Kto jest bliźnim? — stać się bliźnim drugiego człowieka
Pytanie nie brzmi „kto jest moim bliźnim", lecz „jak stać się bliźnim drugiego człowieka". Pan Jezus odwraca pytanie uczonego w prawie — chce otworzyć nasze serce i pokazać, co w nim naprawdę jest.
Ewangelia św. Łukasza 10, 25-37
Biblia Warszawska
**25** A oto pewien uczony w zakonie wystąpił i wystawiając go na próbę, rzekł: Nauczycielu, co mam czynić, aby dostąpić żywota wiecznego? **26** On zaś rzekł do niego: Co napisano w zakonie? Jak czytasz? **27** A ten, odpowiadając, rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej, a bliźniego swego, jak siebie samego. **28** Rzekł mu więc: Dobrze odpowiedziałeś, czyń to, a będziesz żył. **29** On zaś, chcąc się usprawiedliwić, rzekł do Jezusa: A kto jest bliźnim moim? **30** A Jezus, nawiązując do tego, rzekł: Pewien człowiek szedł z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców, którzy go obrabowali, poranili i odeszli, zostawiając go na pół umarłego. **31** Przypadkiem szedł tą drogą jakiś kapłan i zobaczywszy go, przeszedł mimo. **32** Podobnie i Lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, przeszedł mimo. **33** Pewien Samarytanin zaś, podróżując tędy, podjechał do niego i ujrzawszy, ulitował się nad nim. **34** I podszedłszy opatrzył rany jego, zalewając je oliwą i winem, po czym wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i opiekował się nim. **35** A nazajutrz dobył dwa denary, dał je gospodarzowi i rzekł: Opiekuj się nim, a co wydasz ponad to, ja w drodze powrotnej oddam ci. **36** Który z tych trzech, zdaniem twoim, był bliźnim temu, który wpadł w ręce zbójców? **37** A on rzekł: Ten, który się ulitował nad nim. Rzekł mu Jezus: Idź, i ty czyń podobnie.
- Czytając Pismo, człowiek zwykle szuka odpowiedzi na swoje pytania — ale im głębiej w nie wnika, tym wyraźniej widzi, że to Bóg stawia mu pytania, otwierające serce i odsłaniające jego prawdziwą zawartość.
- Uczony w prawie pyta „kto jest moim bliźnim", Pan Jezus przeformułowuje to pytanie: „jak stać się bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców" — to nie inny ma do mnie przyjść, to ja mam wyjść do innego.
- Geografia opowieści jest teologią: Jerozolima leży niemal 800 m n.p.m., Jerycho 250 m p.p.m., a sama nazwa Jerycho pochodzi od „jareach" (księżyc) — człowiek schodzi w ciemność, jak współczesny człowiek schodzi w depresję, samotność, beznadzieję.
- Zbójcy są symbolem grzechu, zranień, braku miłości, odrzucenia — wszystkiego, co odbiera wiarę w Boga, w drugiego człowieka i w sens życia, pozostawiając go „na pół umarłym" przy drodze.
- Kapłan i lewita to ci, którzy mają „wszystko poukładane" — nie stać ich na to, by zmienić plany; Samarytanin — w Janowej Ewangelii (J 8,48) samym Panem Jezusem nazwany Samarytaninem — daje czas, empatię i bardzo konkretną pomoc.
- Słowo „ulitował się" (gr. *esplagchnisthē*) oznacza dosłownie „poruszyły się jego wnętrzności" — tym samym czasownikiem opisuje Łukasz ojca wybiegającego naprzeciw syna marnotrawnego; jak mówił kard. Wyszyński: „czas to miłość".
- Pomoc Samarytanina ma dwa etapy: doraźny (oliwa, wino, gospoda) i ten trudniejszy — powrót, towarzyszenie, troska o to, by uzdrowiony nie zszedł znów na manowce; tak Pan Jezus wraca do uzdrowionego z Betesdy (J 5) i do niewidomego (J 9), by objawić mu siebie.
- Pozwólmy dziś wieczorem Panu Jezusowi zadać sobie pytanie: co znaczy postępować dobrze, co znaczy być sprawiedliwym — niech Słowo Boże nie tylko nas pociesza, ale i przemienia serce, byśmy Go naśladowali, bo On sam jest dobrym Samarytaninem.
O czym mówił pastor
Kazanie wygłoszone podczas Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan w ewangelickim kościele Zbawiciela w Sopocie otwiera się refleksją metodologiczną o czytaniu Pisma Świętego. Biskup Piotr Przyborek przypomina prawdę, która kiedyś głęboko go poruszyła — człowiek zazwyczaj przychodzi do Biblii ze swoimi pytaniami i szuka w niej odpowiedzi, ale im głębiej wnika w Słowo, tym mocniej odkrywa, że to Pan Bóg stawia mu pytania. Pytania, które otwierają serce i pokazują, co w nim tak naprawdę jest. Dzisiejszy fragment Ewangelii Łukasza jest tego klasycznym przykładem: uczony w prawie cynicznie pyta „co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne", potem chcąc się usprawiedliwić — „a kto jest moim bliźnim", a Pan Jezus odwraca pytanie, bo przypowieść o miłosiernym Samarytaninie nie kończy się odpowiedzią „twój bliźni to ten i ten", lecz pytaniem: „który z tych trzech okazał się bliźnim tego, co wpadł w ręce bandytów". Nie kto jest moim bliźnim, lecz jak ja mam stać się bliźnim drugiego człowieka.
Kaznodzieja przywołuje dwa podobne pytania Jezusa, które dekoncentrują rozmówcę: „czego szukacie" do uczniów Jana Chrzciciela (J 1) i „czy chcesz być zdrowy" do chorego od trzydziestu ośmiu lat człowieka u sadzawki Betesda (J 5). To ostatnie wydaje się oczywiste, a jednak chory zaczyna kluczyć — przyzwyczaił się do swojego stanu, boi się zmiany, „może być jeszcze gorzej". Pan Jezus chce, byśmy precyzowali, czego naprawdę chcemy i czego szukamy.
