz archetypem pragrzechu polegającego na odebraniu życia człowiekowi przez człowieka — i to nie przez obcego, lecz przez własnego brata.
  • Imiona obu braci są mówiące: Kain znaczy „nabyłam, otrzymałam" z pomocą Boga, Abel zaś — „tchnienie", „nicość", coś ulotnego; życie młodszego brata rzeczywiście okazało się krótkie.
  • Spirala zła rozpoczęta pod Edenem nakręca się po dziś dzień — w bratobójstwach, wojnach, zamachach, ludobójstwach — bo człowiek nie panuje nad gniewem, zazdrością, żądzą zemsty i władzy.
  • Najgłębsze wyjaśnienie odrzucenia ofiary Kaina nie tkwi w jakości daru ani w Bożym kaprysie, lecz w intencji serca: Pan najpierw spogląda na człowieka, a dopiero potem na jego ofiarę. List do Hebrajczyków i Pierwszy List Jana wprost mówią, że ofiara Abla została przyjęta dla jego wiary i sprawiedliwego postępowania.
  • Bóg odrzucając dar Kaina, nie odrzuca człowieka — przeciwnie, nawiązuje z nim rozmowę i wzywa do rewizji życia. Ale Kain pozostaje głuchy, zamyka się w gniewie i zrywa komunikację — najpierw z Bogiem, potem z bratem.
  • Pierwotny grzech Kaina nie był zapewne tylko zazdrością, lecz gniewem wobec Boga, przeniesionym na niewinnego Abla. Bratobójca powtarza grzech rajskich rodziców: nie zdaje testu z odpowiedzialności i cynicznie pyta: „Czyż jestem stróżem brata mego?".
  • Piąte przykazanie — w objaśnieniu Marcina Lutra z Małego Katechizmu — ma także stronę pozytywną: nie wystarczy nie krzywdzić, trzeba bliźniemu pomagać i wspierać go we wszelkich potrzebach cielesnych.
  • W kontekście trwającego od trzech tygodni kryzysu humanitarnego na granicy polsko-białoruskiej Boże pytanie „gdzie jest brat twój?" prowadzi nas wprost do koczujących tam uchodźców — Irakijczyków i Afgańczyków — którzy nie są obcymi, lecz braćmi, a my jesteśmy ich stróżami.
  • Tylko wsłuchiwanie się w Boże Słowo pozwala poradzić sobie ze złymi emocjami, które rodzi taki kryzys. Życie jest u Boga priorytetem, a ocalenie życia samego Kaina i naznaczenie go znakiem ochronnym jest tryumfem Bożego miłosierdzia nad sprawiedliwością tak, jak my ją rozumiemy.
  • Krzyżowa ofiara Jezusa Chrystusa gwarantuje nam stałą społeczność z Bogiem, której nawet grzech nie może rozerwać — a my mamy być odblaskiem tej miłości wobec drugiego człowieka, bo „cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście".
Streszczenie

O czym mówił pastor

Trzynasta Niedziela po Trójcy Świętej prowadzi nas na samą zarań ludzkiej historii, do drugiego pokolenia po Edenie, gdzie z relacji między dwoma braćmi rodzi się pierwszy mord. Kazanie spogląda wspólnie na obu synów Adama i Ewy. Starszy Kain jest rolnikiem, młodszy Abel — pasterzem owiec. Już ich imiona mówią coś istotnego. Imię Kaina wiąże się ze słowami matki wypowiedzianymi przy porodzie: „otrzymałam, nabyłam z pomocą Pana mężczyznę". Imię Abla oznacza dosłownie „tchnienie", „nicość", coś ulotnego i przemijającego — i jest to imię niemal prorocze, bo jego życie naprawdę zostało mu odebrane przedwcześnie, z ręki własnego brata.

Historia z czwartego rozdziału Księgi Rodzaju nie jest kroniką pierwszego konkretnego zabójstwa, lecz archetypem pragrzechu — opisem tego, co dzieje się zawsze, ilekroć człowiek pozbawia życia drugiego człowieka. Szczególne okrucieństwo tego czynu polega na tym, że nie dokonuje go obcy, lecz najbliższy: brat, przy którym Abel miał prawo czuć się bezpieczny. Nie była to też uczciwa walka, lecz przemyślany i z premedytacją zaplanowany mord — gdzieś na polu, z dala od świadków i ludzkich domostw. Kain, jak wszyscy planujący zbrodnię doskonałą, sądził, że uniknie odpowiedzialności. Lecz przed Bogiem nic ukryć się nie da. Nie potrzeba tu śledczego ani prokuratora, sędziego ani kata — Bóg sam upomina się o życie, które jest Jego własnością, bo to On je dał i tylko On może je odebrać.

Ten pierwotny wzorzec postaci, motywu i czynu, opisany na pierwszych kartach Biblii, powtarza się od zarania dziejów po dziś dzień. Niemal każdego dnia słyszymy, że człowiek zabił człowieka — że syn pozbawił życia ojca, że matka zabiła własne dziecko, że mąż zamordował żonę, że brat podniósł rękę na brata. Nie trzeba nawet wspominać wszystkich wojen, zamachów terrorystycznych ani ludobójstw dokonywanych na całych narodach z powodu rasy, religii, narodowości czy statusu społecznego. Spirala zła, rozpoczęta zaraz po wyjściu człowieka z Edenu jako następstwo grzechu pierworodnego, nakręca się nieustannie. A Bóg ostrzegał już na samym początku: „Jeśli nie będziesz czynił dobrze, u drzwi czyha grzech. Kusi cię, lecz ty masz nad nim panować". Człowiek jednak nie panuje — ani nad gniewem, ani nad złością, ani nad zazdrością, ani nad żądzą zemsty, posiadania i władzy. Wciąż łamie prawo Boże i występuje przeciw temu największemu darowi, jakim jest życie. A ziemia w nieskończoność otwiera swoją paszczę, by przyjąć krew kolejnych ludzkich istnień wołającą o pomstę do nieba.

Sama historia Kaina i Abla nastręcza wiele trudnych pytań. Dlaczego Bóg nie przyjął ofiary Kaina? W czym ofiara Abla była lepsza? Co naprawdę było motywem zbrodni? Czy kara wygnania jest adekwatna do winy? Jaki znak otrzymał Kain? Pytania te można mnożyć. Już od najmłodszych lat mieliśmy ze szkółek niedzielnych prostą ilustrację: dym z ofiary Abla unosi się prosto do nieba, dym z ofiary Kaina snuje się przy ziemi, bo Kain zazdrościł. „Nie wolno zazdrościć" — oto morał, który dziecięce serce zapamiętywało. A jednak gdzieś podskórnie pojawiał się sprzeciw, a wręcz współczucie dla Kaina: gdyby Bóg przyjął jego ofiarę, nie zabiłby brata, bo nie miałby o co być zazdrosnym.

