Nie mam srebra ani złota. Wstań i chodź
Najdłuższy okres roku kościelnego — czas wzrastania w wierze na co dzień (kolor zielony).
Ile razy siedzę u bramy świątyni, czekając na grosz, zamiast wejść do środka?
Czego oczekuję od tych, którzy się do mnie zwracają? Drobnego datku, doraźnej pomocy, czegoś, co podniesie mnie na chwilę — a potem znów wrócę pod bramę? Jest we mnie człowiek, który od urodzenia nie potrafi sam wstać i czeka, aż ktoś przyniesie mu odrobinę ciepła.
U Bramy Pięknej, na progu między ulicą a miejscem świętym, siedzi sparaliżowany. Patrzy na dwóch niezamożnych mężczyzn i liczy najwyżej na parę groszy. Słyszy: „Nie mam srebra ani złota”. Nadzieja upada. A zaraz potem pada zdanie, które wszystko odwraca.
To nie jest tylko reportaż sprzed dwóch tysięcy lat. To obraz współczesnego człowieka, który wewnętrznie jest sparaliżowany, choć z zewnątrz wygląda na sprawnego. Nałóg, lęk, depresja, samotność wśród tysięcy znajomych w sieci — wszystko to sadza nas na marginesie życia.
To kazanie jest o tym, że Kościół nie ma srebra ani złota, ale ma dar, którego nie ma żadne imperium: Ewangelię, która podnosi człowieka, by ten sam mógł wstać i wejść do świątyni.
- Sparaliżowany u Bramy Pięknej to obraz każdego z nas: stoimy na zewnątrz, nie potrafimy przekroczyć progu, żyjemy małą nadzieją na grosz, który podniesie nas tylko na chwilę — alkohol, nałóg, doraźną dawkę zapomnienia.
- Świat wierzy, że uzdrowi przez złoto i srebro — przez leki, terapie, specjalistów. Apostołowie pieniędzy nie mieli. Pieniądz jest w naszej tradycji środkiem, nie celem; chory potrzebuje lekarstwa, samotny — spotkania, a sparaliżowany — kogoś, kto go podniesie.
- Uzdrowienie dokonuje się w imię Jezusa Chrystusa. To nie magia ani rytuał odmieniający rzeczywistość — nie każdy zostanie cudownie uzdrowiony, ale każdy może otrzymać moc, by powstawać z upadków każdego dnia i przekraczać własne progi.
O czym mówił ksiądz
Otwarta Biblia przed ołtarzem: Dzieje Apostolskie, rozdział trzeci. Światło kładzie się na karty, na których Łukasz prowadzi nas najpierw przez życie pierwszej gminy w Jerozolimie — wspólnotę trwającą w modlitwach, łamaniu chleba i wciąż uczęszczającą do świątyni, gdzie, jak wierzono, w miejscu najświętszym mieszka sam Bóg. Piotr i Jan, ci, którzy przewodzą Dwunastu, idą na modlitwę o godzinie dziewiątej dnia — według naszej miary była to godzina trzecia po południu.
Przychodzą przez bramę nazywaną Piękną. Tam, na progu między ulicą a tym, co święte, leży człowiek chromy od urodzenia, sparaliżowany — kładziono go tam codziennie, by prosił o jałmużnę. Dla pobożnego Żyda dzielenie się z innymi było wdzięcznością Bogu, odrobiną dobra dla słabszych. Jedni dawali, inni przechodzili mimo. A Piotr i Jan zatrzymują się. „Spójrz na nas” — mówią. I właśnie tu, w człowieku nieznanym nam z imienia, rodzi się nadzieja, którą można potraktować jako klucz do całego tekstu.
Spróbujmy spojrzeć na ten moment jego oczami. Dwóch niezbyt bogato ubranych mężczyzn — czego mogą chcieć, co mogą mi dać? Pewnie parę groszy. Zwraca się ku nim, „czegoś od nich oczekując”. I wtedy słyszy: „Nie mam srebra ani złota”. Nadzieja upada — nawet tych srebrnych groszaków nie mają. A zaraz pada zdanie, które brzmi jak dziwactwo, niemal jak plunięcie w twarz choremu: „W imię Jezusa Chrystusa, Nazarejczyka, wstań i chodź”. Rozgoryczenie, nagła złość — a potem zupełnie inne wypełnienie nadziei. Piotr ujmuje go za prawą rękę i podnosi. „On natychmiast odzyskał władzę w nogach i kostkach”, „zerwał się, stanął na nogach i chodził”.
To wydarzenie nie jest tylko opisem czegoś sprzed niemal dwóch tysięcy lat — to żywy obraz odnoszący się do egzystencji każdego człowieka. Są choroby, których nie widać tak jak paraliżu nóg, a które paraliżują serce, umysł, duszę i relacje. Ów chromy to obraz współczesnego człowieka, który nie potrafi wejść do świątyni, zbliżyć się do Boga, lecz stoi u bramy na zewnątrz i czeka. Żyje małą nadzieją na krótkie przetrwanie — może go wzmocnić alkohol, dawka narkotyku, chwila zapomnienia, kolejne uzależnienie. Choroby cywilizacyjne, życie w ciągłym stresie, depresje, lęki, wypalenie, uzależnienie od pracy, od internetu, u młodych — od mediów społecznościowych. „Wielu jest więc ludzi, choć zewnętrznie wyglądają na sprawnych, wewnętrznie są sparaliżowani jak ten człowiek siedzący u bramy”. Nie potrafią ruszyć naprzód, a jedyną ich nadzieją jest jałmużna — punktowe wsparcie, które nie daje pełni życia.