Wracając do przypowieści, biskup zatrzymuje się nad geografią. Jerozolima leży na wysokości niemal 800 metrów nad poziomem morza (Góra Oliwna), Jerycho — 250 metrów poniżej. Łukasz nieprzypadkowo używa czasownika „schodził" — człowiek dosłownie schodzi w głębokości, niejako w stronę Szeolu, krainy umarłych. Sama nazwa Jerycho pochodzi prawdopodobnie od hebrajskiego *jareach* — księżyc; być może mieszkali tam niegdyś czciciele bóstwa księżyca. To również kieruje uwagę ku nocy, ku ciemności — tej, o której psalmista pisał „choćbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Pan jest przy mnie". Kiedy jednak Pana przy mnie nie ma, naprawdę wchodzę w noc.
Ta noc, mówi kaznodzieja, ma bardzo współczesne oblicze. Coraz więcej ludzi — szczególnie dzieci i młodzieży — żyje dziś w ciemności depresji, smutku, beznadziei, prób samobójczych. Człowiek z opuszczoną głową, patrzący w ziemię, niczego już nie odczuwający, niczego nie oczekujący. Zbójcy z przypowieści to nasze grzechy, zranienia, brak miłości, samotność, odrzucenie — wszystko, co odbiera wiarę w Boga, w drugiego człowieka i w sens życia, zostawiając na poboczu „na pół umarłego". Ludzie z depresją mówią dokładnie to samo: „wiem, że powinienem wstać, wyjść, coś zrobić, ale nie mogę ruszyć ręką ani nogą".
Jak stać się bliźnim takiego człowieka? Kapłan i lewita — interpretowani przez biskupa jako ludzie „mający wszystko poukładane" — mają plan, obowiązki, służbę w świątyni, nie mogą tego zmienić. Każdemu z nas trudno przyjąć chorobę bliskiego, bo wywraca nasze plany. Samarytanin natomiast staje się obrazem samego Chrystusa — w Ewangelii Janowej (J 8,48) Jezus zostaje nazwany Samarytaninem (jako wyzwisko), a tradycja chrześcijańska, sięgająca co najmniej św. Augustyna, czyta tę przypowieść chrystologicznie. Pierwszy trop, jak stać się bliźnim: upodabniać się do Chrystusa. Samarytanin wkłada w to serce i czas — zatrzymuje się, opatruje rany oliwą i winem, wsadza poranionego na swoje zwierzę, wiezie do gospody. Czasem największą pomocą jest właśnie czas, bliskość, trzymanie za rękę, dobre słowo, wskazanie dalszej drogi pomocy. Kardynał Wyszyński mawiał: „my mówimy po ludzku — czas to pieniądz, ja wam mówię — czas to miłość".
Słowo, które tłumacze oddają jako „ulitował się" (gr. *esplagchnisthē*), znaczy dosłownie „poruszyły się jego wnętrzności". Tym samym czasownikiem Łukasz opisuje ojca wychodzącego naprzeciw syna marnotrawnego — ojca, który „traci czas" siedząc przy oknie i wypatrując powrotu. Jak rzadka i niesamowita to dziś umiejętność: tracić czas dla drugiego człowieka.
Ale jest jeszcze drugi etap, dużo trudniejszy. Samarytanin nie kończy na doraźnej pomocy — daje gospodarzowi dwa denary i mówi: „kiedy będę wracał, oddam ci to, co wydasz ponad to". W kluczu chrystologicznym ten powrót przypomina paruzję Chrystusa, ale w kluczu duszpasterskim oznacza coś jeszcze: stałe towarzyszenie. Pan Jezus uzdrawia chorego z Betesdy, ale wraca do niego później i mówi: „nie grzesz więcej, by coś gorszego ci się nie przydarzyło" (J 5). Pan Jezus uzdrawia niewidomego, ale później przychodzi do niego ponownie, by objawić siebie i dać mu Przewodnika, za którym warto iść (J 9). Bo można być uzdrowionym fizycznie, a dalej nieszczęśliwym; można być sprawnym, a nie odkryć drogi, którą trzeba iść.
Tu właśnie — przyznaje biskup z własnego doświadczenia — leży trudność. Pomoc doraźna często szybko przynosi efekt: dobre słowo, wsparcie, podniesienie na duchu. Trudniej jest towarzyszyć, wracać, sprawdzać, czy człowiek dalej radzi sobie sam, czy znów nie zszedł na manowce. Św. Exupéry mówił, że jak kogoś oswoiliśmy, jesteśmy z nim — i tu jest podobnie. To wysiłek, do którego zaprasza nas Pan Jezus.
Kaznodzieja zamyka kazanie powrotem do początkowego pytania uczonego w prawie. Postarajmy się dziś wieczorem, wracając do domu i dalej rozważając to Słowo, pozwolić, by Pan Jezus zadał nam pytania: co to znaczy postępować dobrze, co to znaczy być sprawiedliwym, co to znaczy otwierać się na Słowo Boże, co to znaczy czynić dobro. Pan Bóg nie tylko nam odpowiada — On zachęca nas do szukania, do pozwolenia, by to On zadawał pytania, które otwierają serce. A widząc to, co jest w naszym sercu, mamy reagować, przemieniać je i jeszcze mocniej zwracać się ku Panu Bogu, naśladując Tego, który sam jest dobrym Samarytaninem.
Czego uczy nas to kazanie
Hasła teologiczne najbliżej tematycznie tego kazania (semantyczne podobieństwo).
-
Solus Christus 56% Tylko Chrystus
Jedyny pośrednik między Bogiem a człowiekiem to Chrystus (1 Tm 2,5). Nie Maryja, nie święci, nie kapłaństwo ludzkie — choć każde z nich ma swoje miejsce w Kości…
Rozwiń hasło → -
Powszechne kapłaństwo wiernych 56% Każdy ochrzczony jest kapłanem
Każdy ochrzczony ma bezpośredni dostęp do Boga — bez ludzkiego pośrednika. Pastor nie jest kapłanem w sensie ofiarnym, ale sługą Słowa, powołanym ze zboru.…
Rozwiń hasło → -
Simul iustus et peccator 56% Jednocześnie sprawiedliwy i grzesznik
Formuła Lutra: wierzący przed Bogiem jest sprawiedliwy (przez Chrystusa), a jednocześnie w sobie nadal grzesznikiem. Dwie prawdy, jeden człowiek.…
Rozwiń hasło →
Archiwum Otwórz pełny zapis nabożeństwa — pełna transkrypcja (czytania, modlitwy, kazanie pastora)
# 🌿 TYDZIEŃ MODLITW O JEDNOŚĆ CHRZEŚCIJAN - Nabożeństwo Ekumeniczne # Zrodlo: https://youtu.be/eBOE2K6R0dQ # Data nabozenstwa: 2023-01-18
Muzyka Wszystkie prawa zastrzeżone. Muzyka Wszystkie prawa zastrzeżone. Wszystkie prawa zastrzeżone. Muzyka Wszystkie prawa zastrzeżone. Wszystkie prawa zastrzeżone. Muzyka Dziękuje za oglądanie. Muzyka Muzyka Muzyka W imię Boga Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen. Czyńcie dobro, szukajcie sprawiedliwości. Tym słowem Roka Izajasza, hasłem tegorocznego tygodnia modlitw o jedność chrześcijan witam Was wszystkich bardzo serdecznie w Ewangelickim Kościele Zbawiciela w Sopocie. Proszę usiąśćcie. W dniu wczorajszym w Centrum Ekumenicznym Świętej Brygidy rozpoczęliśmy tegoroczny tydzień modlitw o jedność chrześcijan.