Egzegeci od wieków idą w tej kwestii kilkoma tropami. Pierwszy szuka różnicy w samym darze: Abel ofiarował z pierworodnych i z tłuszczu, czyli to, co najlepsze; Kain — może to, co mu zbywało. Drugi trop odwołuje się do Bożej suwerenności: Bóg miał prawo wejrzeć na jedną ofiarę, a na drugą nie wejrzeć, bo gdyby było inaczej, nie byłby Bogiem, lecz tylko jednym z wielu bożków uzależniających błogosławieństwo od jakości darów. Trzeci trop, najbliższy prawdzie, mówi, że nie chodzi ani o jakość daru, ani o kaprys Boga, lecz o intencję serca. Pan najpierw spogląda na Abla i na Kaina, a dopiero potem na ich ofiary. Podpowiedzią są też słowa skierowane później do Kaina: „Byłbyś pogodny, gdybyś dobrze postępował". Sugerują one, że starszy z braci już z gniewem i wyrachowaniem przystąpił do złożenia ofiary — być może chciał udowodnić swoją wyższość, widział w Ablu konkurenta, chciał kupić sobie Bożą przychylność. List do Hebrajczyków oraz Pierwszy List Jana mówią wprost, że ofiara Abla została przyjęta, bo wypływała z wiary i ze sprawiedliwego postępowania.

Bóg, nie przyjmując daru Kaina, chce mu zwrócić uwagę na jego własne życie. To nie jest kara ani upokorzenie — choć Kain właśnie tak to odebrał. Bóg odrzuca dar, ale nie odrzuca człowieka. Wręcz przeciwnie, nawiązuje z nim rozmowę i pyta: „Dlaczego? Co się stało?". Chce mu pokazać, że problem nie tkwi gdzieś na zewnątrz, lecz w nim samym. To apel o rewizję postępowania, o zmianę perspektywy i zrozumienie własnego grzechu. Ale Kain pozostaje głuchy. Zapłonął złością, zasępiło się jego oblicze — a to znak zerwanej komunikacji z Bogiem. Być może pchnęła go do zabójstwa nie tyle zazdrość, ile gniew wobec Boga, przeniesiony następnie na niewinnego brata. Kain nie rozpoznaje swojej winy: o swoje niepowodzenie oskarża najpierw Boga, potem Abla. Mimo ostrzeżenia nie panuje nad emocjami — i grzech, mając otwarte drzwi, przynosi swoje żniwo. Gdy Bóg pyta: „Gdzie jest brat twój?", Kain kłamie i odpowiada „nie wiem", powtarzając historię swoich rajskich rodziców, którzy też nie zdali testu z odpowiedzialności. Co więcej, z wielką butą dorzuca cynicznie: „Czyż jestem stróżem brata mego?", jakby chciał powiedzieć Bogu, że to przecież On miał Abla strzec, bo to Jego stworzenie.

Ta historia pokazuje, do czego prowadzi poddanie się emocjom, jakie są konsekwencje złych czynów, wyborów, a przede wszystkim niewłaściwych intencji, bo to z myśli rodzą się później czyny. Jakże często człowiek oskarża Boga, a potem bliźniego o własne niepowodzenia. Szukamy winnych wszędzie wokół, tylko nie w sobie samych. Bóg pyta nas dzisiaj, jaką ofiarę swojego życia Mu składamy, co przynosimy jako owoc pracy naszych rąk i w jakiej intencji. Nasze zasępione oblicza, smutne i opuszczone twarze, brak uśmiechu, gniew wypisany na ustach, złośliwe spojrzenia — to często nie zasługa innych, lecz nas samych. Jeśli zaś w drugim człowieku dostrzegamy konkurenta, a nie brata, to zamiast dawać, wspierać i wspólnie celebrować życie, przyczyniamy się do jego odbierania i stajemy się współodpowiedzialni za niszczenie i zabijanie.

Bardzo zwięźle ujął to nasz reformator, ksiądz Marcin Luter, w objaśnieniu piątego przykazania w Małym Katechizmie: „Powinniśmy Boga bać się i miłować Go, abyśmy bliźniemu swemu na ciele żadnej szkody ani krzywdy nie wyrządzali, ale Mu pomagali i wspierali Go we wszelkich potrzebach cielesnych". „Nie zabijaj", a poprawniej „nie morduj", ma więc także stronę pozytywną — nie tylko powstrzymać rękę przed krzywdą, ale aktywnie wspierać i pomagać drugiemu. Dlatego pytanie Boga „gdzie jest brat twój?" powinno dzisiaj wybrzmieć w naszych uszach szczególnie mocno. A w naszym kontekście prowadzi nas ono wprost na granicę polsko-białoruską, gdzie od trzech tygodni koczują uchodźcy — Irakijczycy i Afgańczycy. Nie są to, jak chcieliby niektórzy, sami młodzi i zdrowi mężczyźni, nie są to też muzułmanie czy „ludzie obcy". To są nasi bracia, którzy walczą o przetrwanie i o lepsze życie. A my jesteśmy ich stróżami — jesteśmy odpowiedzialni za ich życie, tak jak każdy człowiek jest odpowiedzialny za życie każdego drugiego człowieka.

Starotestamentowa historia dwóch braci podpowiada nam, że tylko wsłuchiwanie się w Boże Słowo daje szansę, byśmy poradzili sobie ze złymi emocjami towarzyszącymi temu kryzysowi. Życie stanowi u Boga priorytet i cieszy się Jego szczególną ochroną od początku świata. To, że Kain nie zostaje pozbawiony życia, lecz tylko wygnany, oznacza tryumf Bożego miłosierdzia nad sprawiedliwością tak, jak my ją rozumiemy. Czyn Kaina zostaje potępiony, karą jest zerwanie trwałego związku z ziemią, rodziną i społecznością — ale nawet to nie oznacza zerwania społeczności z Bogiem. O tym właśnie mówiły dzisiejsze teksty z pierwszego listu Jana i z ewangelii Łukasza o miłosiernym Samarytaninie: Bóg tak nas umiłował, że dał swojego Syna, abyśmy przez Niego żyli, a my mamy na tę miłość odpowiedzieć i być odblaskiem Bożej miłości wobec drugiego człowieka. Dlatego Chrystus, który za nas umarł i wywalczył nam zbawienie, dziś przypomina i napomina: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście".

Tematy luterańskie w tym kazaniu

Czego uczy nas to kazanie

Hasła teologiczne najbliżej tematycznie tego kazania (semantyczne podobieństwo).

Archiwum Otwórz pełny zapis nabożeństwa — pełna transkrypcja (czytania, modlitwy, kazanie pastora)

# 🟢 13. NIEDZIELA PO TRÓJCY ŚWIĘTEJ # Zrodlo: https://youtu.be/QfUGbJahBg8 # Data nabozenstwa: 2021-08-29

Muzyka Wszystkie prawa zastrzeżone. Wszystkie prawa zastrzeżone. Wszystkie prawa zastrzeżone. Wielkie dzięki i do zobaczenia w kolejnych odcinkach. Wielkie dzięki i do zobaczenia w kolejnych odcinkach. Wielkie dzięki i do zobaczenia w kolejnych odcinkach. Wszystkie prawa zastrzeżone. Wszystkie prawa zastrzeżone. KONIEC Wielkie prawa zastrzeżone. Muzyka Muzyka Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich radnych. Mnie uczyniliście. Tymi słowami naszego fala zapisanymi w energetii Beku świętego Maturza.

