Któż jest, Boże, jak Ty — wierność, która sięga głębiej niż lęk
Najdłuższy okres roku kościelnego — czas wzrastania w wierze na co dzień (kolor zielony).
Czy potrafię w jednej modlitwie powiedzieć Bogu naraz „zawiniłem” i „ufam Ci” — czy zwykle wybieram tylko jedno z tych zdań?
Co robisz z lękiem, który nie mija — kiedy widzisz, że to, co dawało poczucie bezpieczeństwa, właśnie się kruszy, a Ty nie masz dość siły, by je utrzymać?
Prorok Micheasz pisze swoje wyznanie w takiej właśnie chwili. Wokół Judei zaciska się Imperium Asyryjskie, kilkadziesiąt kilometrów na północ leży już podbite, wyludnione państwo pobratymców. I w tym lęku nie pada ani bohaterskie „obronimy się”, ani rozpaczliwe „już po nas”. Pada zdanie, które brzmi jak psalm: „Któż jest, Boże, jak Ty, który przebaczasz winę?”.
To zdanie jest jednocześnie dwiema rzeczami naraz. Jest wyznaniem wiary w wielkość i miłosierdzie Boga — i jest uczciwym wyznaniem grzechów, bo prorok wie, że ten sam grzech zgubił już dziesięć rodów na północy. Nadzieja Micheasza nie opiera się na sile Judei. Opiera się na pamięci o tym, że Bóg jest wierny temu, co przysiągł — pięćset lat wcześniej przy wyjściu z Egiptu i tysiąc lat wcześniej Abrahamowi.
To kazanie jest o tym, że wiara nie polega na tym, by udawać przed Bogiem mocniejszym, niż się jest — lecz by w jednym oddechu wyznać Mu i winę, i ufność; bo nadzieja stoi nie na naszej doskonałości ani naszej sile, ale na wierności Boga, który „nie chowa na wieki gniewu” i sam wrzuca nasze grzechy w głębiny morza.
Księga Micheasza 7,18-20
Biblia Warszawska
Któż jest, Boże, jak Ty, który przebaczasz winę, odpuszczasz przestępstwo resztki swojego dziedzictwa, który nie chowasz na wieki gniewu, lecz masz upodobanie w łasce? Znowu zmiłuje się nad nami, zmyje nasze winy, wrzuci do głębin morskich wszystkie nasze grzechy. Okażesz wierność Jakubowi, łaskę Abrahamowi, jak pod przysięgą obiecałeś naszym ojcom za dawnych dni.
- Perykopa Micheasza nie jest traktatem, lecz poezją, która jest naraz wyznaniem wiary i wyznaniem grzechów — prorok nie udaje przed Bogiem niewinności, ale z prawdy o własnym grzechu wyprowadza nadzieję.
- Modlitwa proroka sięga pamięcią pięćset lat wstecz do wyjścia z Egiptu i tysiąc lat do przysięgi danej Abrahamowi — nadzieja opiera się nie na sile zagrożonej Judei, lecz na wierności Boga swojej obietnicy.
- Ten sam miłosierny Bóg, którego wyznaje Micheasz, objawia się w Ewangelii dnia o miłosiernym Ojcu — Jezus głosi to samo Boże upodobanie w łasce siedemset lat później.
O czym mówił ksiądz
Niedzielny poranek nad morzem. Na pulpicie leży otwarta Biblia — Księga Micheasza, rozdział siódmy. I zamiast spokojnego wprowadzenia z ambony pada pytanie, które wprawia ludzi w uśmiech: „Kto zna Księgę Micheasza? Kto czyta ją raz w tygodniu?”. A zaraz po nim szczere wyznanie głoszącego: sam musiał do niej zajrzeć, żeby się przygotować. Tak zaczyna się powrót do proroka, którego przez wieki lekceważono — bo mierzono go długością księgi, a nie pięknem poezji, którą pisał.