Do tego dochodzą choroby społeczne: samotność, izolacja, rozbite więzi. Paradoksalnie w świecie, w którym mamy tysiące znajomych i followersów, brakuje prawdziwej obecności. „Jak ów człowiek siedzący na zewnątrz u bramy, tak wielu z nas siedzi na marginesie życia” — obserwując innych w sieci, patrząc, jak żyją na Instagramie, jak wchodzą do świątyni życia, której sami nie przekraczamy. Czy współczesny świat, z bogactwem nieporównywalnym do żadnej minionej epoki, jest w stanie tym zagubionym pomóc? Świat wierzy, że uzdrowi przez złoto i srebro — przez lekarzy, terapeutów, nowe leki. A Dzieje Apostolskie odpowiadają inaczej: nie chodzi o pieniądze, bo apostołowie ich nie mieli.
Nie znaczy to, że pieniądze są złe — w naszej ewangelickiej tradycji podkreślamy, że są potrzebne, są środkiem, ale nie celem. „Ale chory potrzebuje lekarstwa, bezdomny dachu nad głową, a samotny spotkania z przyjacielem”. I właśnie to robią uczniowie w imię swojego Pana: „Nie mamy srebra i złota, ale to co mamy, to ci dajemy. Dajemy ci nadzieję, dajemy ci obecność, wsparcie. Nie kładziemy cię pod bramą, byś żebrał, ale podnosimy cię, byś ty sam mógł wstać i chodził”. To program Kościoła wszystkich czasów — nie starożytnego tylko, nie Kościoła Reformacji tylko, ale i współczesnego. Kościół nie jest od rozwiązywania wszystkich problemów materialnych świata, lecz od tego, by pomagać konkretnym ludziom. Ma dar, którego nie ma żadne imperium: Ewangelię, dobrą nowinę o Jezusie Chrystusie, który uzdrawia serca i odnawia ludzkie życie.
Uzdrowiony wstał, zaczął skakać z radości, poczuł się jak dziecko — i wszedł z nimi do świątyni. Przekroczył próg, „pokonał rubikon swoich niemożliwości i lęków”, stał się wolnym człowiekiem. Ta historia nie obiecuje, że wszystkie choroby cywilizacyjne znikną, gdy wypowiemy pewne słowa — wiara to nie magia. Nie każdy zostanie cudownie uzdrowiony, ale każdy może w Chrystusie otrzymać moc, by żyć inaczej: powstawać każdego dnia z upadków, rozpoznawać nowy dzień jako dar, nie być więźniem swoich nałogów, dzielić się słabością i prosić o towarzyszenie. Historia człowieka sparaliżowanego kończy się radością i uwielbieniem Boga, bo tak kończy się każde prawdziwe spotkanie ze Zmartwychwstałym. Pytam więc dziś samego siebie: czy wciąż siedzę u bramy, wyciągając rękę po grosz, który podniesie mnie tylko na chwilę — czy pozwolę się podnieść i przekroczyć wreszcie własny próg?
„Nie mamy srebra i złota, ale to co mamy, to ci dajemy. Dajemy ci nadzieję, dajemy ci obecność, wsparcie. Nie kładziemy cię pod bramą, byś żebrał, ale podnosimy cię, byś ty sam mógł wstać i chodził."
Czego uczy nas to kazanie
Hasła teologiczne najbliżej tematycznie tego kazania (semantyczne podobieństwo).
-
Tylko Chrystus Solus Christus
Jedynym pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem jest Chrystus (1 Tm 2,5). Nie Maryja, nie święci, nie ludzkie kapłaństwo — choć każde z nich ma w Kościele swoj…
Rozwiń hasło → -
Simul iustus et peccator Jednocześnie sprawiedliwy i grzesznik
Formuła Lutra: wierzący przed Bogiem jest sprawiedliwy (przez Chrystusa), a jednocześnie w sobie nadal grzesznikiem. Dwie prawdy, jeden człowiek.…
Rozwiń hasło → -
Tylko przez wiarę Sola Fide
Człowiek staje się sprawiedliwy przed Bogiem nie dzięki własnym uczynkom i zasługom, lecz przez wiarę, która przyjmuje to, co wysłużył Chrystus. Zbawienie jest …
Rozwiń hasło →
Archiwum Otwórz pełny zapis nabożeństwa — pełna transkrypcja (czytania, modlitwy, kazanie księdza)
Ah. Aplauz trzciny nadłamanej nie dołamie, ani knota gasnącego nie dogasi. Tym słowem drodzy chciałbym przywitać was dzisiejszą niedzielę, was wszystkich zgromadzonych w kościele i tych, którzy łączą się z nami poprzez internetową transmisję. W sposób szczególny chciałem przywitać wśród nas księdza Zdzisława Szwiernie wraz z małżonką. Przyjechaliście państwo do nas z Wisły. Cieszymy się na waszą obecność w dzisiejszym nabożeństwie. Żczymy wszystkim tu obecnym Bożego błogosławieństwa, słuchania się w Boże słowo i zapraszamy do wspólnego śpiewu, do sakramentu ołtarza, do budowania wspólnoty. Dzisiaj po wakacyjnej przerwie także zapraszamy dzieci na szkółkę niedzielną. Podczas pieśni przed kazaniem zaprosimy dzieci do ołtarza, udzielimy błogosławieństwa i udadzą się one na szkółkę. Zaśpiewajmy teraz pieśń numer 671. kaže ud jesta zamió sporzyłem dzięki zawsze bo wciąż udzielasz nowy a abyś moją doą Nie za nas nie słucha z każdy nie poświę Panie zaję z Bóg oy swoje ażą nieó owym dniu głosi będą słyszeć Słowa księgiy z iości będą widzieć. O Pan uzdrawia tych, których serce