Witam Was do we wszystkich bardzo serdecznie. Trzynastu niedzielę do Trójcy Świętej. Witam Was gromadzonych, Kościele Zbawiciela. Witam tych wszystkich, którzy łączą się z nami poprzez internetową nazwizję. Chaj Pan przyzna się do naszej służby, słucha się w naszym uwielbieniu i modlitwy i pokrzepi nas z panią literami słowem i istotem. Zaśpiewajcie teraz, drodzy, pieśń numer 536. Zdjęcia i montaż Wjeźli w sercu zbiast, W tej miłości wsi na węgiem Mocny Jezus wasi. Przepić, sił, szłach, w noc i wiecie Mocny Jezus wytrzymał W tej miliwości weź dobejmy sobie piach, A za chminką serca naszy wiernie chce na bądź.

Tłuszczy się odpłama znosić, Zdrałczanie, a z długim najpiękniejszym ślubem, A we świadczym obawionym jeszcze poznać mógł. Nobry nic z tej milości. Chwilnie byś, chwilnie byś, Chwilnie było życzy nasze, Jak życząca jest. Wszystkie prawa zastrzeżone. Tu przetrzenia serca nasze, niech i nic tu masz. Swoje kawa, nas w drodze, swobie chłopie zbrać. Szczerzy, dziewczyn, miasto dziewczyn, Zwoja, obcą, trój. Weźmy spróbować miasto dziewczyn, Znowu, zwojając, trój. Błogosławieni miłosierni, Alleluja! Muzyka Z całego serca wołam, wysłuchaj mnie, Panie, Bliski jesteś, Panie, Chwała niech będzie Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu.

Muzyka Dzień dobry. Kyrjel ej sąd, ale i muszę. Kriste ej sąd, kyrjel ej sąd, Kieruje lejson, najdzi i osiem. Chwała Bogu na wysokościach. Na Wysokomu Bóg muzyka Wielkie śpiewane. Módlmy się. Panie Boże, Ojcze nasz niebiański, dziękujemy Ci, że przez Ewangelię dajesz nam poznanie Twojego serca ojcowskiego. Prosimy Cię dla miłosierdzia Twego, zachowaj nam błogosławione światło słowa Twojego i radz przez Ducha Świętego nami tak rządzić, abyśmy zawsze chodzili w blasku Twego Słowa. Wysłuchaj nas w Duchu Świętym, przez Pana i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa.

Amen. Pan niech będzie z wami, i słuchaj w Boże Słowo. Drodzy, słuchajmy się w Boże Słowo przeznaczone na dzisiejszą niedzielę. Lekcję czytam z pierwszego listu Jana, rozdziału czwartego, wiersze od siódmego do dwunastego. Umiłowani, miłujmy się nawzajem, gdyż miłość jest z Boga i każdy, kto miłuje, z Boga się narodził i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga do nas, iż Syna swego jednorodzonego posłał Bóg na świat, abyśmy przezeń żyli. Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, lecz że On nas umiłował i posłał Syna swego jako błaganie za grzechy nasze.

Umiłowani, jeżeli Bóg nas tak umiłował i myśmy powinni nawzajem się miłować, Boga nikt nigdy nie widział. Jeżeli nawzajem się miłujemy, Bóg mieszka w nas i miłość Jego doszła w nas do doskonałości. Tyle jest słów Pisma. Błogosławieni są ci, którzy słuchają i strzegą słowa Bożego. Alleluja! Alleluja! Alleluja! Alleluja! Dziękuje za uwagę. A Ewangelię czytam według przekazu św. Łukasza, X rozdziału, wiersze od 25 do 37. Pewien znawca prawa wstał i zadał mu podchwytliwe pytanie. Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?

On mu odpowiedział, co jest napisane w prawie, jak czytasz. Tamten powiedział, będziesz miłował Pana swego Boga z całego serca swego, z całej swojej duszy, z całej swojej siły i całym swoim umysłem, a swego bliźniego jak siebie samego. Wtedy Jezus oznajmił, słusznie odpowiedziałeś, tak czyń, a będziesz żył. Lecz On, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa, a kto jest moim bliźnim? Jezus nawiązując do tego powiedział, pewien człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha i napadli na niego bandyci, którzy nie tylko go obrabowali, ale też poranili, zostawili na pół umarłego i odeszli.

Przypadkiem schodził tą drogą pewien kapłan, zobaczył go i ominął. Podobnie Lewita, gdy przyszedł na to miejsce, zobaczył go i ominął. Natomiast pewien Samarytanin, który tamtędy podróżował i również obok niego przechodził, kiedy go zobaczył, ulitował się. Podszedł do niego, opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem, wsadził go na swoje zwierzę, zjawiózł do zajazdu i opiekował się nim. Następnego dnia wyjął dwa denary, dał karczmarzowi i powiedział, zajmij się nim, a jeśli coś więcej wydasz, oddam ci, kiedy będę wracał.

Jak ci się wydaje, który z tych trzech okazał się bliźnim tego, co wpadł w ręce bandytów? Tamten odpowiedział. Ten, który okazał mu miłosierdzie. Jezus na to idź i ty czyń podobnie. Tyle słów Ewangelii. Bądź pochwalon Panie Jezu. A teraz drodzy, wyznajmy razem naszą wiarę w Trójjedynego Boga słowami apostolskiego składu wiary. Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi. I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Marii Panny, umęczon pod Poncjuszem Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzepion.

Wstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego, skąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, społeczność świętych, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie i żywot wieczny. Amen. Zdjęcia i montaż Pana Sucie, Stawca Święta, Ciko Święta, węgny kłodź, Dawaj, męczę, świetne dwań, Jak żywota, oblikam, Życz mi cieszę, Bóg mi woda, Ty, Ojciec, wiede, Bóg, i na wojec swym jasnowa, Muzyka Zdęki nowe, skądze czuji.

Życzy wszyscy w latach. Życzy wszyscy w latach. Chodź się ludą obawienić, że i ludy, że i znał. Muzyka Oczytajcie, iż ich wstępnie, rozpatrajcie, rozdzielni. Miejskie, która umyściewała, Mówię śmierć, Długo dodać, Długo odswieść! Prawdy dobić, zbędny cieszyć, na nim oddał, oddać mieść. O nidzości świętej żyć, Dagi Ducha oczywstwie. Wszystkie dwie nasze dany, pobocze mnie, wśród danych. Niech za twojej tej obrany, Ty są nieniem waszych kraj. Zodaje Jej stram biegnę, do Rąbowa Czart rozwój się. Wielkie dziękuję.

Adam zbliżył się do swojej żony Ewy, a ona poczęła i urodziła Kaina i powiedziała, otrzymałam mężczyznę od Pana. Potem urodziła jeszcze jego brata, Abla. Abel był pasterzem owiec, a Kain uprawiał ziemię. Po pewnym czasie Kain złożył Panu ofiarę z płodów ziemi. Także Abel złożył ofiarę z pierworodnych zwierząt swojej trzody oraz z ich tłuszczu. Pan zwrócił uwagę na Abla i na jego ofiarę, a na Kaina i na jego ofiarę nie zwrócił uwagi. Wtedy Kain rozgniewał się bardzo i zasępił. Pan zapytał Kaina, czemu się gniewasz i dlaczego się zasępiłeś?