Spotkaliśmy się na modlitwie o pokój. Dzisiaj realizujemy pierwszy temat tegorocznego tygodnia. Uczcie się postępować mądrze. Chciałbym przywitać znamienitych gości, którzy przybyli na nasze dzisiejsze nabożeństwo. Witam dzisiejszego kaznodzieje, księdza biskupa dr. Piotra Przyworka, biskupa pomocniczego archidiecezji gdańskiej. Witamy księdza biskupa Piotr. Pierwszy raz na tygodniu Moliwstwa o jednostek chrześcijan jako świeżo konsekrowanego biskupa. Cieszymy się, że przyjął ksiądz biskup nasze zaproszenie i będzie dzisiaj głosił słowo.
Witam serdecznie księdza dr Rafała Michalaka z Kościoła Polsko-Katolickiego, wiceprzewodniczącego Gdańskiego Oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej. Witam księdza Sebastiana Marii Niedźwiedzińskiego, proboszta parafii Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego w Gdańsku. Jest z nami ksiądz doktor Dariusz Ławik, referent ekumeniczny archidiecezji gdańskiej. Witam serdecznie Matkę Tajdę Mroczko wraz z siostrami Zgromadzenia Sióstr Brygidek. Witam pozostałych duchownych uczestniczących w naszym dzisiejszym nabożeństwie, siostry zakonne, kleryków, studentów, wszystkich was bracia i siostry w Chrystusie.
A teraz chcę... przywitać chór Gloria Dei, chór parafii ewangelicko-augsburskiej w Trójmieście pod dyrekcją Stanisława Ładziaka i proszę chór o wykonanie kolędy francuskiej Cicho na Ziemię. Chór Gloria Dei, a następnie będziemy śpiewać pieśń 552, którą znajdziecie w wydrukowanych programach lub w śpiewniku ewangelickim pod numerem 552. Życzę wszystkim Bożego błogosławieństwa i przeżywania budowania jedności. Cicho na ziemię pada śnieg, Pada cicho biały śnieg, A tu jasną nocą pastuszkowie kroczą, Wy powitać w świecie, które w żłobku śpi, Cicho śpi.
Cóż to za dziecię, co tam śpi, Co tam, ż mały w żłobku śpi, Panołowie mieli i z Tobą powiedzieli, Że do niebios król, że niebios król, Tam śpi, cicho śpi. Więc z pastuszkami pójdźmy wraz, Pójdźmy z pastuszkami wraz, By dowitać tego króla niebieskiego, Który oto w małym żłobku śpi. Cicho śpii. Muzyka A z całego śródstwa ojmi, A z prawo Jezusa, Więc zdrowo w siebie boi I wieje w każdym kraj. Sanwisus na postwodnik sam wian. Zdrowia Ktoś się, że nas zem stroni, Wsiaków bez nasza prób, I lubego chłopi, Niebneby w nocy król.
O Chryste, zmych pościele, Wysadł osługi. Muzyka O jak dobrze i miło Wybracza w wodę Jeszcze raz Tam powiem Pan Zsyła błogosławieństwa Wszystkie nam piękne i wiecie. Chwap nas, Panie, Boże nasi zgromadź nas spośród baromatów. Chładyśmy Dzieńcomami i Wielniącemu Świętemu! Chwała, niech będzie Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu. Jak było do początku, jak jest miła chleb, na ryj i Jezu. Amen. Kierinie elejszak, Panie zmiój się. Kriste elejszak, Zdjęcia i montaż Chwała Bogu na wysokościach. I pokój na ziemi, I pokój na ziemi, Zdjęcia i montaż Połączmy się we wspólnej modlitwie.
Módlmy się. Trój Jedyny Wszechmocny Boże, czyń nas świadkami Twojej miłości. Udziel nam łaski, abyśmy stawali się narzędziami sprawiedliwości, pokoju i solidarności. Niech tu Twój Duch inspiruje nas do konkretnych działań, które prowadzą do jedności. Pomóż nam pokonywać uprzedzenia wobec innych, aby okazać im miłość, troskę i życzliwość. Modlimy się o to w imieniu Jezusa Chrystusa, Pana i Zbawiciela naszego w jedności Ducha Świętego. Amen. O przeczytanie fragmentu Starego Testamentu poprosimy księdza Sebastiana.
O przeczytanie fragmentu Starego Testamentu Gdy przychodzicie, aby pokazać się przede mną, czy ktoś żąda od was, abyście wydeptywali moje dziedzińce? Przestańcie składać bezwartościowe ofiary. Kadzidło jest dla mnie czymś wstrętnym. Obchody, nowia i szabatu, złoływanie zgromadzenia. Nie mogę znieść nieprawości i zgromadzeń. Nienawidzę waszych nowiów i uroczystych zgromadzeń. Są one dla mnie ciężarem. Sprzykrzyło mi się je znosić. Jeśli wyciągnięcie ręce, to odwrócę oczy od was. Nawet jeśli pomnożycie modlitwy, to ich nie wysłucham.