jest złamane wielki jest Pan nasz i potężny w mocy. jest niezwierzona. Chwała niech będzie Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu. pozą jakie jest jak bęę na wieki wieków amenęon Panie zmiłuj się. Chrysteon chryste zmiłuj się. Panie zmiłuj się. Chwała Bogu na wysokościach, i dzięki łasce już nie chodzi. jesty i poy aż się zim Aplauz Wznieśmy teraz nasze serca i nasze myśli do Boga i módlmy się. Wszechmogący, miłosierny Boże, dziękujemy Ci, że przez Jezusa Chrystusa uzdrawiasz i oczyszczasz nasze dusze. Prosimy cię, otwórz uszy nasze, abyśmy z wiarą przyjęli słowo twoje i oczyść wargi nasze, abyśmy głosili chwałę imienia twojego. Wysłuchaj nas przez Jezusa Chrystusa, który z Tobą i z Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen. Pan niech będzie z wami. I z duchem twoim. Siostry i bracia, słuchajmy się teraz słowa Pisma Świętego przeznaczone na dzisiejszą niedzielę. Najpierw czytam w Księdze proroka Izajasza w rozdziale 29 w wierszach od 17 do 24. Czy Liba nie zamieni się wkrótce w ogród, a ogród nie będzie uważany za las? W tym dniu głusi usłyszą słowa księgi, a oczy niewidomych, wolne od mroku i ciemności będą widzieć. Pokorni pomnożą swą radość w Panu. Najubożsi będą się weselić w świętym Izraela. Nie będzie bowiem tyrana, zginie szyderca. Zostaną wytępieni wszyscy szukający sposobności, by czynić zło. Ci, którzy słowem doprowadzają ludzi do grzechu, którzy w bramie zastawiają sidła na broniących prawa, a sprawiedliwego odsyłają z niczym. Dlatego Pan, który wybawił Abrahama, tak mówi do domu Jakuba: Teraz Jakub nie będzie się wstydził. Teraz jego twarz nie zblednie, bo gdy ujrzy swoje dzieci, dzieło moich rąk pośród siebie, wtedy uznają one świętość mojego imienia. Wtedy uznają świętość świętego Jakuba. Będą się bać Boga Izraela. Błądzący duchem dojdą do zrozumienia, a szemrządcy przyjmą naukę. Tyle słów Starego Testamentu. A błogosławieni są ci, którzy słuchają i strzegą słowa Bożego. Alleluja. Alleluja, alleluja. A w Ewangelii świętego Marka w rozdziale siódmym w wierszach od 31 po 37 odnajdujemy takie słowa: "Znowu opuścił okolice Tyru i przez Sydon i środek krainy Dekapolu przyszedł nad jezioro Galilejskie. Wtedy przyprowadzili do niego głuchonemego i prosili, żeby położył na niego rękę. On zaś wziął go na bok i na osobności włożył palce w jego uszy, splunął i dotknął jego języka. Następnie spojrzał w niebo, westchnął i powiedział do niego: "Efata, to znaczy otwórz się". Zaraz też odzyskał słuch i zdolność mówienia i mówił poprawnie. Jezus zaś nakazał im, żeby nikomu o tym nie mówili. Im bardziej jednak zabraniał, tym więcej to rozgłaszali. Ogarnięci zdumieniem mówili: "Dobrze wszystko uczynił, nawet głuchym przywraca słuch i niemn mowę. Bądź pochwalon, Panie Jezu. Chwała tobie. Jezu Chryste. A teraz drodzy złączmy się i wyznajmy naszą wiarę w trójjedynego Boga. Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi. I w Jezusa Chrystusa, Syna jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Poncjuszem Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, wstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga, ojca Ojca wszechmogącego, skąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, społeczność świętych, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie i żywot wieczny. Amen. Bóg jest ojcowskim sercu mym niebieska nie jest prze jest panie duża pewnie jesty Jezu swego bezie nieowany bo nie przyś Siła jaką siłę zesaną jesty nazywoj odu duszę nie takie jego znała sięą nam wszystkie grze moje chrystusie nie jesty nie jest spoj swoim wciąż mój każdy szą Ty miłość na to zesłać mócie się zie Jesty jest wieruszonej jak wiely twój o Jezusie Wierzył znicy wyjdź boga wierze o ciebie jego wierze Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa, miłość Boga Ojca i społeczność Ducha Świętego niech będzie z wami wszystkimi teraz i na wieki. Amen. Drogi zboże, w dzisiejszą niedzielę chcemy w sposób szczególny wsłuchać się w słowa zapisane w Dziejach Apostolskich w rozdziale trzecim wiersze od pierwszego do 10. Kiedy Piotr i Jan wchodzili do świątyni na modlitwę o godzinie 9:00, wnoszono właśnie pewnego człowieka sparaliżowanego od urodzenia. Kładziono go codziennie przy bramie świątyni zwanej piękną, aby wchodzących tam prosił o jałmużnę. Gdy więc zobaczył Piotra i Jana, jak zamierzali wejść do świątyni, poprosił ich o jałmużna. Lecz Piotra z Janem popatrzył na niego i powiedział: "Spójrz na nas". A on zwrócił się ku nim, czegoś od nich oczekując. Wówczas Piotr powiedział: "Nie mam srebra ani złota, ale co mam, to ci