Micheasz nie był arystokratą jak Izajasz ani dobrze prosperującym rolnikiem jak Ozeasz. „Micheasz był wiejskim poetą. Starał się zapracować na swoje wyżywienie”. Pochodził z Moreszet — granicznej wioski na południowo-zachodnim skraju Judei, w stronę Egiptu. Stąd pytanie skierowane wprost do zgromadzonych, którzy mieszkają na styku lądu i morza: „Czy słyszycie ten szum fal nawet wtedy, kiedy jesteście oddaleni od morza?”. Ludzie pogranicza i ludzie wybrzeża noszą w sobie szczególny niepokój. Micheasz nosił go w czasie, gdy w 722 roku przed Chrystusem Asyria starła z mapy państwo północne, a jej armia raz po raz podchodziła pod Jerozolimę.
I w tym właśnie lęku rodzi się tekst, który czytamy: „Któż jest, Boże, jak Ty?”. Te słowa brzmią jak psalm, ale są czymś podwójnym. „To jest, siostry i bracia, wyznanie wiary” — w wielkość, sprawiedliwość i miłosierdzie Boga. I zarazem „to jest wyznanie grzechów”, bo prorok wie, że te same winy, które wyznaje, doprowadziły do upadku pobratymców na północy. Nie udaje przed Bogiem niewinności. Mówi prawdę o sobie i o narodzie — i właśnie z tej prawdy wyrasta nadzieja.
Kilka wersetów wcześniej prorok prosi: „Daj nam oglądać cuda, jak w dniach, gdy wychodziłeś z ziemi egipskiej”. Jego myśl cofa się o pięćset lat — do Morza Czerwonego, gdzie wody pochłonęły faraona i jego wojsko. I cofa się jeszcze dalej, o tysiąc lat, do przysięgi danej Abrahamowi: „rozmnożę tak licznie potomstwo twoje jak gwiazdy na niebie i jak piasek na brzegu morza”. Nadzieja Micheasza nie stoi na murach Jerozolimy ani na sile wojska. Stoi na jednym: „Ty, Boże, jesteś Bogiem wiernym. Jesteś Bogiem wiernym przysiędze, którą złożyłeś”.
Dlatego ostatnie zdania perykopy są tak odważne. Prorok bierze pamięć o cudzie nad Morzem Czerwonym i odwraca ją ku sobie: „Wierzymy, że jak kiedyś zalałeś wodą morską największego wroga — faraona z jego wojskiem — tak teraz nasze winy wrzucisz do głębin morskich”. To, co kiedyś spotkało wroga z zewnątrz, teraz ma spotkać wroga wewnętrznego — grzech. Bóg „nie chowa na wieki gniewu, lecz ma upodobanie w łasce”. Kara na państwo północne już się wykonała; teraz przychodzi czas ocalenia resztki — tych, o których lud Judei wciąż pamięta „w swoim sercu i w swojej modlitwie”.
A potem pada most przerzucony przez siedem wieków. Tego samego dnia od stołu Pańskiego zabrzmiała Ewangelia, którą zwykle nazywa się Ewangelią o synu marnotrawnym. Lecz „tak naprawdę to jest Ewangelia o miłosiernym Ojcu”. Ten sam Bóg, którego Micheasz wyznawał jako wiernego i przebaczającego, w przypowieści Jezusa wybiega na drogę naprzeciw wracającemu synowi. „I Pan Jezus czyni to siedemset lat po tym wyznaniu wiary proroka Micheasza”. Jedno objawienie, dwa głosy oddalone o setki lat: Bóg, który ma upodobanie w łasce.
Wyznanie Micheasza jest więc i nasze. Można je powtórzyć w każdym lęku, który nie mija. Pytanie tylko, czy odważymy się mówić do Boga tak jak prorok — bez udawania siły, której nie mamy, i bez ucieczki przed prawdą o sobie. Czy potrafię w jednej modlitwie wyznać i swoją winę, i swoją ufność — i oddać Bogu to, czego sam nie umiem unieść?
„Wierzymy, że jak kiedyś zalałeś wodą morską największego wroga — faraona z jego wojskiem — tak teraz nasze winy wrzucisz do głębin morskich."
- łaska
- przebaczenie
- wierność Boga
- wyznanie grzechów
- nadzieja
- Stary Testament
- miłosierdzie
- pokuta
Czego uczy nas to kazanie
Hasła teologiczne najbliżej tematycznie tego kazania (semantyczne podobieństwo).