Dzięki za oglądanie! Wasze ręce są pełne krwi. Obmyjcie się, oczyście, usuńcie zło waszych czynów sprzed moich oczu. Przestańcie czynić zło. Uczcie się postępować dobrze. Szukajcie sprawiedliwości, pomagajcie uciśnionemu, dbajcie o prawa sieroty, brońcie wdowy. Chodźcie, rozsądźmy, mówi Pan. Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, to staną się białe jak śnieg. Choćby były czerwone jak purpura, to staną się jak wełna. A błogosławieni ci, którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą Go. Alleluja! Alleluja! Alleluja!
Alleluja! Natomiast fragment Ewangelii Łukasza przeczyta dla nas Ksiądz Dariusz. Pewien znawca prawa wstał i zadał Jezusowi podchwytliwe pytanie. Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? No i o tym, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? No i o tym, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? On mu odpowiedział, co jest napisane w prawie, jak czytasz. Tamten powiedział, będziesz miłował Pana, swego Boga, z całego swego serca, z całej swojej duszy, z całej swojej siły i całym swoim umysłem, a swego bliźniego jak siebie samego.
Wtedy Jezus oznajmił słusznie, odpowiedziałeś, tak czyń, a będziesz żył. Lecz on chcąc siebie usprawiedliwić zapytał Jezusa, a kto jest moim bliźnim? Jezus nawiązując do tego powiedział, pewien człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha i napadli na niego bandyci, którzy nie tylko go obrabowali, ale też poranili i zostawili na pół umarłego i odeszli. Przypadkiem schodził tą drogą pewien kapłan, zobaczył go i ominął. Podobnie Lewita, gdy przyszedł na to miejsce, zobaczył go i ominął. Natomiast pewien Samarytanin, który tamtędy podróżował i również obok niego przechodził, kiedy go zobaczył, ulitował się.
Podszedł do niego, patrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem. Wsadził go na swoje zwierzę, zawiózł do zajazdu i opiekował się nim. Następnego diabeju dwa denary dał kaczmarzowi i powiedział – zajmij się nim, a jeśli coś więcej wydasz, oddam ci, kiedy będę wracał. Jak ci się wydaje? Który z tych trzech okazał się bliźnim tego, co wpadł w ręce bandytów? – Ktoś? Tyle słów Ewangelii. Bądź pochwalon, Panie Jezu. A naszą odpowiedzią na to usłyszane Boże Słowo. Niech będzie wyznanie wiary w Trójjedynego Boga. Módlmy się.
Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi i Jezusa Chrystusa, Syna Jego, Biednego, Pana Naszego, Boga. który się począł z Ducha Świętego, narodził się w Marii Panny, umęczon pod Poncjuszem Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion. Wstąpił do piekieł, trzeciego dnia martwych wstał, wstąpił na niebiosa. Siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego, skąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, społeczność świętych, grzechów, odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie i żywot wieczny.
Amen. Usiądźmy, zaśpiewajmy wspólnie pieśń pod numerem 555, a po niej usłyszymy kolejny utwór chóru Gloria Dei. Tym razem będzie to Wśród Nocnej Ciszy. O ja, wierni, to nie wie, Panu, wolą, to nie wie, Jak mi głodnie nie uciecz, A we Węgę nie wie, Zdjęcia i montaż Muzyka Wszyscy własne w Jego szpon, Wszyscy w nim przewieci są, Nadzień Jehoś, Jego zna, Jak odpłoga Księdza Pnia. Jezus sam przyjaciół, co w swym wielkim oczy rób, wie, że rękli święty zbór, oto słuchę swoich miłów. Zdjęcia i montaż Zdjęcia i montaż Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi, Stańcie, pasterze, Bóg się tam rodzi.
Dżołce się klepniać, O was w miastę przesiać, Przywitać Pana. Przywitać Pana! Do obwę się plebniec, do obwę się większość, przywitać Pana! Przywitać Pana! Poszli znaleźli dzieciątko w żłobie, Z wszystkimi znaki danymi sobie, Ja Panu lub czuśnami, Czeby czuśnami zadowali Z wielkiej radości, Z wielkiej radości, Ja, Bogu, czułkany, Cześć swoją zalami, Z wielkiej radości, Z wielkiej radości. Dzisiejszy fragment Ewangelii, który przed chwilą usłyszeliśmy, jakoś tak przede wszystkim wyraża najpierw to, o czym chciałbym powiedzieć, taką podstawową prawdę, która bardzo mocno mnie kiedyś dotknęła, kiedy słuchałem pewnego nauczania o Słowie Bożym.
że człowiek czyta Pismo Święte, by tam znaleźć odpowiedź na swoje pytania. Zadaje pytania i szuka odpowiedzi. Natomiast im głębiej wnika w Słowo Boże, im bardziej czyta, Tym bardziej zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę to Biblia stawia mu pytania, to Pan Bóg mu stawia pytania i to takie pytania, które otwierają serce, takie pytania, które pokazują, co tak naprawdę jest w tym sercu człowieka. I tak też było dzisiaj. Ten uczony w piśmie przychodzi i stawia, wydawać by się mogło, sensowne, jak najbardziej na miejscu pytanie, co mam czynić, żeby osiągnąć życie wieczne, jak mam żyć.
Święty Łukasz już go demaskuje, mówi, że zadał to pytanie trochę tak cynicznie, trochę podchwytliwie i później, kiedy Pan Jezus mu odpowiada, no to tak się usprawiedliwiając, pyta, kto jest moim bliźnim? I Pan Jezus przystępując do odpowiedzi, właściwie dochodzi do tego pytania, które On zadaje. Bo ta przypowieść o miłosiernym Samarytaninie kończy się tym zdaniem, jak Ci się wydaje, kto jest bliźnim tego człowieka, który został opuszczony, pobity, który prawie umarł. Czyli nie kto jest moim bliźnim, ale jak stać się bliźnim tego drugiego człowieka.
I to jest coś cudownego i chciałbym, żebyśmy w tym nurcie przeczytali to słowo i poszukali odpowiedzi albo inaczej. Zapytali się o co chce nas dzisiaj Pan Jezus pytać. Chce nas pytać o co? Po to, żeby otworzyć nasze serce, żeby tak naprawdę każdy z nas przekonał się, co jest w tym sercu. Zresztą nie tylko w tej fragmencie Ewangelii słyszymy to pytanie Pana Jezusa, ale mamy też wiele innych, przywołam tylko dwa, które jakoś tak zupełnie dekoncentrują czy apostołów, czy rozmówców Pana Jezusa i zmuszają do innego spojrzenia, do przewartościowania, do tego otwarcia swojego serca.