daję. W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka wstań i chodź". Następnie ujął go za prawą rękę i podniósł. A on natychmiast odzyskał włazę w nogach i kostkach. Zerwał się, stanął na nogach i chodził. wszedł z nimi do świątyni, chodząc, skacząc i wielbiąc Boga. Cały lud zobaczył go, jak chodził i chwalił Boga. rozpoznali w nim tego człowieka, który jałmurżny siadał przy bramie pięknej świątyni i ogarnęło ich zdumienie i zachwyt z powodu tego, co mu się przydarzyło. A my, Panie, prosimy cię, abyśmy i my zatrzymali się i aby posłani przez ciebie mówili do nas słowa i uzdrawiali nas wszystkich naszych słabości. i boleści. Amen. Drogi zboże, rozważamy dzisiaj słowa, które są pisem bardzo dynamicznej sytuacji. Łukasz w Dziejach Apostolskich opisuje nam najpierw życie prazboru jerozolimskiego, od zesłania Ducha Świętego kolejne wydarzenia, które miały miejsce właśnie tam w Jerozolimie po tym, jak Pan zmartwychwstał i później wstąpił do nieba, żegnając się z uczniami. Oni byli tam zgromadzeni we wspólnocie, trwali w modlitwach, łamaniu chleba, ale i uczęszczali do świątyni. Można powiedzieć, że nie zerwali więzi z dawną wiarą, z judaizmem, ze świątynią, której jak wierzono, tam właśnie w samym miejscu święte świętych, w środku świątyni obecny jest poprzez szechina sam Bóg. Piotr i Jan, ci którzy przewodzili tej grupie zwanej 12, zwanej apostołami, chodzili także do świątyni. I wkraczamy w rozdział trzeci Dziejów Apostolskich, gdzie dynamicznie Łukasz pisze, kiedy Piotr i Jan wchodzili do świątyni na modlitwę o godzinie 9:00. Oczywiście chodzi o godzinę 9:00 dnia, czyli licząc według naszej miary, była to godzina 15 południu. Każdy wybierał swoją godzinę modlitwy, a większość najbardziej wierzących jak faryzeusze codziennie określonej porze udawali się na modlitwę właśnie do świątyni. Dwaj apostołowie, uczniowie Jezusa, Szymon, Piotr i Jan, idą więc do świątyni, aby się modlić. przychodzą przez bramę nazywaną piękną i spotykają tam człowieka, który od urodzenia był chromy, sparaliżowanego od urodzenia, jak czytamy to w nowym ekumenicznym tłumaczeniu. Kładziono go więc codziennie przy tej bramie, by w ten sposób prosić o jałmużnę. Dla Żydów dzielenie się ze swoimi rodakami, tym co się dostawało od Boga traktowane było jako element dziesięciny, jako wdzięczność Bogu za to, że ja mam, a więc mogę się z innym dzielić, by ci, którzy są słabsi i poszkodowani mogli liczyć chociażby na odrob inę dobra, ciepła. I ten człowiek ciągle czekał na litość. Jedni dawali, inni przechodzili mimo, a Piotr i Jan zatrzymali się i Piotr powiedział do niego: "Spójrz na nas". W tym człowieku nieznanym nam z imienia pojawia się nadzieja. Nadzieja, która może być traktowana jako klucz do dzisiejszego tekstu. Jaką nadzieję on miał, gdy tych dwóch prawdopodobnie niezbyt bogato ubranych mężczyzn do niego się zwróciło. Spróbujmy spojrzeć na ten moment jego oczami. mówią: "Spójrz na nas". Oczy. To był ten organ, który u niego był wyczulony. Słuch również odwrotnie niż u tego, którego Jezus uzdrowił w dzisiejszej historii z Ewangelii. Spójrz na nas. Spojrzenie z nadzieją. Szybka reakcja. prawdopodobnie rozpoznanie, że to nie są bogaci ludzie. Czego oni ode mnie mogą chcieć? Albo inaczej, co oni mogą mi dać? Pewnie jakieś drobne parę groszy. Zwrócił się ku nim, jak zapisał to Łukasz, czegoś od nich oczekując. Tu jest możliwość naszej interpretacji, czego my oczekujemy od tych, którzy się do nas zwracają. I wtedy słyszy słowa. Mówi Szymon Piotr: Nie mam srebra ani złota. No i nadzieja upada. Nawet nie mają tych groszaków srebrnych. Co oni mogą ode mnie chcieć? I co ten człowiek zaraz powie? Nadzieja i nagle utrata tej nadziei. I zaraz dziwne słowa. W imię Jezusa Chrystusa, Nazarejczyka wstań i chodź. No to już jak na plucie w twarz powiedzieć do chorego człowieka takie słowa, gdy ten oczekuje, gdy ja jako ten chory oczekuję od ciebie pomocy doraźnej, a ty mówisz takie dziwactwo, nadzieja, rozgoryczenie i prawdopodobnie nagła złość. I co następuje? zupełnie inne wypełnienie nadziei. Piotr ujmuje go za prawą rękę i podnosi. Czytamy: On natychmiast odzyskał władzę w nogach i kostkach i słyszymy. Zerwał się, stanął na nogach i chodził. To wydarzenie jest więc nie tylko opisem czegoś, co się wydarzyło przed niemal dwoma tysiącami lat, ale to jest żywy obraz odnoszący się do egzystencji każdego człowieka. W dzisiejszym świecie dotkniętym tak różnymi chorobami fizycznymi, psychicznymi i duchowymi, tymi chorobami, które nie zawsze są widoczne jak ów paraliż nóg tego człowieka, ale są choroby, które nas całkowicie