Byłbyś pogodny, gdybyś dobrze postępował. Jeżeli jednak nie będziesz dobrze czynił, to grzech czający się w pobliżu skusi cię. Ty zaś masz nad nim panować. Wtedy Kain rozgniewał się bardzo i zasępił. Wówczas Kain zwrócił się do swojego brata Abla. Chodźmy na pole. A gdy byli na polu, Kain rzucił się na Abla swego brata i go zabił. Pan zaj zapytał Kaina, gdzie jest twój brat Abel? Odpowiedział, nie wiem. Czy ja jestem stróżem mego brata? Nie. Wtedy On odpowiedział, co zrobiłeś? Krew Twojego brata woła do mnie z ziemi.

Będziesz teraz przeklęty na tej ziemi, która otworzyła się, aby przyjąć krew Twojego brata, który zginął z Twojej ręki. Gdy będziesz uprawiał ziemię, nie wyda Ci więcej plonu, będziesz wygnańcem i tłaczem na ziemi. Wówczas Kain zwrócił się do Pana, zbyt wielka jest moja wina, bym mógł ją udźwignąć. Skoro wypędzasz mnie dziś z tej ziemi i sprzed Twojego oblicza, to muszę się ukryć. Będę wygnańcem i tułaczem na ziemi, a każdy, kto mnie spotka, będzie mógł mnie zabić. Pan mu jednak odpowiedział, o nie, ktokolwiek zabiłby Kaina, siedmiokrotną poniesie karę.

I Pan tak naznaczył Kaina, aby nikt, kto go spotka, go nie zabił. Kain odszedł więc z przedoblicza Pana i zamieszkał w ziemi Nod, na wschód od Edenu. Tyle słów Pisma Świętego. A my Ciebie, łaskawy Panie naszej Boże, prosimy, Ty bądź teraz z nami. Mów do nas mocą Ducha Twego Świętego, abyśmy przyjęli Twoje słowo do naszych serc i aby wydało ono stokrotny plon. Amen. Zobaczmy. Drogie siostry, drodzy bracia, w Jezusie Chrystusie, tu w Kościele Zbawiciela, jak i wy, którzy łączycie się z nami za pośrednictwem transmisji internetowej.

Dziś spoglądamy wspólnie na dwóch braci. Starszy Kain, rolnik, uprawiał ziemię, żył z jej płodów. Jego imię nawiązuje do słów matki, słów wypowiedzianych przy porodzie. otrzymałam od Boga mężczyznę, czyli syna, mówi Ewa. I właśnie kain znaczy otrzymałam, czy też nabyłam dosłownie z pomocą Boga syna. No. Młodszy z braci Abel był pasterzem, pasłoowcę. Jego imię tłumaczymy z kolei jako coś ulotnego, coś przemijającego. Dosłownie oznacza tchnienie czy też nicość. I w tym drugim przypadku jest to tak zwane imię mówiące.

Życie Abla było bowiem ulotne, szybko przeminęło, gdyż przedwcześnie zostało mu ono odebrane przez Kaina. Historia dwóch braci z Księgi Rodzaju to historia bratobójstwa, pierwszego dokonanego mordu. Nie chodzi tu wcale o chronologię, ile raczej o ukazanie pewnego archetypu pragrzechu. polegającego na odebraniu życia człowiekowi przez człowieka. Szczególne zaś okrucieństwo tego czynu polegało na tym, że nie czyni tego obcy, lecz własny brat, przy którym Abel przecież mógł i miał prawo czuć się bezpiecznym.

To nie była uczciwa walka, lecz przemyślany i z premedytacją dokonany mord. Gdzieś na polu, Czyli z dala od świadków, z dala od ludzkich domostw. Kain, tak jak wszyscy planujący zbrodnię doskonałą, sądził, że w ten sposób uniknie odpowiedzialności. Że jego czyn nigdy nie ujrzy światła dziennego. Lecz przed Bogiem nie da nic się ukryć. I nie jest tu potrzebny śledczy, ani prokurator, sędzia, ani kat. Kain. Bóg upomina się o życie, które jest Jego własnością. Bo to On je dał i tylko On może je odebrać. Ten pierwotny wzorzec postaci, motywu, czynu opisane na pierwszych kartach Biblii powtarza się od zarania dziejów po dziś dzień.

Bo niemal każdego dnia słyszymy, że człowiek zabił człowieka. Że syn pozbawił życia ojca, że to matka zabiła swoje dziecko, że mąż zamordował żonę, że brat podniósł rękę na brata. Nie musimy nawet wspominać wszystkich wojen, zamachów terrorystycznych, czy też eksterminacji całych narodów, ludobójstwa określonych grup społecznych z powodu ich rasy, narodowości, religii, przekonań bądź też statusu społecznego. Ta spirala zła, spirala zła rozpoczęta zaraz po wyjściu człowieka z Edenu, jako następstwo grzechu pierworodnego nakręca się nieustannie i nic nie wskazuje na to, by człowiek się opamiętał.

Choć Bóg ostrzegł już na samym początku, wiedząc do czego jest skłonne grzeszne serce Kaina, jak i każdego człowieka, który odwraca się od Boga. Jeżeli nie będziesz dobrze czynił, to grzech czający się w pobliżu skusi cię, ty zaś masz nad nim panować. Ale człowiek nie panuje. Nie panuje nad gniewem, złością i zazdrością. Nie panuje nad rządzą zemsty, posiadania i władzy. Wciąż łamie prawo Boże i występuje przeciw temu największemu darowi, jaki otrzymaliśmy od Ojca. Przeciw życiu, które Bóg uświęcił. A ziemia w nieskończoność otwiera swoją paszczę wciąż na nowo, by przyjąć krew kolejnych ludzkich istnień wołających o pomstę do nieba.

Wciąż łamie prawo Boże i występuje przeciw temu największemu darowi, Drodzy, ta historia Kaina i Abla nastręcza wiele trudnych pytań. Możemy zastanawiać się, dlaczego Bóg nie przyjął ofiarę Kaina? Albo w czym ofiara Abla była lepsza? Co tak naprawdę było motywem tej zbrodni, do której doszło? Czy kara wygnania Kaina i skazania go na banicję jest adekwatna do winy? Jaki właściwie znak otrzymał Kain od Boga? Co było jego piętnem, którym został naznaczony? Te pytania można mnożyć. Powiem szczerze, że sam od najmłodszych lat miałem duży problem ze zrozumieniem przesłania tej biblijnej opowieści.