W pierwszym rozdziale Ewangelii Janowej mamy napisane, jak to Jan Chrzciciel wskazuje na Jezusa, idą za Nim uczniowie Jana Chrzciciela, Jan i Andrzej i Pan Jezus w pewnym momencie, można by tak po ludzku powiedzieć, zamiast cieszyć się, że idą za Nim, odwraca się i pyta, czego szukacie? Można by powiedzieć pytanie nie na miejscu. Przecież idziemy za Tobą, Panie Jezu, ale Jezus chce, żebyś sprecyzował, czego szukasz, po co tu jesteś, po co idziesz za mną. Albo drugi fragment z V rozdziału Ewangelii Janowej, kiedy Pan Jezus widzi człowieka, do którego jeszcze dzisiaj wrócimy, leżącego przysadzawcę Betesdo, 38 lat chorego i pyta się go, czy chcesz być zdrowy.
Skoro człowiek leży tam i szuka uzdrowienia od 38 lat, no to tak jakby chorego w szpitalu na oddziale operacyjnym albo na ujomie pytać, czy chcesz wyjść do domu, czy chcesz być zdrowy, wydaje się, że odpowiedź jest naturalna, oczywista, a jednak... Nie do końca, bo ten człowiek zamiast odpowiedzieć, to tak zaczyna kluczyć, mówi, nie mam człowieka, no właściwie nie wiem czego chcę, bo się tam przyzwyczaiłem, bo tam mi jest dobrze, bo sobie tam leżę, jestem tam już znany i właściwie po co coś zmieniać, może nie jest najlepiej, ale może być jeszcze gorzej.
Wracamy do tej przypowieści o miłosiernym Samarytaninie i staramy się odnaleźć to pytanie, które Pan Jezus chce nam dzisiaj postawić. Pan Jezus mówi, kto jest bliźnim tego człowieka, jak stać się bliźnim tego, który został pobity, który leży na wpół umarły. I chciałbym, żebyśmy, ponieważ to jest dosyć znana przypowieść, dlatego kiedy przygotowywałem się do tego słowa, tak poprosiłem Ducha Świętego, żeby jakoś mnie poprowadził może w jakimś takim kierunku, który dla Niego wydaje się najbardziej właściwy na ten dzisiejszy dzień.
I nawiąże do położenia tych dwóch miast, ten człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycho i rzeczywiście św. Łukasz tu bardzo trafnie używa tego czasownika schodzić, bo Jerozolima jest położona kilkaset, prawie nawet 800 metrów w pewnym momencie, na Górze Oliwnej jest 800 metrów powyżej poziomu morza, natomiast Jerycho jest najniżej położonym miastem, 250 metrów pod poziomem morza. To jest jedna rzecz, a zatem ten człowiek rzeczywiście schodzi, schodzi w głębokości. Można tutaj posłużyć się biblijnym określeniem, niejako w pewien sposób schodzi do Szeolu, do Krainy Umarłych.
Za chwilę powiem w jakim sensie, ale jeszcze nawiążę do nazwy miasta Jerycho. Bo ta nazwa pochodzi od słowa jareach. Być może, taka jest hipoteza, ponieważ jest jeszcze kilka innych, ale ona wydaje się być najbardziej prawdziwa, najbardziej trafiona. A jareach to znaczy księżyc. Być może tam w starożytności byli wyznawcy bożka księżyca. I znowu nie chodzi mi o określenie dokładnej nazwy, ale jakoś to nas kieruje znowu w tą noc, w tą ciemność. W tą ciemną dolinę, którą chciałbym, choćbym chodził, zła się nie ulęknę, bo Pan jest przy mnie.
Ale kiedy zostawiam Pana, kiedy Pan nie jest przy mnie, to rzeczywiście wchodzę w noc. I tu mam na myśli tą właśnie tę tręsze, tą noc, tą ciemność. I odnoszę się do wydarzeń ostatnich lat, ostatniego czasu. Rzeczywiście coraz więcej ludzi dzisiaj jest w ciemności. Tak bardzo dosłownie, patrząc chociażby na dzieci, na młodzież, odzwyczailiśmy się od drugiego człowieka, odsunęliśmy się od siebie, odsunęliśmy się od Pana Boga i rzeczywiście wchodzimy w ciemność. W ciemność depresji, w ciemność smutku, w ciemność beznadziei, w ciemność prób samobójczych, w ciemność właściwie takiego stanu, w którym można to oddać tak, że człowiek ma tą głowę pochyloną i patrzy w ziemię.
I właściwie już niczego nie odczuwa, już niczego nie oczekuje, już niczego się nie spodziewa. I chciałbym, żebyśmy tą przypowieść w tym kluczu odczytali, takim bardzo teraźniejszym, bardzo dzisiejszym, bo ci bandyci, o których słyszeliśmy, ci zbójcy, którzy obili tego człowieka schodzącego z Jerozolimy do Jerycho, to... Potraktujmy ich tak symbolicznie, jako nasze grzechy, jako zranienia, których doświadczamy, jako brak miłości, jako samotność, jako odrzucenie, jako po prostu to wszystko, co sprawia, że człowiek tak coraz bardziej traci wiarę w Pana Boga, w drugiego człowieka i wreszcie w sens życia.
I rzeczywiście możemy spotkać takich ludzi, myślę, że niestety daleko nie trzeba sięgać, bo w każdej rodzinie, w każdej sytuacji, W wielu społecznościach ci ludzie są i po prostu niemal leżą na ziemi bez siły. Kiedy ludzie z depresją opowiadają o swoich stanach, o swoich jakichś doświadczeniach, to rzeczywiście to wygląda w ten sposób. Wiem, że powinienem wstać, wiem, że powinienem wyjść, coś zrobić, ale nie mogę ręką, nogą ruszyć. Jestem bezsilny, jestem w pół umarły. I teraz w jaki sposób znaleźć się na miejscu tego, który staje się bliźnim takiego człowieka, człowieka, który utracił poczucie sensu życia, utracił to doświadczenie miłości Pana Boga, utracił poczucie własnej wartości.