paraliżują, paraliżują nasze serce, nasze umysły. naszą duszę i nasze relacje. Możemy powiedzieć, że ów chrony, mówiąc dawnym tłumaczeniem, albo sparaliżowany słowami ekumenicznymi, to obraz współczesnego człowieka. Obraz człowieka sparaliżowanego, który nie potrafi wejść do świątyni, zbliżyć się do Boga, ale stoi jedynie u bramy na zewnątrz i oczekuje jakiejś pomocy. żyje małą nadzieją na krótkie przetrwanie, na jakieś chwile, które podniosą, wzmocnią. Może go wzmocnić alkohol, może to być dawka narkotyku, która nagle go wprowadzi w inny świat. Może to być chwila zupełnego zapomnienia, seksocholizm, wiele uzależnień, które popadają współcześni ludzie. Małą dawkę nałogu, która go wzmocni, podniesie na krótki moment. choroby cywilizacyjne dzisiejszego świata, dzisiejszego ciała, tak wiele o nich wiemy. Są to choroby związane z trybem naszego życia, z tym, że jesteśmy pod ciągłym stresem, że zajadamy nasze problemy, wyzwania, popadamy na przykład w nadciśnienie, cukrzycę, otyłość, choroby serca i czekamy tylko na małą dawkę, na ten grosz, zastrzyk, które na chwilę nas z tego wyzwolą. Nie jesteśmy gotowi przekroczyć bramy świątyni, spróbować zmiany budowy relacji, ale liczymy na to, że ktoś nas przyniesie, odniesie, zrobi coś za nas, brak nam ruchu. Życie w ciągłym stresie to opis współczesnego, sparaliżowanego człowieka. I wielu dzisiaj ludzi nie może w pełni żyć, bo albo ciało, albo psychika odmawiają im posłuszeństwa. Jak wiele jest w naszym społeczeństwie w bogatej północy, chorób psychicznych i duchowych, depresje, lęki, wypalenia zawodowe, wspomniane już uzależnienia od nikotyny, alkoholu, narkotyków, ale także uzależnienia od pracy, od internetu czy w szczególnie u młodego pokolenia uzależnienie od mediów społecznościowych. Odstawienia powodują, że człowiek jest zagubiony i tylko czeka na to, aby ktoś mu coś dał, tę odrobinę, ten grosz, który nagle na krótko zmieni jego egzystencję. Wielu jest więc ludzi, choć zewnętrznie wyglądają na sprawnych. wewnętrznie są sparaliżowani jak ten człowiek siedzący u bramy. Nie potrafią wstać, podnieść się, nie potrafią ruszyć naprzód, a jedyną ich nadzieją symbolicznie jest jałmużna, jakieś punktowe, doraźne wsparcie, które jednak nie daje im pełni życia. I kolejne choroby, o których nie możemy zapomnieć i w tamtym kontekście to choroby społeczne. Tak wiele jest ludzi samotnych, tak wiele jest izolacji, braku relacji, rozbitych więzi rodzinnych. Paradoksalnie w świecie, w którym mamy co po niektórzy tysiące znajomych, followersów, przyjaciół online, tak naprawdę brakuje prawdziwej obecności i bliskości. Jak ów człowiek siedzący na zewnątrz u bramy, tak wielu z nas siedzi na marginesie życia. obserwując innych na fejsie, na innych mediach, patrząc jak oni żyją na Instagramie, obserwując swoich idoli. Żyjemy patrząc na tych, którzy wchodzą do świata, do świątyni, obserwujemy ich, ale w naszym życiu nie ma pełni życia właśnie i sensu. Czy współczesny świat ze wszystkim swoim bogactwem nieporównywalnym do wszelkich poprzednich czasów? Czy współczesny świat jest w stanie tym wszystkim zagubionym ludziom pomóc lub dać odpowiedź? Dzieje Apostolskie dają nam odpowiedź. Nie chodzi o pieniądze, bo apostołowie nie mieli pieniędzy. Współczesny świat postrzega pieniądze jako klucz do rozwiązywania wszystkich problemów, do rozwiązywania wojen, chorób, konfliktów i problemów codziennych ludzi. terapeuci, lekarze, specjaliści, psychologowie, nowe terapie, nowe leki, to wszystko kosztuje i świat wierzy, że właśnie w ten sposób uzdrowi przez złoto i srebro współczesnych sparaliżowanych. Piotr i Jan pokazują nam, że nie chodzi o pieniądze. Oni nie mówią, że pieniądze są złe. I w naszej ewangelickiej tradycji podkreślamy, są potrzebne, są środkiem, ale nie celem. Ale chory potrzebuje lekarstwa, bezdomny dachu nad głową, a samotny spotkania z przyjacielem. I to pokazuje nam Ewangelia, gdy Jezus uzdrawia człowieka, to pokazują nam Dzieje Apostolskie, gdy jego uczniowie w jego imieniu czynią to dalej. Mówią: "Nie mamy srebra i złota, ale to co mamy, to ci dajemy. Dajemy ci nadzieję, dajemy ci obecność, wsparcie. Jesteśmy z tobą i podnosimy cię. Nie kładziemy cię pod bramą, byś żebrał, ale podnosimy się, byś ty sam mógł wstać i chodził. To jest program dla kościoła wszystkich czasów. nie tylko starożytnego, nie tylko kościoła reformacji, ale także kościoła współczesnego, bo kościół nie jest od razywania wszystkich problemów materialnych świata, ale jest od tego, by pomagać indywidualnym, konkretnym ludziom w ich potrzebach. Kościół ma dar, którego nie mają żadne