-
Simul iustus et peccator 56% Jednocześnie sprawiedliwy i grzesznik
Formuła Lutra: wierzący przed Bogiem jest sprawiedliwy (przez Chrystusa), a jednocześnie w sobie nadal grzesznikiem. Dwie prawdy, jeden człowiek.…
Rozwiń hasło → -
Sola Fide 52% Tylko przez wiarę
Zbawienie przychodzi przez wiarę w Chrystusa — nie przez uczynki, zasługi, sakramenty same w sobie, ani modlitwę za pośrednictwem świętych.…
Rozwiń hasło → -
Czemu nie modlicie się do świętych? 51% Bo nie potrzebujemy dodatkowych pośredników
Luteranie szanują świętych jako wzór wiary. Ale modlą się BEZPOŚREDNIO do Boga przez Chrystusa — nie potrzebują pośrednictwa świętych. Wynika to z solus Christu…
Rozwiń hasło →
Archiwum Otwórz pełny zapis nabożeństwa — pełna transkrypcja (czytania, modlitwy, kazanie księdza)
Kazanie — 3. Niedziela po Trójcy Świętej, 21 czerwca 2026 ks. Roman Lipiński (Kościół Ewangelicko-Reformowany) Tekst kazalny: Księga Micheasza 7,18-20 Ewangelia dnia: Łk 15,1-3.11b-32 (o miłosiernym Ojcu) Transmisja: https://www.youtube.com/watch?v=y02auKB3Jtw (fragment 27:35-57:29)
Łaska wam i pokój od Boga Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Oto dzisiaj w Księdze Starego Testamentu, w Księdze Micheasza, w siódmym rozdziale, tak czytamy:
„Któż jest, Boże, jak Ty, który przebaczasz winę, odpuszczasz przestępstwo resztki swojego dziedzictwa, który nie chowasz na wieki gniewu, lecz masz upodobanie w łasce? Znowu zmiłuje się nad nami, zmyje nasze winy, wrzuci do głębin morskich wszystkie nasze grzechy. Okażesz wierność Jakubowi, łaskę Abrahamowi, jak pod przysięgą obiecałeś naszym ojcom za dawnych dni”.
Panie Boże, Twoje Słowo jest prawdą. Prosimy, poświęć prawdą Twojego Słowa nasze serca. Amen.
Moi drodzy, kto zna Księgę Micheasza? Kto czyta ją raz w tygodniu? Wybaczcie, że tak do tego podchodzę, ale ja sam, kiedy dowiedziałem się, jaki jest tekst i że trzeba się do niego przygotować, musiałem zajrzeć. Dlatego myślę, że mi wybaczycie, jeśli zrobimy sobie krótki wstęp dotyczący tego, kim był Micheasz, kiedy pracował i w jakich okolicznościach ten tekst powstał.
Moi drodzy, można powiedzieć, że ze wszystkich, prawie ze wszystkich proroków Starego Testamentu Micheasz jest najbardziej niedoceniony. Zamiast docenić piękno poezji — bo on pisał poezją i nawet wydawcy oddają ten tekst drukowany jako poezję, a nie takim ciurkiem, w jednej szpalcie, jak się tłumaczy i wydaje prozę — więc to jest poezja. Oczywiście w języku polskim trudno to rozeznać, nasi tłumacze i redaktorzy nie byli w stanie oddać tego piękna poezji hebrajskiej, ale uwierzcie mi na słowo i uwierzmy znawcom hebraistyki, że to jest piękna poezja. I zamiast doceniać tę poezję, to w starożytności i przez długi czas historii Kościoła oceniano długość księgi. A pod tym względem Micheasz nie mógł rywalizować z Izajaszem, Jeremiaszem, Ezechielem, nawet Amosem. Wydawało się, że to nie jest wielkie dzieło.