Do dziś pamiętam doskonale obraz, kolorowankę, na której dym z ofiary Abla unosi się pionowo wprost do nieba, do Boga. I obok dym z ofiary Kaina, który gdzieś snuje się przy ziemi. I w ten sposób symbolicznie ukazane zostało to, że ofiara tego pierwszego została przez Boga przyjęta, a drugiego nie. Kain zabił Abla, bo mu zazdrościł. Usłyszałem. Nie wolno zazdrościć. Oto morał i przesłanie tej biblijnej historii ze szkółki niedzielnej. To oczywiste i zrozumiałe. Ale gdzieś podskórnie buntowałem się. Czy wręcz współczułem Kainowi?

Stawiałem się na jego miejscu. Dlaczego Bóg nie przyjął jego ofiary? Skąd ta niesprawiedliwość? Przecież wówczas nie zabiłby swego brata, bo nie miałby o co być zazdrosnym. Nie rozumiałem, dlaczego tak się stało. Dlaczego? Teraz wiem, że w swych dziecięcych rozważaniach nie byłem odosobniony, bo na przestrzeni wieków wielu egzegetów dociekało właśnie tego motywu ofiar złożonych przez braci. Motywu, który wydaje się być bezpośrednią przyczyną zbrodni. Początkowo doszukiwano się różnic w samym darze. Czytamy, że Abel ofiarował z tego, co pierworodne, najtłustsze.

Innymi słowy dał Bogu to, co miał najlepsze. Taki baranek eksportowy, wyselekcjonowany, powiedzielibyśmy. A Kain być może dał z tego, co mu zbywało. Nic szczególnego. To jakiś trop, ale czy właściwy? Czy Bóg jest rzeczywiście takim materialistą oceniającym hojność daru, udzielającym łask zgodnie z jego wielkością i jakością? A może po prostu należy uznać, że Bóg w ten sposób ukazał swoją suwerenność? Czy wręcz kaprys w okazywaniu swoich względów? Wszak gdyby było inaczej, gdyby nie mógł być suwerenny w swych wyborach, byłby nie Bogiem, lecz tylko jakimś Bożkiem, jednym z wielu, uzależniającym swe błogosławieństwo od składanych mu przez człowieka ofiar.

Czy Bóg nie mógł zatem uznać, że bez przyczyny wejrzy na Abla i jego ofiarę, a na Kaina i jego ofiarę nie wejrzy? Czy Bóg nie mógł zatem uznać, że bez przyczyny wejrzy na Abla i jego ofiarę, a na Kaina i jego ofiarę nie wejrzy? To też jest jakiś trop, ale czy właściwy? I wreszcie trzeci trop, który wydaje się być najbliższy prawdzie. A mianowicie, że wcale nie chodzi o jakość czy naturę daru. ale o intencję, z jaką jest on składany. Dokładniej mówiąc, Bóg nie oceniał w żaden sposób tych złożonych darów w ofierze, lecz patrzył na człowieka, na jego serce.

I warto tu odnotować słowa Biblii, że Pan najpierw zwrócił uwagę na Abla i na Kaina, a dopiero potem na ich ofiary. Warto. Podpowiedzią mogą być też słowa, które usłyszał później Kain od Boga. Byłbyś pogodny, gdybyś dobrze postępował. To sugeruje, że może ten starszy z braci już z gniewem przystąpił do składania ofiary. Nie. Może chciał udowodnić swoją wyższość, może widział on w Ablu swojego konkurenta, może jego ofiara nie wypływała z potrzeby serca, ale wyrachowania, chęci zdobycia Bożej przychylności.

Może Kain, najogólniej mówiąc, źle postępował i chciał za pomocą tej ofiary kupić sobie Bożą łaskę. Wszak w Nowym Testamencie, w liście do hebrajczyków, jak i w pierwszym liście św. Jana, mamy wprost powiedziane, że ofiara Abla została przyjęta, bo wypływała z wiary i jego sprawiedliwego postępowania. Możemy więc wnioskować, że Bóg nie przyjmując ofiary Kaina chce zwrócić mu uwagę na jego postępowanie. To nie jest zatem żadna kara czy też upokorzenie Kaina, choć on właśnie tak błędnie to odebrał. Bóg odrzuca jego dar, ale nie odrzuca człowieka.

Wręcz odwrotnie, bo nawiązuje z nim komunikację i pyta, dlaczego? Co się stało? Bóg chce mu wskazać, że problem nie tkwi gdzieś na zewnątrz, ale w nim samym. Kain ma dokonać więc rewizji swojego postępowania, ma zmienić perspektywę postrzegania rzeczywistości i zrozumieć swój grzech. To wręcz apel o przemyślenie tego, co zaszło i zastanowienie się nad przyczyną odrzucenia złożonej ofiary. Ale Kain pozostaje głuchy na te słowa i reaguje bardzo emocjonalnie. Czytamy, że zapłonął złością, opuścił swoje oblicze, zasępił się, a to znak zerwanej komunikacji z Bogiem.

Pomyślmy, drodzy, być może to wcale nie zazdrość pchnęła go do zabójstwa, lecz właśnie gniew wobec Boga. Gniew, który został później przeniesiony na niewinnego Abla. Kain nie rozpoznaje swojej winy. O swoje niepowodzenie oskarża najpierw Boga, a później Abla. Mimo ostrzeżenia nie potrafił zapanować nad swoimi emocjami. Grzech ma otwarte drzwi i przynosi swoje żniwo. W konsekwencji Kain słyszy od Boga kolejne pytanie. Gdzie jest twój brat? Kain. Kain kłamie i odpowiada nie wiem. I powtarza się historia jego rodziców z raju, którzy tak jak i on nie zdali testu z odpowiedzialności i dojrzałości.

Bratobójca nie tylko nie wykorzystuje szansy przyznania się do winy i popełnionego zła, ale jeszcze cynicznie i z wielką butą pyta, czy ja jestem stróżem mego brata? Nie. Jakby sugerując, że to przecież Bóg miał go chronić, strzec. Kain zdaje się mówić, to przecież twoje stworzenie. Ty jesteś za nie odpowiedzialny. Ta historia pokazuje nam, do czego może prowadzić, gdy poddamy się emocjom. Pokazuje konsekwencje naszych złych czynów, wyborów, ale przede wszystkim niewłaściwych intencji. Bo to z naszych myśli rodzą się później nasze czyny.

Jakże często człowiek oskarża Boga, a później i bliźniego o swoje niepowodzenia. Szukamy winnych wszędzie wokół, tylko nie w sobie samych. Nie w swoim postępowaniu. Bóg pyta nas dzisiaj, jaką ofiarę swego życia Mu składamy. Co jest owocem pracy naszych rąk, czyli co Mu przynosimy i w jakiej intencji. Czy nie jest przypadkiem tak, że nasze jakże często zasępione oblicza smutne, opuszczone twarze, brak uśmiechu, na ustach wypisany gniew czy też złośliwe spojrzenia, to nie jest niczyja inna jak tylko nasza własna zasługa.