imperia na świecie. ma ewangelię dobrą nowinę o Jezusie Chrystusie, o tym, który uzdrawia nasze serca i odnawia ludzkie życie. Piotr i Jan mówią: "W imię Jezusa, właśnie w to imię może nastąpić prawdziwe uzdrowienie". Ufchromy wstał i zaczął chodzić. Zaczął skakać z radości. Poczuł się jak dziecko. Był spontaniczny, radosny. Odzyskał zdolność do życia w pełni. Stało się tak. Nagle on zerwał się, stanął na nogach i chodził. I co czytamy dalej? Wszedł z nimi do świątyni. Przekroczył ten próg. pokonał rubikon swoich niemożliwości i lęków. Stał się wolnym człowiekiem. To nie znaczy ta historia, że wszystkie choroby cywilizacyjne znikną, gdy wypowiemy pewne słowa. Kościół i wiara to nie magia i wiara w określone ryty, którą są w stanie przemienić rzeczywistość. Nie każdy zostanie cudownie uzdrowiony, ale każdy może w Chrystusie otrzymać moc, by żyć inaczej, by przekraczać swoje progi świątyni, by walczyć z tym, co go niszczy, by podzielić się z innym swoimi problemami i prosić o towarzyszenie. Każdy otrzymuje moc, by powstawać każdego dnia z upadków, by rozpoznawać każdy nowy dzień jako dar, by nie czekać do godziny 9:00 dnia, aż ktoś nas nakarmi. Możemy mieć sobie moc z pomocą innych, by nie być więźniem swoich nałogów, by mimo słabości, jakie mamy, także różnych niepełnosprawności, które są naszym udziałem, doświadczać pełni życia duchowego. To Chrystus daje siłę, by zamiast życiu w paraliżu, w lęku, w samotności żyć w radości i wspólnocie. I tak jak ten uzdrowiony nie tylko chodził i skakał, ale poszedł z nimi we wspólnocie do świątyni, czyli na modlitwę. Siostry i bracia, ta historia, historia człowieka sparaliżowanego kończy się radością i uwielbieniem Boga, bo tak kończy się każde prawdziwe spotkanie z Jezusem Chrystusem. W świecie pełnym chorób cywilizacyjnych, które paraliżują nasze ciała i nasze duże dusze. Słowo, słowo Ewangelii przypomina nam, w imieniu Jezusa można powstać i iść, przekraczać swoje bariery, pokonywać swoje lęki. On prawdziwie jest lekarzem naszych dusz. i źródłem nowego życia. Amen. Drogi zboże, w naszym kościele modlimy się o poszczególne parafie i dzisiaj jesteśmy proszeni o modlitwę dla parafii Włocławek. To parafia w naszej diecezji. Miasto Włocławek leży w południowej części województwa kujawsko-pomorskiego. Parafianie mieszkają głównie w stutysięcznym mieście oraz w okolicznych miejscowościach. Cała społeczność ewangelicka we Włocławku liczy obecnie 65 osób, a proboszczem jest ksiądz Dawid Mędrok. Oprócz działalności kultowej i duszpasterskiej parafia prowadzi wypożyczalnie łóżek rehabilitacyjnych i współpracuje ekumenicznie przy różnych inicjatywach. Wznieśmy teraz nasze myśli do Boga. Módlmy się w intencji włocławskiej parafii. Łaskawy nasz Panie Boże, wraz z siostrami i braćmi z parafii Włocławek prosimy dzisiaj wraz z nimi o błogosławieństwo codziennej pracy. Prosimy o błogosławieństwo dla tamtej lokalnej społeczności parafialnej, jak też o błogosławieństwo dla współpracy ekumenicznej. Wraz z nim władamy prośbę o błogosławieństwo spotkań z osobami szukającymi Boga. Prosimy cię Panie, byś miał tę wspólnotę w swojej opiece i obdarzył ich błogosławieństwem. Amen. Zborowi mam do przekazania ogłoszenia. Tydzień temu po nabożeństwie odbyliśmy spacer po Gdańsku. Dziękuję wszystkim tym, którzy przybyli. Byliśmy w bardzo licznym gronie. A w sposób szczególny chciał podziękować pani Elwirze Jankowskiej za poprowadzenie nas po dawnym Gdańsku. Dziękujemy bardzo. Wczoraj odbył się w naszym kościele kolejny koncert na mak cyklu Kantus Mare. Dziękuję pani Dominice Gzowskiej za koordynację tej naszej parafialnej inicjatywy. Dzisiaj po nabożeństwie zapraszamy do punktu z wydawnictwami religijnymi. Czynny jest punkt kancelaryjny, gdzie można nabyć i odebrać nowy numer z Jastuna ewangelickiego. Zapraszamy również do biblioteki Etus. A gdy załatwimy już te czynności, zapraszamy serdecznie do sali dey, gdzie odbędzie się otwarcie nowej wystawy. Tytuł wystawy to Na moich ścieżkach. Autorką pracy jest Lucyna Sobiesiak, a kuratorem wystawy jest Szymon Mielczarek. Dziękujemy za przygotowanie wystawy i wszystkich po krótkiej przerwie, po nabożeństwie zapraszamy na jej otwarcie. W tygodniu zapraszamy w środę o 17:30 na próbę chóru parafialnego, a w piątek o godzinie 17 odbędzie się spotkanie uczniów i rodziców na rozpoczęcie roku szkolnego. Po nim spotkanie przy ognisku w ogrodzie parafialnym. Dzisiaj jeszcze odprawię nabożeństwo w Tczewie o godzinie 15:00, a za tydzień zapraszamy wszystkich w niedzielę na nabożeństwo rodzinne tutaj w Sopocie o godzinie 10:00. nabożeństwo