8.10. Tumult toruński 1724 — przestroga z przyszłości
8.10. Tumult toruński 1724 — przestroga z przyszłości
Choć wykracza to chronologicznie poza ramy niniejszego rozdziału, warto — dla pełności obrazu — wspomnieć o wydarzeniu, które pokazuje, jak kruchy był model koegzystencji wypracowany w XVI i XVII wieku.
W 1724 roku w Toruniu — protestanckim mieście, które pod wieloma względami było lustrzanym odbiciem Gdańska — doszło do tumultu wynikłego z konfliktu między protestantami a jezuitami. Zamieszki zakończyły się egzekucją protestanckiego burmistrza i kilku rajców na rozkaz króla Augusta II. Wyrok ten — powszechnie uważany za niesprawiedliwy i motywowany politycznie — wstrząsnął całą protestancką Europą i stał się symbolem narastającej kontrreformacji w Rzeczypospolitej.
Gdańsk obserwował wydarzenia toruńskie z rosnącym niepokojem. Tumult toruński pokazywał, że prawa protestantów — mimo formalnych gwarancji konfederacji warszawskiej — mogą być łamane, gdy zmieni się równowaga sił politycznych. Gdańsk, dzięki swoim potężnym fortyfikacjom, swojemu bogactwu i swojej dyplomacji, zdołał uniknąć podobnego losu — ale toruńska tragedia stanowiła ostrzeżenie, że model koegzystencji, wypracowany w XVI wieku w warunkach względnej równowagi sił, mógł nie przetrwać w warunkach kontrreformacyjnego natarcia XVII i XVIII wieku.
Dybaś słusznie podkreślał, że różnica między losem Torunia i Gdańska wynikała nie tyle z różnicy w stosunkach wyznaniowych, ile z różnicy w sile politycznej i militarnej obu miast. Gdańsk był po prostu zbyt potężny, zbyt bogaty i zbyt dobrze ufortyfikowany, by stać się ofiarą kontrreformacyjnych prześladowań — luksus, którego Toruń nie posiadał.