Spotykamy na początku kapłana i lewitę i myślę, że w tym kontekście można określić tych dwóch przechodniów jako tych, którzy mają wszystko poukładane. Wszystko jest według jakiegoś planu, który tak, a nie inaczej powinien wyglądać. I tu nagle ktoś, kto wymaga zmiany tego planu. Zmiany tych okoliczności, no przecież ja muszę iść, bo mam służbę w świątyni, bo mam swoje obowiązki, bo przecież mam już wszystko zaplanowane. Nie wiem, czy tak macie, ale czasem tak jest, jak ktoś zachoruje na przykład z rodziny i musimy zmienić plany, no to aż jesteśmy z innymi.
Jak mogę zachorować, przecież ja już miałem takie, a nie inne plany. A tu nagle, no właśnie, nie każdego stać na to, żeby się zatrzymał. Oni przeszli obok, oni poszli swoją drogą. Nie mieli tego czasu, tej empatii, żeby pozostać z tym człowiekiem. Natomiast tą empatią, tym czasem i tym zaangażowaniem wykazał się Samarytanin. Nie będę wchodził w te niuanse, które pewnie dobrze znamy odnośnie Samarytan i Żydów, ale chciałbym, żebyśmy tutaj spojrzeli na Pismo Święte, które tłumaczy Pismo Święte. Otóż w Ewangelii Janowej w 8 rozdziale, w 48 wersecie mamy opisanego Pana Jezusa, który zostaje nazwany Samarytaninem.
Oczywiście to jest w formie pewnej klątwy, pewnego wyzwiska, jesteś Samarytaninem, ale my spójrzmy na to i połączmy to z tym fragmentem mówiącym o Samarytaninie, który pochylił się nad tym człowiekiem i się zaangażował. Myślę, że śmiało można powiedzieć, to nie jest mój pomysł oczywiście sięgający co najmniej świętego Augustyna, że tym Samarytaninem, tym obrazem tego, który jest rzeczywiście bliźnim tego człowieka jest sam Jezus Chrystus. I tutaj już mamy pierwszy troch, jak stać się bliźnim dla drugiego, upodabniać się do Chrystusa.
I co robi ten Samarytanin? Po pierwsze, wkłada w to całe swoje serce, wkłada w to swój czas, zatrzymuje się i bardzo konkretnie podejmuje się pomocy temu człowiekowi. Oliwa, wino, wkłada go na swoje zwierzę, pewnie to jest jakiś osiołek, zawozi go do gospody. To jest taka bezpośrednia pomoc. Czasem pomocą takiemu człowiekowi jest czas, jest bycie blisko, jest potrzymanie za rękę, jest dobre słowo, jest pokierowanie go dalej, gdzie szukać pomocy. I to jest ta pierwsza rzecz, bardzo ważna, jak mówił kardynał Wyszyński, my mówimy po ludzku czas to pieniądz, a ja wam mówię czas to miłość, a zatem z miłości poświęcam ten czas.
Jest tutaj też takie słowo, które określa tego człowieka, który ulitował się, albo można powiedzieć tak dosłownie, Dosłownie tu jest przetłumaczone, ulitował się, a można też powiedzieć wzruszył się. I to słowo pojawia się jeszcze raz w Ewangelii św. Łukasza na określenie ojca, który wychodzi na spotkanie syna marnotrawnego. I to słowo ulitować się, wzruszyć się dosłownie oznacza poruszyły się jego wnętrzności, to jest właśnie to słowo, które określa tego Ojca, który traci czas na siedzenie przy oknie i wypatrywanie swojego Syna, kiedy On powróci.
Jaka to jest niesamowita umiejętność w dzisiejszych czasach. żeby tracić czas na drugiego człowieka, żeby na niego czekać, żeby być blisko niego. I to jest ta pierwsza rzeczywistość, ten pierwszy sposób pomocy, ten pierwszy sposób reakcji na dramat tego człowieka, który tam leży przy tej drodze i niemal umiera. Ale jest jeszcze drugi moment, bardzo ważny też i w tym naszym stawaniu się bliźnim dla drugiego człowieka. Kiedy ten Samarytani zawiózł z tego człowieka do gospody, był z nim, pielęgnował go, uzdrawiał go, dbał o niego, to na tym się to wszystko nie skończyło.
Dał gospodarzowi pieniądze, to jest jedno, ale z drugiej, dużo ważniejsze, powiedział, kiedy powrócę, przyjdę i zwrócę tobie to, co wydasz na tego człowieka. I mam tu na myśli ten powrót. My, kiedy czytamy to w tym kluczu chrystologicznym, to myślimy o powrocie powtórnym Pana Jezusa na ziemi, o tej paruzji. Ale myślę, że tutaj w tych naszych rozważaniach można zwrócić uwagę też na pewną rzecz opisaną chociażby znowu w Ewangelii św. Jana. I tutaj wrócę do tego piątego rozdziału, do tego człowieka, który od 38 lat był chory i został uzdrowiony przez Pana Jezusa.
Wiemy, był to szabat, niósł swoje łoże, tam są dalsze perypetie, ale chciałbym zwrócić uwagę na coś innego. Pan Jezus uzdrawia, Pan Jezus przychodzi z pomocą natychmiastową, prawda? Ten człowiek wstał, zaczął chodzić, był uzdrowiony, ale na tym Pan Jezus nie poprzestaje. Później spotyka go jeszcze raz i zaczyna z nim rozmawiać. Bo ktoś może być uzdrowiony, sprawny fizycznie, ale dalej nieszczęśliwy. Ktoś dalej może nie odkryć drogi, którą ma podążać. I dlatego Pan Jezus jeszcze raz przychodzi do niego, tak jak ten Samarytanin zapowiada swój powrót i mówi, zostałeś uzdrowiony, nie grzesz więcej, by coś gorszego Ci się nie przydarzyło.
I podobna sytuacja jest w IX rozdziale, kiedy również w dzień szabatu Pan Jezus uzdrawia człowieka niewidomego. Ten człowiek zaczął widzieć, ale znowu Pan Jezus jeszcze raz później przychodzi do niego i zaczyna mu objawiać siebie, żeby nie tylko wiedział jak wygląda świat, ale żeby też poznał przewodnika, za którym może zdążać dalej, żeby to jego życie nabrało sensu. I to jest to, o czym mówi ta przypowieść, to jest to zaangażowanie, do którego jesteśmy zaproszeni, a wiem z własnego doświadczenia, które jest niesamowicie trudne.