dziękczynne za nowy rok szkolny i na nowy rok szkolny. Tyle jest naszych ogłoszeń. Przyjmijcie drodzy życzenie pokoju. Pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, niechaj strzeże serca i myśli nasze w Jezusie Chrystusie, Panu i Zbawicielu naszym. Amen. a miłyco nie sercu zły przyąnie do ciebie i złości serca Panie mój o i każdy zić może od prawej ciebą nieśmiery tyą nas z nieba jaką i się z naszego śmierci przez twój za mnie zasuć niech światło twe niebieskie nie świeci śmierci moce wspomożenie nasze niech będzie w imieniu Pana, który stworzył niebo i ziemię. Amen. Słuchajmy się drodzy teraz słowa Psalmu 130. Z głębokości wołam do ciebie, Panie. Panie, wysłuchaj głosu mojego. Nakłoń uszych na głos błagania mego. Jeżeli będziesz zważał na winy, Panie, Panie, któż się ostoi? Lecz u ciebie jest odpuszczenie, aby się ciebie bał. W Panu pokładam nadzieję. Dusza moja żyje nadzieją. Oczekuję słowa jego. Dusza moja oczekuje Pana. Tęsknij niż stróże poranku. Bardziej niż stróże poranku. Amen. Spowiadajmy się teraz Panu Bogu naszemu, tak się modląc. Wszechmogący Boże, miłosierny Ojcze, ja, biedny, nędzny, grzeszny człowiek, wyznaję przed tobą wszystkie grzechy i przewinienia moje popełnione myślą, mową i uczynkiem, którymi zasłużyłem na twe doczesne i wieczne kary. żałuję za nie szczerze i z całego serca i proszę cię dla niezgłębionego miłosierdzia twego i dla niewinnej i gorzkiej męki i śmierci umiłowanego syna twego Jezusa Chrystusa. Bądź mnie niegodnemu, grzesznemu człowiekowi łaskaw i miłości. Odpuść mi wszystkie grzechy moje i dopomóż łaskawie przez moc ducha twego świętego do poprawy życia mego. Amen. Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu. Amen. Siostry i bracia, Bóg słyszał nasze wołanie. Dlatego teraz przed obliczem Boga wszechmogącego pytam się każdej i każdego z was: Czy żałujesz za grzechy swoje? Jeśli tak, odpowiedz: Żałuję. Czy wierz w odpuszczenie grzechów i pojednanie z Bogiem przez Jezusa Chrystusa? Jeśli tak, odpowiedz wierzę. Wierzę. Czy pragniesz z pomocą Ducha Świętego poprawić życie swoje? Jeśli jest to twoim szczerym pragnieniem, odpowiedz: Pragnę. Jak wierzysz, tak niechaj ci się stanie. Tak rzekł nasz Pan Jezus Chrystus do swoich apostołów: "Którymkolwiek grzechy odpuścicie, są im odpuszczone, a którymkolwiek zatrzymacie są im zatrzymane." Przeto jako powołany i ustanowiony sługa Pana naszego Jezusa Chrystusa jego kościoła świętego, zjastuje wszystkim pokutującym łaskę Bożą i z rozkazu pańskiego ogłaszam wam, że grzechy wasze są wam odpuszczone. W imię Boga Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen. Błogosław duszo moja Panu i wszystko co we mnie imieniu jego świętemu. Błogosław duszo moja Panu i nie zapominaj wszystkich dobrodziejstw jego. On odpuszcza wszystkie winy twoje, leczy wszystkie choroby twoje. On ratuje od zguby życie twoje. Miłosierny i łaskawy jest Pan cierpliwy i pełen dobroci. Amen. Zostańcie w pokoju pańskim. Pan niech będzie z wami. Amen. Twój ludu zaczał wielkiego wszechświata niechaj się w sercu mymu dzięką sięa które się znai chwa się zó niech o duchu co ziemi sprawia się podosi cięy ci daicy Aplauz swoje ojcony nie wi zawsze już wiel Bó ciezyła o mój duchu co ci błogosławił który zienia miłości tobie Aplauz du mój jej pamięci do swej byś się zadł o twój duchu arzaś śpiewanie z wszystkich co życie ma kładanie o światłem jej sercemy tak niechaj się Pan niech będzie z wami. I z duchem twoim. Znieście swe serca. Znosimy jego Pana. Dziękujmy Panu Bogu naszemu. Sprawdło Aplauz nie jestą. Zaprawdę godną i słuszną, sprawiedliwą i zbawienną jest rzeczą, abyśmy tobie, święty Panie, wszechmogący Ojcze, wiekuisty Boże, zawsze i na każdym miejscu dziękowali przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, dla którego jesteś nam łaskawy, odpuszczasz grzechy i udzielasz zbawienia wiecznego. Dlatego i my weespół z aniołami i zastępami niebiańskimi śpiewamy na cześć twoją pieśń chwały. Święty, święty, święty jest nasz Pan. A niebo i ziemia Aplauz nie i ziemia są pełne Maryjo Święty Boże święty mocny święty a nieśmiertelny Panie z dziękczyznieniem wspominamy wszystkie dobrodziejstwa i wszelką chwałę twoją jawną od założenia świata. W szczególności wspominamy syna twego Jezusa Chrystusa, który wiernej służbie złożył życie swoje na świętą niewinną wiarę, a pamiątkę swej śmierci wieczerzy świętej zostawił tobie na chwałę, a nam ku zbawieniu. Prosimy cię, ucz nim uniżyć się aż do śmierci, nim też powstać do życia nowego. A jak ziarno z pól w chleb zgromadzamy, a grona winne tłoczymy, aby napój wydały, tak przetwórz nasze serca i zgromadź nas w jedno z wybranymi Twymi prorokami, apostołami, męczennikami i wszystkimi świadkami twej sprawy dla chwały imienia twego. Wysłuchaj nas Ojcze przez tegoż syna twojego Jezusa Chrystusa, na którego szczęście oczekujemy i wraz z całym Kościołem wszystkich czasów pokornie prosimy. Przyjdź rychło Panie. Aplauz Jezu. Módlmy się do naszego ojca niebiańskiego, tak jak nas nauczył jego syn Jezus Chrystus. Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jako w niebie tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Bogiem twoje jest królestwo i moc i chwała na wieki wieków. Amen. Pan nasz Jezus Chrystus tej nocy, której był wydany, wziął chleb i podziękowa łamał i dawał uczniom swoim, mówiąc: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje, które się za was wydaje. Oczyńcie na pamiątkę moją. Podobnie, gdy było po wieczerzy, wziął i kielich, a podziękowawszy dał im mówiąc: Bierzcie i pijcie z niego wszyscy. Ten kielich jest to nowe przymierze we krwi mojej. która się za was i za wielu wylewa na odpuszczenie grzechów. To czyńcie ilekroć pić będziecie na pamiątkę moją. Boże, Ojcze nasz niewiański, wspominając zbawczą mękę i śmierć twojego syna, uwielbiamy jego zmartwychwstanie i wniebowstąpienie oraz oczekujemy na jego powtórne przyjście w chwale. Prosimy cię, spraw, aby wszyscy, którzy przyjmują jego ciało i krew, stali się jednym ciałem w Chrystusie. Zgromadź swój kościół ze wszystkich stron świata i ze wszystkich narodów, abyśmy wraz ze wszystkimi wierzącymi mogli obchodzić wielką ucztę radości w twoim królestwie. Przez Jezusa Chrystusa, tobie Boże, Ojcze wszechmogący, w jedności Ducha Świętego wszelka cześć i chwała teraz i zawsze i po wszystkie wieki. Amen. Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja. Amen. Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka, przyjdźcie, skosztujcie i zobaczcie jak dobry jest Pan. Amen. Módlmy się. Dziękujemy ci wszechmogący i miłosierny Boże, żeś nas pokrzepił tym zbawiennym darem ciała i krwi syna twojego. Prosimy cię, spraw dla miłosierdzia twego, aby nam ten święty sakrament posłużył ku wzmocnieniu wiary naszej w ciebie i do serdecznej, wzajemnej miłości między nami wszystkimi. Wszechmogący Boże, Stworzycielu wszystkiego, co jest widzialne i niewidzialne, ty stworzyłeś nas i obdarowałeś ciałem, duszą, członkami i zmysłami i z łaski bez jakiejkolwiek naszej zasługi obdarzasz nas codziennie wszystkimi dobrami i zaspokajasz potrzeby życia naszego. Z całego serca dziękujemy ci za twoje ojcowskie serce. Każdego dnia pragniemy głosić chwałę imienia twego i prosimy cię, ulecz serce nasze, abyśmy poznać mogli miłość i dobroć twoją, a oświeceni przez Ducha Świętego, pocieszyciela naszego, służyli ci z całej duszy i w ten sposób dziękowali tobie i wyrażali naszą wdzięczność za otrzymane dary. dacz odnowić nasze życie, wszczepić w nas ducha wiary i nadziei i nieobłudnej, wzajemnej miłości. Dodaj nam Panie odwagi w składaniu świadectwa i zwiastowaniu Ewangelii zbawienia, aby wszystkie narody poznały dobroć i twoją wolę zbawienia każdego wierzącego. Prosimy cię, daj Panie Kościołowi dobrych i wiernych pasterzy, którzy swą pracą i życiem składają świadectwo swojej wiary. prosimy cię o błogosławieństwo dla biskupów kościoła naszego. Napełnij ich serca odwagą, cierpliwością i roztropnością. W sposób szczególny prosimy cię, Panie, o błogosławieństwo dla księdza Marcina Orawskiego, który w najbliższą sobotę przyjmie godność biskupa i urząd biskupa diecezji wrocławskiej. Prosimy cię, by był przewodnikiem dla tych, do których go posłałeś, wsparciem dla duchownych diecezji i aby składał swoim życiem świadectwo swej wiary. Prosimy cię, Panie, byś błogosławił nasze parafie, nasze zbory, duszpasterzy i rady parafialne. Zamieszkaj w domach naszych, napełnij je swoim boskim światłem, aby w tym przewrotnym i niespokojnym świecie były miastami na górze leżącymi. Wysłuchaj nas przez Jezusa Chrystusa, Pana i Zbawiciela naszego. Amen. Wysławiajcie Pana, albowiem jest dobry. Alleluja. Miłosiero alleluja. Pan jest mocą i pieśnią moją. Alleluja. Panie swoim wyję Jezus Chrystus wczoraj i dziś alleluja i na wieki alleluja Niech ci błogosławi Pan i niechaj cię strzeże. Niech rozjaśni Pan oblicze swoje nad tobą i niech ci miłości będzie. Niech obróci Pan twarz swoją ku tobie i niechaj ci da swój święty pokój. Amen. Ojcze na nieie dzieci swoją ty błogosław ratuj grze i słycha zagrają Ty nam bogosław ratuj potrzebie iąy Aplauz ty zagos Aplauz żywo żyą panem Chrystus wierzi swego nas zimy dziś chwaleą Boże Ojcze naszą ś