Przyjrzyjmy się jednak — choć niewiele faktów z życia proroka znamy — przyjrzyjmy się trochę tej sylwetce. Prorok pochodził z Moreszet. To jest, moi drodzy, jeżeli spojrzelibyśmy na mapę Palestyny, południowo-zachodni skrawek, od Jerozolimy na południowy zachód, w kierunku wybrzeża morza. To Moreszet to była niewielka wioska, ale wioska graniczna, w kierunku Egiptu. Możemy więc sobie wyobrazić wioskę, której mieszkańcy są wystawieni na różnego rodzaju akcje, kontrakcje i tak dalej. To była wioska, w której ludzie odczuwali coś, co nazwalibyśmy niepokojem ludzi pogranicza. Albo — zwrócę się do was — mówi się także o niepokoju ludzi wybrzeża. Czy wy tutaj odczuwacie taki niepokój, bo mieszkacie na styku lądu i morza? Czy słyszycie ten szum fal nawet wtedy, kiedy jesteście oddaleni od morza? Nie wiem, ale podobno jest tak, że ludzie pogranicza i ludzie wybrzeża odczuwają swego rodzaju niepokój albo napięcie.
Micheasz wystąpił z krytyką społeczeństwa, życia społecznego. Przede wszystkim ganił pewność siebie swoich rodaków, którzy łudzili się, że zawsze można liczyć na Bożą opiekę. Micheasz krytykował bałwochwalstwo i niesprawiedliwości, które osłabiały więzi ludu z Bogiem. Prorok wypomina w swojej księdze mieszkańcom Królestwa Judei — bo działa w południowej części Palestyny, w Królestwie Judei — wypomina to, że lekceważą sprawiedliwość, w tym sprawiedliwość społeczną, opartą na wymaganiach prawa Bożego; że uprawiają bałwochwalstwo, że obce kulty zdarzają się na terenie Judei. A przecież wszyscy mają świadomość — jeszcze nie wspomniałem daty: to jest VIII wiek, czyli te lata siedemset malejące, może 730, może 720, może 715 — i tu jest ważna data, siostry i bracia, bo w 722 roku państwo północne, Izrael, pada pod najazdem Imperium Asyryjskiego.
Więc to bałwochwalstwo, to odejście od prawa Bożego, to zaniechanie posłuszeństwa Bogu jest traktowane jako kara dla Izraela. I ta klęska narodu, i całkowite pójście do niewoli, i przemieszczenie wielu ludzi przez Asyryjczyków, przeprowadzenie ich w zupełnie inne tereny — jest traktowane jako kara Boga za bałwochwalstwo, za wiarołomstwo, za odstępstwo. Prorok odważnie występuje przeciwko ważnym osobistościom: przeciwko bogatym właścicielom ziemskim, przeciwko urzędnikom królewskim, a nawet przeciwko kapłanom. Krytykował, że ci ostatni łudzą społeczeństwo bezpieczeństwem kraju, a nie nawołują do nawrócenia, nie nawołują do poprawy życia, tylko łudzą ludzi: jakoś to będzie, łaska Pana jest tak wielka, że zawsze jakoś to będzie. Jednocześnie prorok zapowiada, że Bóg oczekuje od swojego ludu, by postępował sprawiedliwie, by kochał Boga i z pokorą odnosił się do swojego Boga.
Sądzę, że mimo iż przy pierwszym pytaniu Państwo się uśmiechnęli, gdy zapytałem, czy czytamy często Księgę Micheasza, to jest taki werset, który powszechnie znamy. Mianowicie, moi drodzy, Micheasz 6,8. Sądzę, że ten werset jest powszechnie znany w Kościele.
Micheasz należał do czwórki najważniejszych proroków w Judei tamtego czasu — obok Amosa, Ozeasza i Izajasza. To oni czterej są reprezentantami tak zwanego złotego wieku proroctwa hebrajskiego, który przypada na drugą połowę VIII wieku, jak powiedziałem — lata od 750 do 700 roku — i na przełom z wiekiem VII. Status socjalny proroka był zupełnie inny niż tych proroków, o których wspomniałem. Amos był pasterzem i dobrze prosperował. Ozeasz był dobrze prosperującym rolnikiem. Izajasz był wręcz arystokratą na dworze królewskim w Jerozolimie. A Micheasz? Micheasz był wiejskim poetą. Starał się zapracować na swoje wyżywienie.
