Czas Wielkanocy · tydzień 7 · kolor: bial

4.9. Bulla papieska i edykty królewskie — zewnętrzne próby powstrzymania fali

2 min czytania

4.9. Bulla papieska i edykty królewskie — zewnętrzne próby powstrzymania fali

Zanim przejdziemy do dramatycznych wydarzeń roku 1525, warto zatrzymać się przy próbach, jakie podejmowały siły zewnętrzne — papiestwo i Korona Polska — aby powstrzymać rozprzestrzenianie się reformacji w Gdańsku. Próby te, choć ostatecznie bezskuteczne, są pouczające, bo pokazują, jak dalece papież i król nie rozumieli natury procesu, z którym mieli do czynienia.

Już w 1520 roku papież Leon X wydał bullę Exsurge Domine, potępiającą czterdzieści jeden tez Lutra i grożącą mu ekskomuniką. Bulla dotarła do Gdańska — ale jej oddziaływanie było minimalne. Gdańszczanie nie byli teologami — nie interesowały ich subtelności doktrynalne, które odróżniały Lutra od ortodoksji katolickiej. Interesowały ich praktyczne konsekwencje: czy będą mogli słuchać kazań w swoim języku, czy komunia będzie udzielana pod dwiema postaciami, czy duchowni będą musieli żyć w celibacie. Na te pytania bulla papieska nie dawała satysfakcjonujących odpowiedzi.

Bardziej konkretne były edykty króla Zygmunta I. W 1520 roku wydał edykt zabraniający rozpowszechniania pism Lutra na terenie Królestwa Polskiego — co czyniło go jednym z pierwszych europejskich monarchów, którzy podjęli tak zdecydowany krok prawny przeciwko reformacji. W 1522 roku edykt toruński zaostrzył te postanowienia, nakazując konfiskatę druków luterańskich i zabraniając ich przywożenia z zagranicy. W 1523 roku kolejny edykt groził surowymi karami za „herezję luterską” — włącznie z konfiskatą majątku i banicją.

Edykty te miały jednak zasadniczą wadę: nie było nikogo, kto by je egzekwował. Rada miejska Gdańska, choć oficjalnie deklarowała posłuszeństwo wobec króla, nie zamierzała prześladować swoich obywateli za przekonania religijne — po części z sympatii dla nowych idei, po części z pragmatyzmu (prześladowania mogły wywołać rozruchy), po części z obawy przed naruszeniem autonomii miejskiej. Oficjał biskupi, którego urząd teoretycznie odpowiadał za ściganie herezji, dysponował zbyt słabymi siłami, by przeciwstawić się całemu miastu. Sytuacja przypominała grę pozorów: król wydawał edykty, rada je przyjmowała z wyrazami lojalności, a życie toczyło się swoim torem — torem, który prowadził coraz wyraźniej w kierunku reformacji.

✦ Zapytaj luteranów