Ponadto, jeśli w drugim człowieku dostrzegamy konkurenta, a nie brata, to zamiast dawać, wspierać, zamiast współtworzyć, kontynuować życie, wspólnie je celebrując. Radując się, to przyczyniamy się do jego odbierania, stając się współodpowiedzialnymi za niszczenie i zabijanie. Dlaczego? Bardzo dobrze i w skrócie odpowiedział na to nasz reformator, ksiądz Marcin Luther w objaśnieniu do piątego przykazania. W małym katechizmie napisał, powinniśmy Boga bać się i miłować Go, abyśmy bliźniemu swemu na ciele żadnej szkody ani krzywdy nie wyrządzali, ale Mu pomagali i wspierali Go we wszelkich potrzebach cielesnych.

Nie zabijaj, czy też jak niektórzy wolą nie morduj, co jest bardziej poprawne. Ma też tę drugą pozytywną stronę. Nie tylko nie krzywdź, nie tylko nie rób krzywdy, nie wyrządzaj cierpienia, ale też wspieraj i pomagaj drugiemu we wszelkich potrzebach cielesnych. I dlatego, drodzy, dzisiaj w naszych uszach powinno wybrzmieć szczególnie mocno pytanie. To pytanie, które Bóg zadaje każdej i każdemu z nas. Gdzie jest brat Twój? A w naszym kontekście odpowiedź na to pytanie prowadzi nas wprost na granicę polsko-białoruską.

Dzień dobry. gdzie nie koczują imigranci, uchodźcy, Irakijczycy czy też Afgańczycy. Nie koczują tam młodzi, zdrowi mężczyźni, jak chcieliby niektórzy. Nie koczują tam muzułmanie, ani jacyś ludzie obcy. Tam są nasi bracia. bracia, którzy walczą o przetrwanie, o życie, czy też o lepsze życie. A my jesteśmy ich stróżami. To znaczy, jesteśmy odpowiedzialni za ich życie. Tak jak każdy człowiek jest odpowiedzialny za życie każdego drugiego człowieka. Tak. Drodzy miłowani, ta starotestamentowa historia dwóch braci podpowiada nam, że tylko wsłuchiwanie się w Boże Słowo jest dla nas szansą, abyśmy poradzili sobie ze złymi emocjami.

I również tymi, które towarzyszą nam w związku z tym kryzysem, który już od trzech tygodni rozgrywa się na naszych oczach, na granicy naszego państwa. Życie stanowi u Boga priorytet i cieszy się jego szczególną ochroną od początku świata. Bo to, że Kain nie zostaje pozbawiony życia, lecz wygnany i skazany na banicję oznacza mniej więcej odpoczynienie. Jak nie mniej, nie więcej jak tryumf Bożego Miłosierdzia nad sprawiedliwością. Sprawiedliwością tak jak my ludzie ją rozumiemy. Boże Miłosierdzie triumfuje.

Czyn Kaina zostaje potępiony. Karą jest pozbawienie go trwałego związku z jego ziemią, z jego rodziną, wyrzucenie go z tej społeczności ziemskich braci, ale nawet to nie oznacza zerwania społeczności z Bogiem. I o tym słyszeliśmy też właśnie w tych tekstach, które były czytane sprzed ołtarza. Że nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus poprzez swoją krzyżową ofiarę dał nam gwarancję stałej społeczności z Bogiem, której nawet grzech nie może rozerwać. I o tym słyszeliśmy też właśnie w tych tekstach, które były czytane sprzed ołtarza.

Że właśnie tak nas umiłował Bóg, że dał swojego Syna, abyśmy przeze Nie żyli. A my mamy na tę miłość odpowiedzieć, mamy być odblaskiem Bożej miłości. W stosunku do drugiego człowieka. I dlatego ten sam Chrystus, który za nas umarł i dla nas wywalczył zbawienie i życie wieczne, dziś naucza i napomina nas. Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, to uczyniliście właśnie mnie. Amen. Drodzy miłowani, w związku z tą kryzysową sytuacją, o której wspomniałem przed chwilą w tym rozważaniu, konsystorz naszego Kościoła wystosował apel.

Apel o to, abyśmy wszyscy byli solidarni, wszyscy zaangażowali się w pomoc na rzecz tych, którzy uciekają często przed wojną, szukają lepszego życia. A biskup kościoła, biskup Jerzy Samiec prosił o modlitwę, którą napisał i przygotował w nawiązaniu do tych tekstów, które dzisiaj słyszeliśmy. Powstańmy i pomódlmy się. Litościwy i miłujący człowieka Boże, który w Jezusie Chrystusie stałeś się naszym bratem, przyjacielem i zbawicielem. Przychodzimy dziś do Ciebie w chwilach niepokoju, coraz to nowych konfliktów, mroków terroru, rozlewu krwi i płaczu milionów ludzi.

Przychodzimy do Ciebie z naszymi obawami i lękami, pytaniami, prosząc o mądrość Ducha Świętego, aby pozwolił nam zrozumieć, przyjąć i żyć słowami Ewangelii Jezusa Chrystusa, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście. Prosimy Cię, abyś obdarzył mądrością i spokojem nas wszystkich i jednocześnie rozpalił w nas na nowo ogień miłości do bliźnich. Prosimy Cię o wyobraźnię dobra i odpowiedzialności dla nas wszystkich, w tym szczególności dla rządzących, podębujących decyzje na różnych poziomiach, służb mundurowych i nas samych.

Błogosław wszystkim znanym i nieznanym, miłosiernym Samarytankom i Samarytanom, którzy w Twoim imieniu, nawet jeśli go nie znają, niosą pomoc potrzebującym. Niech do naszych serc przenikną słowa o współczuciu i miłości. Usuń, prosimy z naszych serc i umysłów, zasieki nienawiści i płoty nieufności. Daj nam rozeznać, co służy dobru wspólnemu. abyśmy bez zawstydzenia mogli stanąć przed Twoim krzyżem i sądem. Ucz nas modlić się i prosić, służyć Tobie i bliźnim na chwałę Twoją i dla zbawienia całego świata.

Amen. Usiądźcie, drodzy. Do wiadomości zboru pragnę podać. Po nabożeństwie czynny jest punkt kancelaryjny, gdzie można dokonać opłaty z tytułu składki parafialnej, jak też przyjmowane są cały czas ofiary na remont dachu naszego kościoła. Remontu, który rozpoczął się w tym roku. W sierpniu i planowane jego zakończenie jest na koniec października. Tymczasowo czynne jest więc tylko jedno wejście od strony zakrystii do Kościoła. Za wszelkie utrudnienia związane z tym przepraszamy, a za wszystkie dokonane już ofiary serdecznie dziękujemy.

Po nabożeństwie czynny jest również punkt z literaturą, a także otwarta jest nasza parafialna biblioteka "Etos", do której również serdecznie zapraszamy. W najbliższym tygodniu w środę o godzinie 17:30 odbędzie się próba chóru parafialnego. Już w minioną środę nasz chór można powiedzieć otworzył, rozpoczął sezon i znów spotyka się, aby śpiewać. Wszystkich tych, którzy chcieliby dołączyć do chóru, do tego zachęcamy, ale uprzedzamy, że wiąże się to najpierw z przesłuchaniem przez naszego pana dyrygenta.