Ważny jest kontekst sytuacji międzynarodowej. Już o tym wspomniałem — że właśnie wtedy wystąpił, gdy upadło państwo północne, gdy zostało podbite przez Asyryjczyków. Micheasz, podobnie jak Izajasz, rozpoczął swoje działanie prorockie powodowany silnym napięciem w relacjach międzynarodowych, bo sytuacja była naprawdę groźna. Imperium Asyryjskie wzmogło swoją zaborczą aktywność. Państwo wiedzą, gdzie była Asyria: między Eufratem i Tygrysem, tam, gdzie dzisiaj leży Irak. To jest, lekko licząc, około tysiąca kilometrów. A wydaje się, że dosyć aktywnie działali, jeżeli w ciągu kilkudziesięciu lat przedsięwzięli trzynaście kolejnych wypraw. Trzynaście razy armia asyryjska podchodziła pod Palestynę i atakowała poszczególne małe państewka tam leżące, łącznie z Syrią. Syria i jej stolica Damaszek padły w 730 roku — dziesięć lat przed upadkiem państwa północnego, Izraela. Syria została podbita przez Asyryjczyków, a państwo północne, Izrael, także.
I w tej właśnie sytuacji, siostry i bracia, Micheasz zdecydował się wystąpić, gdy te kolejne kilkanaście ataków armii asyryjskiej zagrażało. Micheasz zrozumiał, Micheasz dostrzegł, że właściwie Judea jest skazana na zagładę. Wszyscy, żyjąc w tej Judei, patrzyli te kilkadziesiąt kilometrów na północ i widzieli, co się dzieje z państwem północnym, Izraelem, które zostało przez Asyryjczyków podbite.
Prorok był zainteresowany także sprawami wewnątrz kraju. Już mówiłem o jego krytyce bogatych, urzędników i kapłanów. Ale niestety w kraju powszechna była korupcja. Urzędnicy dworscy byli nieuczciwi, a ci, którzy zarządzali gospodarką i finansami społeczeństwa, sprzeniewierzali pieniądze i bogacili się po prostu kosztem innych. Ponieważ wielu ludzi doświadczyło takich nieprawidłowości, w społeczeństwie działały różne napięcia i tendencje odśrodkowe, a to także powodowało, że duch patriotyzmu, duch przygotowania do obrony słabł. Bo jeżeli w kraju jest niepokój, jeżeli jest tak zwany rachunek krzywd między tymi, którzy są upokarzani i oszukiwani, a tymi, którym się dobrze wiedzie, bo są oszustami — to w społeczeństwie nie ma zgody, nie ma jedności i nie ma chęci obrony. W takiej sytuacji Micheasz chciał poświęcić swoje życie na wzmocnienie moralnych zasad życia społeczeństwa, a poprzez takie nauczanie chciał wzmocnić obronę obywateli wewnątrz kraju.
Dowiadujemy się na przykład od proroka Jeremiasza — który ogłosił to kilkadziesiąt lat, około osiemdziesięciu lat po życiu Micheasza i zapisał to w swoim proroctwie — że wysoko ocenia działanie Micheasza. Bo wszyscy w historii narodu pamiętają, że król Hiskiasz i jego urzędnicy na skutek zwiastowania Micheasza odczuwali bojaźń przed Bogiem i zaczęli działać zgodnie z Bożym prawem. Czyli ta walka Micheasza była skuteczna — została jako skuteczna oceniona osiemdziesiąt lat później. Dowiadujemy się także z narracji Starego Testamentu, że jedna z wypraw przywódcy asyryjskiego, Sancheryba, który wtargnął do Judei i dotarł pod mury Jerozolimy, oblegał ją — i nagle właściwie nie wiadomo co, wydarzyło się coś nadzwyczajnego, że armia asyryjska odstąpiła. Narracja Starego Testamentu mówi, że było to na skutek modlitw i wstawiennictwa Micheasza.
W takim właśnie kontekście, siostry i bracia — życia wewnętrznego i tych napięć międzynarodowych — powstaje ta księga. I spróbujmy się wsłuchać w tej księdze, sięgając po tekst, jak on brzmi: „Któż jest, Boże, jak Ty?”. To jest, siostry i bracia, wyznanie wiary. „Któż jest, Boże, taki jak Ty, który przebaczasz winę i odpuszczasz nasze przestępstwo?”. To jest wyznanie grzechów. A więc mamy do czynienia z poezją, która brzmi jak piękny psalm, a która jest wyznaniem wiary w wielkość, sprawiedliwość i miłosierdzie Boże, i jest wyznaniem winy — w świadomości, że takie same winy doprowadziły do upadku państwa i do unicestwienia samodzielnego bytu narodu pobratymców. Bo przecież w Judei żyją potomkowie dwóch rodów Jakuba, a w Izraelu żyli potomkowie dziesięciu rodów Jakuba — i tamci są unicestwieni przez Asyryjczyków. I oni to w Judei widzą. I prorok mówi, że stało się to na skutek grzechów.