Bo o ile taka pomoc natychmiastowa, taka pomoc bycia drugiemu człowiekowi jest bardzo ważna, potrzebna, ale ona... Stosunkowo bardzo często przynosi dosyć szybki efekt, prawda? Jak kogoś podniesiemy na duchu, powiemy dobre słowo, wesprzemy, umocnimy, o tyle dużo trudniej już jest temu człowiekowi towarzyszyć. Nie będę tutaj przywoływał Santy Exuperego, bo znamy dokładnie pewnie te słowa, że jak kogoś oswoiliśmy, to gdzieś tam z tym człowiekiem jesteśmy, ale to jest coś w tym stylu. Że to nie jest tylko jednorazowo, coś zrobiłem, akcja, w tym jesteśmy dobrzy, ale już dużo trudniej jest właśnie powrócić, żeby zobaczyć, tak jak Pan Jezus, czy ten człowiek wie dokąd iść, czy ten człowiek dalej sobie dobrze radzi, czy ten człowiek powtórnie nie zejdzie na manowce.
I to jest ten wysiłek, do którego zaprasza nas Pan Jezus. To jest ta sytuacja, która jakoś tak niesamowicie zobowiązuje nas, żeby dla drugiego być bliźnim nie tylko w tym momencie bardzo konkretnym, który jest oczywisty i jasny. Wszyscy podziwiamy tego dobrego Samarytanina, ale również w tym momencie towarzyszenia jemu w ciągu dalszej części życia żywienia. które może być bardzo, nawet często jest powrotem do tego stanu i też jesteśmy zobowiązani, żeby reagować, żeby pomagać, żeby naśladować tego dobrego Samarytanina i w tym.
Powróćmy na koniec do tego początkowego pytania uczonego w prawie i do tej konstatacji, o której mówiłem, że Biblię czytamy również po to, żeby to ona nam stawiała pytania. I postarajmy się dzisiaj wieczorem, kiedy wrócimy do domu, kiedy będziemy dalej rozważać to Słowo, pozwolić, żeby Pan Jezus nam postawił pytanie, co to znaczy postępować dobrze, co to znaczy być sprawiedliwym, co to znaczy otwierać się na Słowo Boże, co to znaczy czynić dobro. Jak Pan Bóg nie tylko nam odpowiada i daje wskazówki, ale jak Pan Bóg zachęca nas do poszukiwania.
Jakie Pismo Święte stawia nam pytania na ten temat i w jaki sposób te pytania poprowadzają nas do dalszej refleksji, żeby nie tylko być takim człowiekiem, który szuka odpowiedzi, ale który pozwala, by Pan Jezus zadał mu pytanie, które otwiera serce i które tak naprawdę pozwoli nam zobaczyć, co jest w tym moim sercu. A widząc to, żebym reagował, żebym przemieniał to serce i jeszcze bardziej poprzez tą prawdę o swoim życiu, o swoim sercu zwracał się do Pana Boga i Jego naśladował. Jego, który jest dobrym Samarytaninem.
Gdzieś tam stoi, Stoje ta u mnie ręka, Tak jest syn Boga, zmarł jest ludzko-tony, Człowie złożony, Z najgłośni w największym Odśród nas zakości Wyciąga rączka Swoje rączka Uśmieckie mę Dzisiaj raz Wszyscy dam te zimy, a na kiaż i jak wejdzie, do Bóg odgadamy, a do ponad Pany. I wziąc z aniołami, Niech nie zaśpiętamy, Niech nie ziemia cała, Nasza chwała, chwała, chwała. Chór Gloria Dei wykonał kolędę stajenka u Boga w opracowaniu Stanisława Kwiatkowskiego. Drogie siostry i drodzy bracia w Chrystusie, Tegoroczny tydzień modlitw o jedność chrześcijan gromadzi nas wokół słowa proroka Izajasza.
Czyńcie dobro, szukajcie sprawiedliwości. To poszukiwanie dobra stało zobrazowane w dzisiejszych tekstach przede wszystkim przez tę przypowieść, o której mówił ksiądz biskup. Biskupie, bardzo dziękuję za to rozważanie słowa, za jego biblijne osadzenie, za tak charakterystyczną dla ewangelickiej egzegezy dokładnie słowa przez słowo. Dziękuję wszystkim, którzy przybyli na dzisiejsze nabożeństwo, wszystkim duchownym, siostrom zakonnym, klerykom, wszystkim Wam drodzy, siostry i bracia w Chrystusie. I chcę jednocześnie bardzo serdecznie zaprosić na kolejne nabożeństwa tegorocznego tygodnia Modlitwa o Jedność Chrześcijan.
Jednocześnie zachęcić tych, którzy chcieliby przypomnieć sobie dzisiejsze nabożeństwo do odwiedzenia naszego profilu na YouTube, gdzie na Ewangelicy Trójmiasto będziecie mogli także zaprosić. Obejrzeć to dzisiejsze nabożeństwo. A w kolejnych dniach zapraszamy serdecznie jutro do kaplicy Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego w Gdańsku, w Rzeszcu na nabożeństwo ekumeniczne o godzinie 18.00. W piątek w Archikatedrze Oliwskiej Kościoła Rzymsko-Katolickiego nabożeństwo ekumeniczne również o godzinie 18.00.
W najbliższy piątek zaprasza Kościół Prawosławny, wieczernia o godzinie 17.00. W sobotę, przepraszam, w sobotę, a w niedzielę zakończymy nabożeństwem w Kościele Polsko-Katolickim o godzinie 18.00. Łączymy się we wspólnej modlitwie. Za chwilę po wysłuchaniu i zaśpiewaniu przed nas wszystkich pieśni numer 564 zaproszę przedstawicieli poszczególnych kościołów do wspólnej modlitwy. A teraz drodzy, zaśpiewajmy pieśń Serca Razem Połączone. Zostawczył kłówek wsiął. Jezus, głową, myślą w nami, Światem od nas, od nas wził.
On jest mistrz w świętych uśmiami, On jest nasza jednogym. Uczyłeś mi łaski ujścień, użyś się przybyt trudny. Nienawidliwość pośród ujczyń, cudzieskę przywieże z nim. Wielu i ościnaj zimno, wielu i ościnaj zimno, Zdjęcia i zbawiamy I jak mylna łaska ta, Jej udolne naszy oko, Serce Boże w spojrzeć na. Przyśnij, Duchu, Ojczec, Zrody, Wielcy, Biały, W cudu, cud. Wielkie prawa zastrzeżone. Powstańmy teraz do modlitwy i wnieśmy nasze serca do Boga. Oskawi dobry nasz Panie i Boże, chcemy Ci podziękować na tegoroczny tydzień modlitw o jedność chrześcijań.