W najbliższy piątek, 3 września o godzinie 17.30 w Plebanie odbędzie się spotkanie dla wszystkich grup katechetycznych, zarówno dla rodziców, jak i dzieci i młodzieży. Będzie to spotkanie organizacyjne w celu ustalenia planu lekcji religii. Natomiast za tydzień, 5 września, zapraszam serdecznie na nabożeństwo ze spowiedzią i komunią świętą, a będzie to nabożeństwo właśnie z okazji rozpoczynającego się nowego roku szkolnego. Tyle, jeśli chodzi o ogłoszenia parafialne. Przyjmijcie, drodzy, teraz życzę niepokoju.

A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, ten niechaj strzeże serc naszych i myśli naszych w Jezusie Chrystusie, Panu i Zbawicielu naszym. Amen. Śpiewamy kolejną z wyznaczonych pieśni, numer 830. I Pór tak straca, Świata Pana rozwada, Jego rozwada, To się władzę w znowu. Węczom i rozwia, Świata Pana zrębnych straca, Zdjęcia i montaż Oprac strzeczam swego dąbom, I druga woda, Od wersie nie chytaj, Jezus wójt na grób, Jej zna koczak weją, Bęsia, Bęsia, Bęsia, Bęsia, Bęsia, Bęsia, Bęsia, Bęsia, Bęsia, Bęsia.

A już się zbiścił, więc rozbłędnij duszy, Staw, zapłat, ojczy, co się zbierzył. I będąc obradem, które wyszło z uszy, A kogoś świętych, czy świata poznała, Kto z Tobą wchodzi, z Tobą wyszczycie. Zdjęcia i montaż Wspomożenie nasze niech będzie w imieniu Pana, który stworzył niebo i ziemię. Amen. Drodzy, w dzisiejszych tekstach, szczególnie w tekście kazalnym, Postawione jest nam pytanie o naszą postawę. Postawę względem Boga i względem naszych bliźnich. Kain mówi. Nie posłuchał głosu przykazania, głosu Boga, lecz szedł za głosem swego serca, które nie było czyste, nie było pojednane z Bogiem i z bliźnimi.

Składanie daru nie było połączone z pokutą i przebaczeniem. Nie idźmy tą drogą, ale drogą pojednania, przebaczenia i budowania dobrych relacji. A wszystko, co złe uczyniliśmy, powiedzieliśmy, wszystko, co złe urodziło się w naszych myślach, może teraz zostać wypowiedziane w spowiedzi, w pokucie, w przyznaniu się do winy i w chęci poprawy. Dlatego przypominam wszystkim niepokutującym, że ich kainowe grzechy są zatrzymane do czasu szczerej pogoty. A wszystkich zapraszam do ukorzenia się, pojednania, przebaczenia i prośb o przebaczenie.

Zanim wypowiemy słowa naszej modlitwy spowiedniej, słuchajmy się jeszcze słowa modlitwy Dawida. Z głębokości wołam do Ciebie, Panie. Panie, wysłuchaj głosu mojego. Nagłoń uszu swych na głos włagania mego. Jeżeli będzie zważał na winy, Panie, Panie, któż się ostoił. Lecz u Ciebie jest odpuszczenie, aby się ciebie wano. W Panu pokładam nadzieję, dusza moja żyje nadzieją. Oczekuję słowa Jego, dusza moja oczekuje Pana. Tęski mi stróże poranku, bardziej mi stróże poranku. Amen. Powiadajmy się Panu, Bogu naszemu, tak się podlądz.

Wszechmogący Boże, miłosierny Ojcze, Ja, biedny, nędzny, grzeszny człowiek, Wyznaję przed Tobą wszystkie grzechy i przewinienia moje, Popełnione myślą, mową i uczynkiem. którymi zasłużyłem na Twe doczesne i wieczne kary. Szałuję za nie szczerze i z całego serca i proszę Cię dla niezgłębionego miłosierdzia Twego i dla niewinnej i gorzkiej męki i śmierci umiłowanego Syna Twego Jezusa Chrystusa. Bądź mnie niegodnemu, grzesznemu człowiekowi łaskaw i miłości. Odpuść mi wszystkie grzechy moje i dopomóż łaskawie przez moc Ducha Twego Świętego do poprawy życia mego.

Amen. Boże, bądź miłości w mnie grzesznemu. Amen. Drodzy, Bóg słyszał nasze wołanie. Dlatego przed obliczem Boga Wszechmogącego pytam się każdego z Was. Czy żałujesz za grzechy swoje? Jeśli tak odpowiedz, żałuję. Żałuję. Czy wiesz w odpuszczenie grzechów i pojednanie z Bogiem przez Jezusa Chrystusa? Jeśli tak odpowiedz, wierzę. Czy pragniesz z pomocą Ducha Świętego poprawić życie swoje? Jeśli jest to Twoim szczerym pragnieniem, odpowiedz, pragnę. Pragnę. Jak wierzysz, tak niechaj ci się stanie. Tak rzekł nasz Pan Jezus Chrystus do swoich apostołów.

Którymkolwiek grzech odpuścicie, są im odpuszczone, a którymkolwiek zatrzymacie, są im zatrzymane. Przez to jako powołany, ustanowiony, sługa Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła Świętego zjasnuje wszystkim pokutującym łaskę Bożą i z rozkazu Pańskiego ogłaszam Wam, że grzechy Wasze są Wam odpuszczone. W mię Boga Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen. Błogosław duszo moja Panu i wszystko co we mnie imieniu Jego Świętego. Błogosław duszo moja Panu i nie zapominaj wszystkich dobrodziejstw Jego. On odpuszcza wszystkie winy Twoje, leczy wszystkie choroby Twoje.

On ratuje od zguby życie Twoje. Miłosierny i łaskawy jest Pan, cierpliwy i pełen dobroci. Amen. Zostańcie w pokoju Pańskim. Pan niech będzie sparny. Amen. Muzyka Zdjęcia i montaż I opaść we mnie w sercu święti, Po obdziałe i I stracowaj, Krzyżek nam po świętych, Zostwój wębę, wosławie Zdjęcia i montaż On czystą. On się nie wiedzielą. Nad wiecie mój. Znać się do wytrym. O i czyę. Pan niech będzie z wami i z Duchem Twoim. Wznieście swe serca, wznosimy je do Pana. Dziękujmy Panu Bogu Naszemu, Słuszną to i sprawie, I miłą nie sprzeczą.

Za prawdę godną i słuszną, sprawiedliwą i zbawienną jest rzeczą, abyśmy Tobie, Święty Panie, Wszechmogący Ojcze, Wiekuisty Boże, zawsze i na każdym miejscu dziękowali przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, dla którego jesteś nam łaskawy, odpuszczasz grzechy i udzielasz zbawienia wiecznego. Dlatego i my, wespół z aniołami i zastępami niebiańskimi, śpiewamy na cześć Twoją pieśń chwały. Święty, święty, święty jest nasz Pan, a niebo i ziemiach, a niebo i ziemiach. Są pełne chwały Niego Święty Boże, święty mocny, święty a nieśmiertelny Panie Z dziękczynieniem wspominamy wszystkie dobrodziejstwa i wszelką chwałę Twoją jawną od założenia świata W szczególności wspominamy Syna Twego, Jezusa Chrystusa, który w wiernej służbie złożył życie swoje na świętą, niewinną ofiarę, a pamiątkę swej śmierci w Wieczerzy Świętej zostawił Tobie na chwałę, a nam ku zbawieniu.