Więc teraz, kiedy zwraca się do Boga, zwraca się z wyznaniem wiary, że tak wielki, miłosierny i sprawiedliwy Bóg dalej będzie swoją opieką otaczał lud Judei. Ale jednocześnie ten wielki i sprawiedliwy Bóg wie, że ten lud Judei także grzeszy — i dlatego prorok zdobywa się na uczciwe wyznanie winy, na uczciwe wyznanie grzechów.
Kilka wersetów wcześniej, przed tekstem, który czytamy, ujawniona jest prośba — w wersecie piętnastym. Przeczytam, bo to nam naświetli kontekst naszego wyznania: „Daj nam oglądać cuda, jak w dniach, gdy wychodziłeś z ziemi egipskiej”. A więc, siostry i bracia, spróbujmy sobie wyobrazić, co się dzieje w umyśle proroka. VIII wiek. Zagrożenie. Pobratymcy padli. Grozi nam zagłada. Co nas może uratować? Może nas uratować taki cud, jaki wydarzył się pięć wieków wcześniej — oni cały czas to pamiętają — przy przejściu przez Morze Czerwone, gdy przeszli, a faraona z jego wojskami, które ich goniły, zalały wody morskie. Musi się wydarzyć podobny cud teraz. Musi. Albo może, albo niech. Całym sercem prorok prosi Boga, aby taki lub inny cud się wydarzył, bo inaczej wobec tej siły armii asyryjskiej nikt się nie ostoi. Raz się udało — doszli pod te mury Jerozolimy i cofnęli się — ale następnym razem stratują to wszystko. Niech się, Boże, wydarzy taki cud, jak wtedy, gdy wyprowadziłeś nas z ziemi egipskiej.
Myśl biegnie, siostry i bracia, tak: czterysta, pięćset lat temu Ty, Boże, uratowałeś swój lud, lud wybrany. Wyprowadziłeś go z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Kiedyś, pięćset lat temu, dokonało się cudowne zniszczenie wroga, unicestwienie faraona i jego wojska w wodach morskich. Wiemy, wierzymy, Boże: kiedyś okazałeś swoją wielką moc, która w cudowny sposób uratowała Twój lud wybrany, uciekinierów z Egiptu. Wiemy, wierzymy, Boże, że teraz stoimy wobec groźby kolejnej zagłady, a wiemy, że jest ona wynikiem naszych przestępstw, naszych win, naszych grzechów, przez które zasłużyliśmy na Twoją, wielki Boże, karę. Wiemy, wierzymy, Boże, że przez swoje grzechy zginęła część naszych pobratymców, ci, którzy żyli w Izraelu kilkadziesiąt kilometrów na północ. Ale wiemy, wierzymy, że my dotąd przetrwaliśmy, bo Ty się nami opiekujesz. Bo Ty nas do tej pory uchroniłeś — i wiemy, że jesteś wierny. To jest wyznanie wiary: Ty, Boże, jesteś Bogiem wiernym. Jesteś Bogiem wiernym przysiędze, którą złożyłeś.
Popatrzmy: jest cofnięcie się o pięćset lat, na wspomnienie cudu przy wyjściu z ziemi egipskiej, i jest cofnięcie się o tysiąc lat, do momentu złożenia przysięgi Abrahamowi. Siostry i bracia, pamiętacie, jak brzmiała ta przysięga? Pierwsza Księga Mojżeszowa, rozdział 22, werset 16 i 17: „Przysiągłem na siebie samego, mówi Pan, będę ci błogosławił obficie i rozmnożę tak licznie potomstwo twoje jak gwiazdy na niebie i jak piasek na brzegu morza, a potomkowie twoi zdobędą grody nieprzyjaciół swoich”. To jest obietnica dana Abrahamowi. To jest przysięga dana Abrahamowi.