Za to, że wczoraj modliliśmy się o pokój wraz z siostrami i braćmi z tradycji judaistycznej i muzułmańskiej. Za to, że Ty przez najbliższe dni będziesz nas łączył w kościołach chrześcijańskich, gdzie w różnych rytach, tradycjach będziemy strali odnajdywać się wspólną drogę do Ciebie. Prosimy Cię, Panie, o ten czas, o te dni i wieczory, byś prowadził nas w mocy Ducha Świętego. Amen. Bardzo Panie Boże, przychodzimy do Ciebie z wiarą wołając, który jedyny Boże jedni odczuwają dziś niedostatek, inni opływają w nadmiar dóbr.
Naucz nas odpowiedzialnie korzystać z zasobów, które nam dałeś. dla dobra wszystkich i z szacunkiem dla Twoich dzieł. Naucz nas tego i wspieraj nas w drodze.... Dzisiaj przypada 17. rocznica śmierci poety księdza Jana Twardowskiego. Chcę przypomnieć ten bardzo znany jego wiersz, ale proszę, żebyśmy podkreślił Zastanowili się nad tym, co ksiądz poeta napisał. "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. Zostaną po nich buty i telefon głuchy, Tylko co nieważne, jak krowa się wlecze, Najważniejsze tak prędkie, że nagle się staje, Potem cisza normalna, więc całkiem nieznośna.
Jak czystość urodzona, Najprościej z rozpaczy, Kiedy myślimy o kimś, zostaje bez niego. Nie bądź pewny, że czas masz, Bo pewność niepewna. Zabiera nam wrażliwość tak, jak każde szczęście przychodzi jednocześnie, jak patos i humor, jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej. Tak szybko stąd odchodzą, jak drost milknął w lipcu, jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon. Żeby widzieć naprawdę zamykają oczy, chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć. Kochamy wciąż za mało i stale za późno Nie pisz o tym zbyt często, lecz pisz raz na zawsze A będziesz tak jak delfin łagodny i mocny Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą I ci, co nie odchodzą, nie zawsze powrócą I nigdy nie wiadomo, mówiąc o miłości, czy pierwsza jest ostatnią, czy ostatnia pierwszą.
Wielkie prawa. Módlmy się. O Boże, który jesteś sprawcą pokoju i który miłujesz zgodę, znajomości Ciebie jest nasze życie wieczne, a służenie Tobie jest doskonałą wolnością. O Panie Ojcze nasz w niebiesiech wszechmogący i wikuisty Boże, który przeprowadziłeś nas bezpiecznie aż do tego dnia, racz otoczyć nas swą przemożną opieką. Spraw też, że w tym momencie nie jest w tym momencie. abyśmy nie popadali w grzech, lecz by wszystkie nasze czyny były przez Ciebie kierowane i byśmy zawsze czynili to, co dobre i sprawiedliwe, przed obliczem Twoim, przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.
Amen. Amen. Boże Ojcze Pana naszego Jezusa Chrystusa, jedynego Zbawiciela, dozwólabyśmy uświadamiali sobie wielkie niebezpieczeństwa, w jakich pogrążają nas nieszczęsne podziały. Spraw, aby znikła wszelka nienawiść, wszelkie przesądy, wszystko, co może nam stawiać przeszkody na drodze ku zjednoczeniu i Bożej zgody. Jak jest tylko jedno ciało i jeden duch i jedna nadzieja, którą otrzymaliśmy, Tak jest jeden Pan, jeden chrzest, jedna wiara, jeden Bóg, Ojciec wszystkich. Spraw, abyśmy mogli żyć zjednoczeni świętymi węzłami prawdy, pokoju, wiary i miłości.
i jedną myślą oraz jednym głosem mogli wychwalać Ciebie. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen. A teraz łączmy się wszyscy w tej modlitwie, której nauczył nas Jezus Chrystus i razem wołajmy do naszego Ojca. Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw od złego. Albowiem Twoje jest ulesko i moc i chwała na wieki wie.
Amen. Nad Betlejem w ciemno' noc śpiewał pierśc aniołów kłót I kratosnę cudny głos odbijało eobu "Romoria" In excelsis Deo Gloria In excelsis Deo Pastuszowie, jałpiesz, Słyszeliście nocy tej, Jakaż to radosna wieś Była tam na tniem jej. Kroboja! In excelsis Deo Gloria In excelsis Deo Gdo Pęklejem prędkoś wierz, Zostaw stana pośród ból. Gdy żaniecza głosi wierz, Że się tam narodził król. Chloria! In excelsis pléo Roja In excelsis pléo Wielkie dzięki i do zobaczenia w kolejnym odcinku. Powstańmy do liturgii końcowej.
Wysławiajcie Pana, albowiem jest dobry, Alleluja! Albowiem na wieki miłosierdzie Jego, Alleluja Pan jest mocą i pieśnią moją, Alleluja On jest moim bylamicielem, Alleluja! Jezus Chrystus wczoraj i dziś, Alleluja! Męcze i na meki, Alleluja. Przyjmijcie teraz Boże błogosławieństwo, którego Wam chcemy udzielić. Niech Ci błogosławi Pan i niechaj Cię strzeże. Niech rozjaśni Pan oblicze swoje nad Tobą i niech Ci miłości będzie. Niech obróci Pan twarz swoją ku Tobie i niechaj Ci da swój święty pokój. Amen, amen, amen.
Amen, amen. O błogosławiony, radością nadmioty, Pełtem własnik obrotny czas, Cieść się, cieść się, przyjścia mnie nas! Do Boga zbawiamy, radością miany, Muzyka Są się zjawi, aby razy nami, Cieść się, cieść się przez światę wios. O Bóg rozsławiony, Radością wyprziony, Myłej W łaski, otochły czas Uweźdźcie ramię, Zdoszą dziś świętanie Cieść się, Cieść się, Przeświaty pras. Wielkie prawa zastrzeżone. Dziękuje za oglądanie. Wszystkie prawa zastrzeżone. Dzięki za oglądanie!