Prosimy Cię, ucz nas z Nim uniżyć się aż do śmierci. Z Nim też powstać do życia nowego. A jak ziarno z pól chleb zgromadzamy, a grona winne tłoczymy, aby napój wydały, tak przetwórz nasze serca i zgromadź nas w jedno z wybranymi Twymi, prorokami, apostołami, męczennikami i wszystkimi świadkami Twej sprawy dla chwały imienia Twego. Wysłuchaj nas Ojcze przez tegoż Syna Twojego Jezusa Chrystusa, na którego przyjście oczekujemy i wraz z całym Kościołem wszystkich czasów pokornie prosimy. Przyjdź rychło Panie.

Przyjdź Panie Jezu. Dziękuje za uwagę. Módlmy się do naszego Ojca Niebiańskiego, tak jak nas nauczył Jego Syn, Jezus Chrystus. Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jakiej my odpuszczamy naszym winowajcom. I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Albowiem Twoje jest trudestwo i moc i chwała na wieci wieku. Amen. Muzyka Pan nasz Jezus Chrystus, tej nocy, której był wydany, wsiął chleb i podziękowawszy łamał i dawał uczniom swoim mówiąc, Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje, które się za Was wydaje, to czyńcie na pamiątkę moją.

Podobnie gdy było po wieczerzy, wsiął i kielich, a podziękowawszy dał im mówiąc Wierzcie i pijcie z niego wszyscy, ten kielich jest to nowe przymierze we krwi mojej, która się za was i za wielu wylewa na odpuszczenie grzechów. toczęć ile kroć pić będziecie na pamiątkę moją. Boże Ojcze nasz iwiański, wspominając babczo mękę i śmierć Twojego Syna, uwielbiamy Jego zmartwychwstanie i w niebowstąpienie oraz oczekujemy na Jego powtórne przyjście w chwale. Prosimy Cię spraw, aby wszyscy, którzy przyjmują Jego ciało i krew, stali się jednym ciałem w Chrystusie.

Gromadź swój Kościół ze wszystkich stron świata i ze wszystkich narodów. Abyśmy wraz ze wszystkimi wierzącymi mogli obchodzić wielką uczte radości w Twoim Królestwie. Przez Jezusa Chrystusa, Tobie Boże, Ojcze Wszechmogący, w jedności Ducha Świętego wszelka cześć i chwała, teraz i zawsze i po wszystkie wieki. Amen. Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja. Amen. Przystąpcie teraz do stołu pańskiego. Przyjdźcie z kąpki i zobaczcie, jak dobry jest Pan.

Amen. Muzyka Zdjęcia i montaż Zdjęcia i montaż Zdjęcia i montaż Wszystkie prawa zastrzeżone. Dziękuje za oglądanie. Wielkie prawa zastrzeżone. Wielkie prawa zastrzeżone. Wszystkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dziękuje za oglądanie. ... Zdjęcia i montaż Muzyka Wznieśmy swe serce i myśli do Boga i módlmy się. Powskawy miłosierny Boże, dziękujemy Ci za te święte, zbawienne dla nas dary, ciała i krwi Syna Twojego miłowanego, a naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa. I prosimy spraw, aby posłużyły nam one do wzmacniania naszej wiary i budowania wzajemnej miłości.

Boże łaskawy, Ty jesteś miłością. Miłością, która najdoskonalej objawiła się w Synu, Twoim Jezusie Chrystusie. Bo zanim jeszcze myśmy uwierzyli w Ciebie, umiłowali i życie nasze poświęcili Tobie, Ty pierwszy nas umiłowałeś, zbliżyłeś się do nas i okazałeś łaskę swoją i zmiłowanie. Dziękujemy Ci za Ewangelię, przez którą zwiastowana jest nam dobroć Twojego ojcowskiego serca i za słowo Twoje, przez które wzywasz nas do miłości naszych bliźnich. Prosimy naucz nas miłować naszych przyjaciół i nieprzyjaciół, wszystkich ludzi bez wyjątku, a przede wszystkim potrzebujących pomocy.

Błogosław Panie służbę samarytańską, wszelką ofiarność na diakonię i każdy gest, który niesie pokrzepienie cierpiącemu. Boże, szczególnie pobogosław tych, którzy pragną poświęcić się służbie miłosierdzia w domach opieki, szpitalach i sierocińcach. Błogosław też wszystkich tych, którzy z różnych pobudek jako wolontariusze niosą pomoc potrzebującą. Również tym, którzy emigrują, szukają nowego domu i lepszego życia. Ojcze Miłosierdzia, dopomóż w zrozumieniu prawdy, że wszelka bezinteresowna miłość jest wyłącznie z Ciebie.

I tylko w zbliżeniu do Jezusa Chrystusa poznajemy w drugim człowieku bliźniego, którego miłując, miłujemy także Ciebie. Spraw, Boże, aby Twoja miłość w nas doszła do doskonałości przez naszą wzajemną miłość i przyjaźń. Ojcze i Panie, wszystkich narodów, wszystkich ludzi doprowadź do zgody między ludźmi całej ziemi. Niechaj rozwija się współpraca między wszystkimi narodami, aby Królestwo Sprawiedliwości, Pokoju Miłości przeżyło się na każdym miejscu. Prosimy Cię, miej łaskawie w opiece nasze domy, nasze rodziny, naszą parafię i nasz Kościół.

Obdasz nas zdrowiem, mocą z wysokości. Prowadź nas przez Ducha swego Świętego. Wskazuj właściwe drogi i błogosław na każdym naszym kroku. Oto Ciebie prosimy, wysłuchaj nas w Duchu Świętym, przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Amen. Amen. Wysławiajcie Pana, albowiem jest dobry. Alleluja. Zdjęcia i montaż Albowiem na wieki miłosiernieje was. Alleluja. Pan jest mocą i pieśnią moją. Alleluja. On jest moim Wybawicielem, Alleluja! Jezus Chrystus wczoraj i dziś, Alleluja! Chęcze i amieni, Alleluja! Niech Ci błogosławi Pan i niechaj Cię strzeże, Niech rozjaśni Pan oblicze swoje nad Tobą i niech Ci miłości będzie.

Niech obróci Pan twarz swoją u Tobie i niechaj Ci da swój święty pokój. Amen, amen, amen. Panie, Poczaj, niech Państwu nie dzieli, myśmy w wasz imtej Ciepie Chrystus dzieli. Zdawam nas niż tej, To in ten ten znałże śmieje się. Oświęczeni udzieli, a w szesnej krecie miłość was w ten kłod. Mimoś, Panie Świat, to ból myślny stary, Daj Nos, to są swój, nam na siebie dany. Krzyść do moją celem, nie do moją strzelę. Wrocław i siebie skąd święta duszmy. Wszystkie prawa zastrzeżone. muzyka

✦ Zapytaj luteranów