I my, żyjący pod opieką Boga tysiąc lat po Abrahamie, cały czas to pamiętamy — i to jest obietnica, fundament naszej nadziei, opoka naszego życia, inspiracja do tego, by trzymać się przy Tobie. Bo Ty jesteś Bogiem, który obiecał, jesteś Bogiem wiernym, i Ty dotrzymujesz wierności swojego przyrzeczenia. Zobaczmy: wiemy, że przetrwaliśmy dotąd, bo Ty opiekujesz się dziedzictwem Jakuba. To jest też wyznanie wiary. Dziedzictwo Jakuba — to znaczy dziedzictwo wszystkich potomków, którzy żyli tu, w Judei, i dziesięciu rodów potomków Jakuba, które żyły w Izraelu. Jeżeli teraz prorok żyjący w Judei odwołuje się do dziedzictwa Jakuba, to ma nadzieję, że w jakiś sposób Bóg uratuje potomków całego dziedzictwa — i z państwa południowego, i z państwa północnego. Jesteś wierny przysiędze złożonej Abrahamowi tysiąc lat temu. Jesteś wierny dziedzictwu Jakuba, czyli wszystkim rodom państwa południowego i państwa północnego.
Taka jest, siostry i bracia, treść tego wyznania wiary i tego wyznania grzechów. Wiemy, że zachowałeś resztkę. Tam, na północy, jeszcze jest jakaś resztka tego potomstwa Jakuba, tych dziesięciu rodów, które tam żyły. Większość została uprowadzona, ale jest tam jeszcze resztka. I my, tu na południu, o tym pamiętamy, i mamy ich w swoim sercu, i mamy ich w swojej modlitwie, w intencji modlitewnej, którą zanosimy do Ciebie, Boże wielki, Boże wielkiej łaski.
Wiemy, wierzymy, Boże, że przebaczasz winy i grzechy. Wiemy, że swojego gniewu nie chowasz na wieki. Wierzymy, że jak kiedyś zalałeś wodą morską największego wroga, faraona z jego wojskiem, tak teraz nasze winy wrzucisz do głębin morskich, nasze przestępstwa wrzucisz do głębin morskich. Mówi prorok: „Znowu zmiłuje się nad nami, zmyje nasze winy, wrzuci do głębin morskich wszystkie nasze grzechy”. Wierzymy tak, Boże, bo Ty jesteś wielki, Ty okazujesz wierność swojemu ludowi, bo Ty, wielki Boże, masz upodobanie w okazywaniu łaski, bo Ty, wielki Boże, jesteś pełen miłosierdzia i przebaczasz winy narodu, który już w części ukarałeś. To państwo północne padło, kara się wykonała. Ale teraz czas na uratowanie tej resztki, która mieszka tu, na południu, wokół Jerozolimy.
Takie, siostry i bracia, jest wyznanie wiary proroka Micheasza. Takie jest wyznanie winy proroka Micheasza. Tym wyznaniem dzisiaj chrześcijaństwo ewangelickie, chrześcijaństwo Europy dzieli się — dzielimy się nim wzajemnie między sobą, w życiu Kościoła i zboru, dzielimy się osobiście. I pytamy: czy my potrafimy tak rozmawiać z Bogiem? Tym wyznaniem sami potwierdzamy także, że znamy ten rodzaj zaufania i miłości do Boga. Znamy Go?
Słyszeliśmy dzisiaj od stołu Pańskiego Ewangelię. Ta Ewangelia często jest nazywana Ewangelią o synu marnotrawnym, ale tak naprawdę to jest Ewangelia o miłosiernym Ojcu. A więc my znamy taką Ewangelię, głoszoną przez Pana Kościoła, Jezusa — Ewangelię o miłosiernym Ojcu. Taki jest nasz Bóg, Ojciec, jak Go w tym podobieństwie przedstawił Pan Jezus. Tą przypowieścią o synu i o ojcu Jezus, Pan Kościoła, uczy nas: patrzcie, taki jest nasz Bóg, taki jest nasz niebiański Ojciec. I Pan Jezus czyni to siedemset lat po tym wyznaniu wiary proroka Micheasza. Amen.
Przyjmijcie życzenie pokoju Bożego. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, będzie strzegł naszych myśli i serc w Jezusie Chrystusie, Panu i Zbawicielu naszym. Amen.